2.04.16 RECENZJE: „Fucking Polak. Nowe Życie” (książka, 2016).

FP FrontNie lubię zbytnio, gdy ktoś ze swojej niechęci do pedałów robi wielkie halo, hasło reklamowe. Niechęć do pedałów jest czymś normalnym w cywilizowanym świecie i tak ma pozostać. No… chyba, że jesteśmy w Danii. Arkadiusz Onyszko, w książce, którą pomagała mu napisać Izabela Kaprowiak, zdradza nam liczne patologie duńskiego społeczeństwa. Byłem w Kopenhadze, faktycznie inny świat czuć tam „na dzień dobry”. Były bramkarz m.in. Legii (acz nie przebił się) opowiada np., że duńskie kobiety obrażają się, gdy mężczyzna chce pomóc im targać ciężki bagaż – czują się wtedy obrażone i dyskryminowane. Taki jest efekt wszelkich „Manif” i innych feministycznych działań propagandowych. „Fucking Polak. Nowe życie” wyszła w 2016 roku i zaskoczyła mnie licznymi fotkami z różańcem w środku. Oczywiście wychodzimy od najgłośniejszej sprawy – skazania Arka za groźby w kierunku żony, Onyszko zajebał jej też kilka liści… Nigdy nie uderzyłem kobiety, ale trudno powiedzieć o Annie, że była szlachetną kobietą. Książka jest taka sobie, nieco mnie zawiodła. Niby bujne życie, ale mam wrażenie, że można je było opisać ciekawiej. Chyba ciągle pozostaję pod wrażeniem „Szamo”…

Nie dowiedziałem się wiele nowego… Legia piła w Garażu, Wójcik to świr, a Marek Citko był katolikiem. Mimo wszystko – przebrnięcie przez ponad 300 stron nie było trudne. Krótkie rozdziały, mimo wszystko ciekawe refleksje dotyczące np. muzułmanów i ich „asymilacji”.

Wnioski bywają już gorsze, Arek cieszy się np., że PiS doszedł do władzy, bo dzięki temu „nie zaleje nas fala”. Nie…, nie dzięki temu. Nie zaleje nas przez mały hajs, który mogą tu wyżydzić, bo politycy PiSu nie robią nic w sprawie otwartych granic. Chwała im za „500+”, ale MUSI to iść w parze z radykalniejszą polityką migracyjną. Dobre ruchy w stronę polskich rodzin nie mogą być FPdostępne dla rodzin imigrantów, a przynajmniej nie w tak łatwy sposób jak w niektórych miejscach Europy. Arek jednak, jak wielu naszych rodaków, uważa PiS za wybawców Polski, nie precyzując co w sprawie migracji robią. Napiszcie do mnie, gdy już nas wybawią… Obawiam się jednak, że trudno będzie zauważyć.

Wracając do kwestii homosi. Dopiero co zrobiło się głośno o szwedzkich piłkarkach, które będą grać z tęczową flagą na strojach, a przed sobą miałem tekst o tym jak FC Midtjylland odmówił Onyszce prawa do trenowania z zespołem z powodu wypowiedzi Arka o pedałach. Potem pogonili go z Anglii, gdzie miał trafić, bo działaczem okazał się pedał. Tęczowa dyktatura, obrzydliwe.

Człowiek Zachodu cierpi na chorobę o nazwie „więcej”. Człowiek Zachodu chce więcej i więcej. To, na przykładzie Danii, również jest uwypuklone. Więcej tolerancji, więcej równości… oczywiście rodzących „trudne sprawy”.

Jeśli chodzi o Legię, nie ma tego zbyt wiele, bo Łazienkowska nie była szczytem kariery Arka, kojarzonego raczej z Widzewem i z Danią. Trochę o KSP, o Odrze Wodzisław, ŁKSie. O innych kobietach, a także o zmaganiu się z chorobą. Ponownie pojedziemy też na Olimpiadę z nawalonym Wojtkiem Kowalczykiem…

Można przeczytać, ale do „lektura obowiązkowa” daleko. Jakby czegoś tu brakowało, jakby wszystko było liźnięte zbyt powierzchownie. Z książek sportowych „Szamo” póki co wygrywa… Boruc, Grosicki… to by było!

Łukasz Grower