LISTY CZYTELNIKÓW: PiSowskie „+500” na minus – drugie uderzenie!

Pisz czacha„Interweniując bezpośrednio i pozbawiając społeczeństwo odpowiedzialności, Państwo opiekuńcze powoduje utratę ludzkich energii i przesadny wzrost publicznych struktur, w których – przy ogromnych kosztach – raczej dominuje logika biurokratyczna, aniżeli troska o to, by służyć korzystającym z nich ludziom” (Jan Paweł II, encyklika Centasium Annum). Czy „500+” wpłynie korzystanie na demografię – śmiem wątpić. Kto dzieciaka ma zrobić ten zrobi, kto tego nie chce, znajdzie tysiące wymówek. Taki miał być główny cel – poprawienie demografii w Polsce i na tym stwierdzeniu powinno się skończyć dalsze dywagacje. Ale ponieważ nie jesteśmy troglodytami, a istotami podobno myślącymi, więc przejdziemy płynnie od czystej spekulacji i kłótni do rozłożenia systemu na czynniki pierwsze. Krok po kroku.

Przede wszystkim nie zgadzam się żeby pieniądze dostał każdy. Nie zgadzam się też na to żeby w imię słusznej idei dziecioróbstwa pieniądze te rozdzielał pan Krzychu śpiewający w niedzielnym chórku, będący blisko pana Władzia (wybranego do samorządu, sejmiku, sejmu niepotrzebne skreślić), który fuchę ową dostał za wierność. Szlachetna owa cecha nie wiązała się jednak w przypadku pana Krzycha z pozytywnym jej aspektem, przypominając słynne semper fidelis lwowskie, a raczej pieską uległość wobec właściciela. Chociaż skoro jesteśmy przy pupilkach domowych do pana Krzycha bardziej pasowałoby określenie przyczepił się rzep do psiego ogona. Że fuchę ową dostanie, chórzysta dowiedział się przed, a utwierdził tuż po wyborach tzw. „demokratycznych”, gdy pan Władziu spijając kolejny toast w imię Boga, będąc w stanie pomroczności jasnej wygadał się, że przecież wnioski i pieniąchy ktoś wydawać musi. Swoję drogą Władysław Najwyższego bać zaczął się dopiero na starość, gdyż wcześniej w imię krzewienia postępu cywilizacyjnego w imię jedynej i słusznej linii partii skutecznie usuwał przeszkody tarasujące płynny przepływ ruchu drogowego.

Pisząc językiem prostym, aczkolwiek niezbyt literackim, jednak dla gawiedzi bardziej zrozumiałym, napierdalał mojego ojca pałą, gdy ten udawał się na pielgrzymkę za czasów władzy ludowej. Ponieważ od czasów tych niemalże prehistorycznych trochę wody w rzece upłynęło, a pamięć ludzka jest zawodna, panu Władziowi ze względu na swoje miłosierdzie Kościół grzechy wybaczył. Wybaczyć jednak nie mogli mu tego pałowani lub ich synowie (któż to może wiedzieć), zatwardzili grzesznicy, którzy mimo, że słuchali z pokorą słów parafialnego proboszcza o przebaczaniu i miłości bliźniego, to z niewiadomych powodów słowa te nie docierały do ich dusz i serc, bądź też przypominał zbytnio bajanie Mazowieckiego byłego premiera o grubej kresce (co wydaje się bardziej prawdopodobne). Z niewiadomych też powodów grzesznikom owym zatwardziałym bardziej przypadła do gustu postawa Adonaia niż Pokornego Baranka. Wzorem braci starszych w wierze, miłosierdzie względem winowajców darowane być nie mogło, konsekwencją czego była sporych rozmiarów śliwka u pana Władzia napadniętego przez nieznanych sprawców.

Z historyjki owej mamy oto końcowy morał – ustrój, partie i jedyna słuszna linia może się zmieniać, a świnie przy korycie zostają te same. Opłacane przez inne pieniądze.

Skoro już poruszyliśmy sprawę duktów, wypadałoby dokonać rozdzielania według najlepszych średniowiecznych wzorców na sacrum i profanum. Ponieważ sprawa ma charakter gorącej debaty, skupimy się w tym artykule na korzyściach przyziemnych (finansowych) jeśli będzie zainteresowanie to w następnym pobajdurzymy o społecznych.

Primo ktoś te pieniążki będzie musiał dać. Że nie dadzą tego zagraniczne korporacje i banki, które nagle muszą przeprowadzić restrukturyzację, wie nawet kilkumiesięczny dzieciak mojego brata. Ktoś im zostawił furtkę i nie była to „opozycja” walcząca o swój udział w prawie do łupienia tubylców, ups przepraszam, o demokrację. Więc skoro nie oni, to dorżnie się małych i średnich przedsiębiorców, co już ledwo zipią i zwykłego szarego obywatela. Ty też Legionisto zapłacisz. Na razie jeszcze nie, ale wkrótce gdy księgowi dokonując cudów rachunkowości, łamiąc podstawowe zasady matematyki (naukowo to się chyba nazywa kreatywna księgowość, a po ludzku oszustwo) wykażą straty u wyżej wymienionych, sięgnie się i do twojej kieszeni.

Secundo ktoś te wnioski wydawać i przyjmować będzie musiał, więc stworzy się nowe urzędy, w których upchnie się panów Krzysiów wiernych panu Władziowi (nawróconemu SBekowi). Jednym słowem nakarmi się swoich za wierna służbę kosztem innych obywateli, żeby mieć elektorat na przyszłe wybory. Widzę tutaj jedyne korzyści – polityczne. I znowu ktoś tych darmozjadów utrzymywać będzie musiał.

Tertio pecunia non olet. Cwaniactwo, które ma w życiu wszelkie normy społeczne, a sumienie, jeśli takowe posiadają, błąka się gdzieś w nicości, łapska wyciągnie po owe zapomogi. I nie jest tutaj mowa o żulach, ale np. o panu Mieciu, który ma biznes i z niego wyciąga powiedzmy 10 tysięcy czystego zysku, ale na papierze, ooo na papierze, panie dzieju to on ledwo koniec z końcem ciągnie. A ponieważ będzie przyznawane według schematu, to zabraknie dla ojca i matki, co tyrają w dzień i w nocy, bo im się ze schematem o kilkadziesiąt złoty minie. Czegoś podobnego już doświadczyłem, gdy o akademik się starałem, a kumpel mający rodziców nauczycieli prowadzących własny biznes i ciotkę księgową miejsce owo dostał. Ot kurwa, sprawiedliwość dziejowa i społeczna.

A wystarczyło proste rozwiązanie – podnieść kwotę wolną od podatku (która obecnie w Polsce wynosi 3091 zł w skali roku) przynajmniej do minimum, które obiecał prezydent, a wraz z nim partia obecnie rządząca . Można było pójść jeszcze dalej i podnieść tę kwotę jeszcze wyżej, lub odjąć od podatku owe 500 zł miesięcznie rodzicom. Same korzyści dla obywateli mających na celu dobro ojczyzny. Brak nowych urzędów, wydatków z nimi związanych, nadużyć. Korzyści widoczne gołym okiem, drugim można dojrzeć komu owe korzyści są nie na rękę.

Co do szczęśliwości obywateli tzw. krajów zachodnich, według mojego subiektywnego zdania mylisz się szanowny kolego. Ponieważ przybywam między nimi dość długo, w różnych krajach poziom ich samozadowolenia z życia wzrasta wraz z liczbą posiadanych rzeczy. Dopadła ich choroba XXI wieku –konsumpcjonizm i związane z tym współczesne niewolnictwo – dług. Całe to szambo idealnie podsumowuje cytat z Fight Clubu “We buy things we don’t need with money we don’t have to impress people we don’t like”.

Więc pozwól pokazać kilka liczb według Eurostatu i Europejskiego Banku Centralnego, dane za rok 2014. Na Polaka przypada średnio 2.300 euro kredytu hipotecznego, Brytyjczyk ma 48.500 euro takiego zobowiązania, a Duńczyk ponad 50.000. Szwedzi natomiast ograniczyli czas spłaty owego kredytu do 105 lat. Tak, tak pętla była i jest zarzucona nie tylko na tego, kto ją sam sobie zawiesił, ale też jego dzieci i dzieci jego dzieci. Czy to jest powodem tego, że nordyccy blondaski potomków mają coraz mniej, tego nie wiem, wiem natomiast, że ich system w ciągu kilku lat ulegnie erozji (to według ONZ, które ciężko podejrzewać o odchylenia prawicowe) ze względu na zbyt wysokie podatki, niechęć inżynierów i doktorów o ciemnej karnacji z imieniem Allacha na ustach do podejmowania jakichkolwiek zajęć dających jakiekolwiek zarobki. A utrzymywać ich ktoś musi. Moim skromnym zdaniem wszyscy oni pogubi sens życia próbując go zaleźć w galeriach handlowych i promocjach. Nie tędy droga do szczęścia.

Beny

Dzięki za tekst. Twojego maila czytało się może i sympatycznie, ale nijak on się ma do podawania plusów programu „+500”.

Bo generalnie, wg Was… ma (nagle!) nie być niczego. Mają nie dawać „+500” i zrezygnować ze złodziejstwa, trwania systemowej kasty. Jak dobrze wiemy – ze złodziejstwa nie zrezygnują, a zatem… niech zrezygnują chociaż z „+500”? Ja chwalę tą kasę wyłącznie w kontekście „chociaż (wreszcie) coś”, nie będę za to głosował na PiS, lub chwalił Systemu.

Wiem, że kasa powinna być wydana i rozporządzana przez kogoś innego. Ale nie jest i nie będzie. I tak już od starożytności. Dlatego jestem bezpartyjny i nastoletnie poszukiwania zacząłem wśród ruchów buntowniczych, a nie „u władzy”, czy „opozycji”. Tak więc, gdy piszecie do mnie na ten temat – miejcie na uwadze z jakiej pozycji piszę, bierzcie pod uwagę całą treść „DL”. Nie będę teraz PiSu bronił, bo raz, że nie chcę, a dwa, że mi się nie chce.

„A co mnie naród obchodzi?” – mówią przeciwnicy nacjonalizmu, podając za przykłady jakichś nierobów, lub złoczyńców, patologów, za których „oni walczyć nie będą”. Cóż, czasem trzeba za nich też, ale już na pewno należy o nich. Dlatego nacjonalizm ładnie współgra mi z katolicyzmem, bo zarówno w kierowaniu się postrzeganiem narodu jako ogółu jak i traktowaniu bliźniego jak siebie samego, muszę pomóc bratu i siostrze, mimo że jesteśmy niespokrewnieni. Może to i nie jest sprawiedliwe wg dzisiejszego świata, ale świat nie jest ani sprawiedliwy, ani równy. Dodam, że nie mam zamiaru pomagać komuś kto pluje w mordę i jest ewidentnym cwaniakiem. Niestety zwolennicy wolnego rynku zapomnieli, że nie wszyscy są tacy. Widzicie jedynie „korzyści polityczne”, ale może dlatego, że nie działacie społecznie? W sprawie tego obniżania podatków, składek itd. Wy myślicie, że jakaś „matka Polka” z piątką dzieci założy firmę nagle, czy jak? He, he.

Czy – jak piszesz – będę musiał płacić za rodaków, czy za loty prezydentów do Krakowa w celu odwiedzenia dawnego liceum, i tak mnie – kurwa – ograbią. Dlatego ja im ręki nie podaję, ale cieszę się szczęściem ŻYWYCH LUDZI – dzieciaków, których widzę, które mogą trenować, kupić sprzęt i jechać na obóz sportowy. Myślę, że Jan Paweł II by się z tego ucieszył, że nie będą w tym momencie siedzieli wśród odrapanych kamienic i gimnazjalistów naćpanych mefedronem (ha, ha – tak, być może za te same pieniądze!). Znam trójkę dzieci (!), które dzięki „+500” jadą na obóz sportowy i na zagraniczne zawody. Jeszcze kiedyś przeprowadzę z nimi wywiad :-). Czemu mentalność jest taka, że nic nam się nie należy i trzeba zapierdalać po kilkanaście godzin, by przeżyć minimum? Jest to wg moich poglądów na życie fundamentalna pomyłka.

To, że kasa wpływa na demografię potwierdził przykład brytyjski – nie raz już przywoływano, że Polki chętniej rodzą na Wyspach niż w Ojczyźnie. Również znam przykłady całych rodzin z ulicy obok, które wyprowadzały się z polskich nizin do UK. Nie wiem, czy znaleźli tam to czego chcieli – w każdym razie nie wrócili i wierzyli na starcie, że tam będzie im (i ich malutkim dzieciom) łatwiej.

Konsumpcjonizm to jedno, a socjal to drugie. Duńczycy mają na życie i mają na drobne przyjemności, na wychowywanie dzieci. A, że prócz tego biorą kredyty to już choroba innego typu, nikt im nie kazał. Podobnie czym innym jest praca na czarno + mimo to wyłudzanie kasy. Uciąć wszystkim, czy ścigać oszustów? Nie wylewajmy dziecka z kąpielą! Moim zdaniem winnym na Skandynawii jest głównie ateizm. Najwięcej samobójców jest wśród bogatych Norwegów. Bo nie o kasę tam chodzi!

Jasne, że konsumpcjonizm nie jest pomysłem na szczęście. Nie jest nim także zostawianie matek skrzywdzonych przez mężów-patologów z pięciorgiem dzieci i miską ryżu. Po pierwsze – możliwość, a potem rozliczanie z tego, jak się ją wykorzystało.

Pozdrawiam.

Łukasz Grower

PS: 1 maja kolejna manifestacja nacjonalistów w Warszawie.