16.07.16 Po emocjonującym „Euro 2016” wraca polska liga!

UltrasArka Gdynia i Wisła Płock, którą nieco starsi pamiętają jeszcze pod nazwą Petrochemia (nawet, gdy na łuku przy Łazienkowskiej zasiadły obok siebie dwie grupki, które nie do końca mówiły jednym głosem – ultrasi Wisły i chuligani z dziarami Petry), po hucznych fetach witają się z Ekstraklasą w roli beniaminków. Nie ma Górnika Zabrze, nie ma Podbeskidzia. Jest Nieciecza, jest Łęczna grająca… w Lublinie. Są skompromitowani już w europejskich pucharach – „objawienie zeszłego sezonu” Piast Gliwice oraz Cracovia Kraków. Jest Lech Poznań, który chce wrócić do roli rozdającego karty w lidze, są stale bezbarwni (piłkarsko) zgodowicze Śląsk i Lechia, a także ich nowa kosa – sądząc po wydarzeniach na Euro – Wisła „Wierność” Kraków. Ładnie prezentujące się w Belgradzie Zagłębie, skonfliktowana z działaczami Korona, Ruch, Jagiellonia i Pogoń. 16 zespołów zawalczy o Mistrzostwo Polski. Na trybunach, biorąc pod uwagę ostatnie akcje, również może być ciekawiej, choć oczywiście w nowym – nieco modernistycznym (jeśli chodzi o infrastrukturę oraz trendy w ruchu) wydaniu.

Nic się nie kończy – jedynie pewne rzeczy się zmieniają. Wielu kibiców mówi – to już nie moje czasy i mają oni rację. Mimo to, nowe czasy nastały i zawsze będą nastawać. Czy nam się to podoba czy nie!

Lata temu, kiedy Legia przenosiła się na nowy stadion byłem jednym z tych, którzy pisali, że tak się musiało stać i wbrew całemu sentymentowi – co poradzić? Trzeba było odnaleźć się w nowej rzeczywistości, w której kamerę masz skierowaną centralnie na twarz. I co, Legia się nie odnalazła? Oczywiście, że się odnalazła. To co się zmieniło to mniej chętni na harce kibice gości, bo kontrole przy bramkach na nowych arenach to prawdziwa masakra, dodana do wszystkich innych cech Guantanamo.

Wraca polska Ekstraklasa, nieco później wracają ligi zachodnie, które również obserwuję. KOB z cukierkowego niczym ostatnio Real PSG podobno prowadzą rozmowy, które mogą coś ruszyć w Paryżu. Można by… Tym bardziej, że KOB to poglądowo „swoje chłopy”, którzy sprzymierzyli się podczas Euro 2016 m.in. z Serbami i szukali Turków (mniejsze ganianki i pobicia), a więc wprowadzili nieco życia w swoje przed turniejowe zapowiedzi i fotki z transparentami. Nicea, Lyon też starali się podziałać.

Wracając do kwestii zmian. Na Euro 2016 rosyjscy chuligani pokazali wyższość nowoczesnego stylu nad knajpianym w wykonaniu Angoli. To co było wiadomo od dawna, teraz też się potwierdziło – żeby dobrym być, trzeba ćwiczyć! Ustawki, sale treningowe, miejska praktyka – to musi przynieść skutek, podobnie jak stałe powiększanie swego brzucha i niszczenie płuc. Jak tu wyzywać na ruskich za zbytni modernizm skoro potem zaatakowali Anglików na USTstadionie? Można więc rzec, że pokazali „nowy-stary styl”, bezkompromisowo dążąc do starcia. A potem, jak to u Ruskich, puścili w sieć ładnie zmontowane materiały video i wywiady. Prawdziwa neochuligańska subkultura!

A w 2018 Mistrzostwa Świata w Rosji. Pozamiatają, czy pokaże się coś równie zaskakującego jak skala emocji ostatnich Euro?

W każdym razie – eureka – ruch kibicowski potrafi jeszcze zaskoczyć! I jest to dla mnie, przyznam, kubeł zimnej wody! Jakże przyjemny i orzeźwiający.

Gorzej jednak, gdy pomyślę, co dzieje się obecnie w Polsce, w sprawach, o których rozpisywać się nie zamierzam.

W każdym razie – ruszyła Ekstraklasa. Nowy rozdział właśnie się pisze. Nie mogło być inaczej… Klimat nie znosi próżni.

LEGIA MISTRZ!

UEFA SUPPORTS TERRORISM! Nie dla „Kosova”!

ŁG