Koncert „Orlim Szlakiem” (Ogrodzieniec, 17.09.2016). Relacja „DL”.

orlimszlakiemDo końca nie wiedziałem, czy uda się pojawić na tej imprezie. Na szczęście mogłem urwać się wcześniej z pracy i w sobotnie popołudnie można było obrać kierunek na Ogrodzieniec. Pogoda nie nastawiała optymistycznie, większość drogi upłynęła pod znakiem ulewnego deszczu. Mieliśmy nadzieję, że na miejscu aura się trochę wyklaruje, ale było niewiele lepiej. Po znalezieniu parkingu, pozostało tylko założyć gustowne płaszcze przeciwdeszczowe i ruszyć w kierunku kasy biletowej. Mieliśmy sporą nadwyżkę czasu, więc mogliśmy rozejrzeć się trochę po okolicy. Trzeba przyznać, że zamek robi świetne wrażenie i pomimo wyremontowania sporej części, zachował swój klimat. Mieliśmy również okazję widzieć 1312, które w sile kilku suk z prewencją, aut z tajniakami i obudowanego kamerami (pewnie do nagrywania zadym) samochodu, przyjechało „zabezpieczać” imprezę. Śmieszne to i zarazem smutne, że za ten cyrk zapłacą (także my) podatnicy.

Po wbiciu do środka chronimy się pod jednym z kilkunastu parasoli, które organizatorzy przezornie rozstawili wokół sceny. Jak się potem okazało, pod nimi przyszło nam spędzić większą część sobotniego wieczoru. Do startu imprezy zostało kilkanaście minut, które wykorzystujemy na sprawdzenie oferty stoiska z odzieżą i konsumpcję grilla.

Wreszcie na scenie instaluje się GAN i ta kapela otwiera „Orlim Szlakiem”! Deszcz już nie pada, a napierdala z nieba, ale to nie powstrzymuje kilkunastu osób do zabawy pod sceną :-). Szczecinianie dali bardzo dobry występ, poleciały ich najlepsze kawałki plus covery KBK i Horytnicy.

Druga na deski wychodzi Pozytywka. Nareszcie znalazł się dźwiękowiec, który podołał zadaniu i zespół mógł pokazać na co ich stać. Mi się bardzo podobało i ludziom bawiącym się w strugach deszczu, najwyraźniej też. Pojawiło się kilka narodowych flag, co dodało klimatu ich występowi.

Następnie pojawił się jedyny hip-hopowy artysta tego wieczoru – PiH. Mi tak średnio podeszło to co zaprezentował, ale deszcz przestał padać i nawet kilkanaście osób bawiło się pod sceną. Na uwagę zasługuje jego sceniczna deklaracja, że od pół roku nie pije i na dobre skończył z alkoholem. Szacunek. Z drugiej strony moje (i nie tylko moje) zdziwienie wzbudził jeden tekst, w którym PiH nawija, że on nie pali więc ściągnij za niego bucha, czy jakoś tak. Takie rzeczy odpychały mnie od hip-hopu i dla mnie to zawsze będzie nie do przyjęcia.

Ale nic, lecimy dalej, bo oto czas na gwiazdę wieczoru – Szwadron 97! Pod sceną zrobiło się tłoczno, pojawiły się flagi i nawet race. Sporo ludzi bawiło się w ostrym pogo, co niektórzy pewnie na następny dzień odczuli, bo upadek na kostkę brukową do najprzyjemniejszych nie należy. A było przy czym szaleć, bo zespół zaprezentował swoje najlepsze kawałki, m.in. „Obrany cel”, „Niepoprawni politycznie”, „Na własnych rękach” czy, bisowany na koniec „Obcy”. Zdarłem sobie na tym występie gardło, ale warto było.

Kilkanaście minut po północy, ostatni występ rozpoczęła Nordica. Część ludzi odpuściła, ale nie ma się co dziwić, wszyscy byli już przemoknięci i zmęczeni. My chcieliśmy nadrobić nieobecność na ich występie na FOG, więc zostaliśmy. Opłacało się, Nordica zagrała krótki, ale bardzo dobry koncert. Prócz swoich kawałków przypomniała klasyki polskiej sceny, padło kilka słów na temat systemu i ich sługusów. Były flagi, były race – super!

Impreza skończyła się ok. pierwszej i można było się zbierać w drogę do domu. Oczywiście milicja już czekała, nam się udało przejechać, ale pewnie wielu było zatrzymanych do „rutynowej” kontroli. W końcu trzeba jakoś uzasadnić wyrzucenie w błoto dziesiątek tysięcy złotych na mobilizację prewencji. Jest to pokłosiem dymu w mediach i próby odwołania imprezy. Na szczęście organizatorzy dali radę pokonać wszystkie trudności, a to, że przy tak kiepskiej pogodzie w Ogrodzieńcu pojawiło się ok. 200 osób, trzeba uznać za sukces. Przy tych wszystkich trudnościach, nie można się dziwić, że był zakaz nagrywania i fotografowania bez akredytacji. Niektórzy nie potrafili tego uszanować i wylecieli. Widać chęć wrzucenia fotki na pejsbuka była zbyt silna. Ale nie ma tego złego, dzięki temu oszczędziłem Wam moich wątpliwej jakości zdjęć i filmików :-).

Do zobaczenia na kolejnych akcjach i imprezach!

                                                     Antyanarcho