9.11.16 RECENZJE „To My Chuligani” (książka, M. Frąckowiak, 2016).

tmchuliganiPrzeczytałem książeczkę (200 stron) kibica Chrobrego Głogów – „To My Chuligani”. Była całkiem przyjemna, mimo że trudno w tym temacie czymś oryginalnym zaskoczyć. Takie książki będzie się jednak pisało i czytało, bo szlak każdej grupki jest przecież inny, mimo że oparty na tych samych tłach, powodach… „TMCH” jest typową historią kibica, od fascynacji piłką po stadionowe awantury. Przenosimy się w lata 90te i tam zostajemy, akcja toczy się w czasach flayersów i noszenia przez chuliganów szalików klubowych. W treść wplecione są zdjęcia i wycinki prasowe, a więc – mimo formy opowieści – możemy się domyślać, że jest „na faktach”. Chrobry nie bił się raczej z ekipami z topu, bo sam jest małą grupką, ale nie ma to większego wpływu na jakość lektury. Tak, czy siak – wyrywa się brechy z płotów, a więc czy przeciwnikiem byłby top, czy Dozamet Nowa Sól… to bez znaczenia dla klimatu.

Autor opowiada w pierwszej osobie, książka napisana jest przystępnym językiem. Akcja dzieje się na osiedlu, na stadionie i na tmchmiasteczkowym dworcu. „Invaders” zaczynają polować na grupki przejeżdżające przez Głogów. W międzyczasie Frąckowiak oddaje klimat lat 90tych, od maluchów, poprzez budki telefoniczne po pierwszą w ekipie komórkę ze słynnymi kiedyś „darmowymi rozmowami do 5 sekund” (he, he, ale jaja – pamiętam). Mocno zaznaczony jest konflikt z rodzicami, którzy oczywiście są przeciwni podróżom syna. Chrobry sympatyzował – dopóki ten ich nie pogonił – z łódzkim Widzewem, więc mocnym akcentem jest opis wyjazdu na derby Łodzi. Chrobrego gościła bojówka Destroyers, więc też się człowiek z chęcią zagłębił.

Szybka lektura na jeden raz. Książka obowiązkowa dla każdego kibola lubiącego czytać, wszak jest to nowość na rynku! Tu dowiesz się jak zamówić książkę: KUP . Czytamy, wspieramy autorów! Czekamy na nowe tytuły…

ŁG