11.11.16 „Precz z brukselską okupacją?” – relacja z Wrocławia.

mp2016Lubię Wrocław, to miasto ma swój unikatowy klimat i urok. Nie wybrałem się jednak do Wrocka ze względu na wartości turystyczne, a tylko i wyłącznie na Marsz Patriotów. Powody były dwa: w zeszłym roku miałem przyjemność brać udział w tej inicjatywie, a drugi (być może ważniejszy) chyba na dobre zraziłem się do Marszu Niepodległości, ale to wątek na osobny artykuł, a być może nawet na książkę. Na miejsce zbiórki – wrocławski dworzec PKP, dotarłem ok. 16:30, o tej porze sytuację można było określić jednym słowem: stypa. W okolicach dworca było ok. 1000 osób, które widać, że wybierały się na marsz, głównie kibice Śląska Wrocław. Na chwilę przed rozpoczęciem marszu głos zabrał były ksiądz Jacek Międlar – o nim wspomnę jeszcze trochę później. Całość marszu była nakręcana przez ludzi ze środowiska kibicowskiego.

Tradycyjnie wraz z rozpoczęciem pochodu, odpalono pochodnie oraz trochę pirotechniki. Z założenia marsz miał przebiegać pod znakiem protestu przeciwko dyktaturze pochodzącej z Brukseli, a skończyło się (jak zwykle?) na krzyczeniu o wiszących komunistach, żydach i administracji fb. Zresztą w przemówieniach także skoncentrowano się na tym jak to cały świat niszczy patriotów.

Co do frekwencji, wg mnie kilka tysięcy, lekki regres w porównaniu z zeszłym rokiem.

Trzeba docenić, że we Wrocławiu przechodzi już od kilku lat taka manifestacja. Widać, że organizatorzy mają pomysły, a przede wszystkim dużą determinację, ponieważ jak wiadomo Dutkiewicz (prezydent Wrocławia) robi im gdzie się da pod górkę. Odpalenie pomysłu by iść przeciwko czemuś (w tym roku UE) na manifestacji 11.11. nie jest złe, ale trzeba wtedy temat ciągnąć do końca. Niestety stało się inaczej, walczenie z komuną i żydami to nie jest perspektywa jaką powinniśmy stawiać społeczeństwu, dziś zagrożeniem (największym) jest wszechobecna liberalizacja, czy żydzi mają coś z tym wspólnego? Pewnie tak, ale to nie tylko sprawka żydów.

Międlar był gwoździem programu w przemówieniach kończących manifestację na rynku (plac Solny). Ma gość charyzmę, potrafić przemawiać do tłumów, ale jako katolik, odczuwam, że to co robi (tzn. przemawia jako były ksiądz) w dłuższej perspektywie okaże się bezowocne dla niego i dla jego słuchaczy. Skoro Bóg powinien być na pierwszym miejscu, to Jacku powinieneś się nie poddawać i zrobić wszystko by pozostać w Jego Kościele…

Ostatnia myśl, każdy z naszego środowiska przyczynił się do tego, że żyjemy dziś w kraju, w którym nie można podważyć patriotyzmu jako takiego, na Zachodzie to byłby już niesamowity sukces. Mówimy o patriotyzmie jako odczuciu, nie w ujęciu ekonomicznym (taki istnieje na Zachodzie). Ten fakt musi nas cieszyć, jednak na nic się to zda w dłuższej perspektywie, jeśli nie odpowiemy na problemy obecnego świata, budując swoją wizję i konkretne postulaty. Możemy co roku zbierać się pod medialnymi hasłami, tylko czy rzeczywiście chodzi nam tylko o ładne obrazki, filmy z 11.11.? Czy nie walczymy o godny byt Polaków w kraju? O kształt naszego państwa? O konkretne wartości w życiu społecznym? Jeśli tak, to czemu spychamy się na margines nie zabiegając o te kwestie, w tym czasie kiedy powinny wybrzmieć nasze postulaty, większość z nas pali ukraińskie flagi i krzyczy o wieszaniu komunistów.

Albo przyjdzie taka dygresja, albo będziemy żyli w kraju patriotów z zerową świadomością w jakimi państwie owi patrioci chcą żyć…

FA