5.04.17 Waldemara Pernacha recenzja „NŚKMN” (Ł. Grower, 2016).

Autor snuje opowieść wcale nie potoczyście i nie potocznych sformułowań używa. Na ogół kilka słów na początku zdania zapowiada rozwinięcie myśli, której czytelnik się spodziewa. Tu jest inaczej. Tu początek zdania wprowadza nas w pewien obszar myślenia i nagle może nas zaskoczyć niespodziewanym rozwinięciem. To jest proza wynikająca z odmiennych sposobów komunikacji, doświadczeń i odmiennej wrażliwości niż powszechna. Na początku książki jest zbiór przemyśleń, obserwacji, felietonów, które znacznie się od siebie różnią treścią. Obficie są nasycone wulgarnością słów i zdarzeń. Jest to nieustający bluzg, którego wielu czytelników może nie wytrzymać, odrzucić czytanie takiego brukowca. Jednak ci co odrzucą – to stracą, wiele stracą. Autor, po przyhartowaniu, wprowadza nas w inny świat, inną przestrzeń, która istnieje tuż obok. Nie znamy jej, potępiamy ją, brzydzimy się nią i jej się boimy, jednak jest obecna.

ZAMÓW KSIĄŻKĘ

To jest książka dla czytelnika, człowieka, który ma potrzebę poznania. Przez tę lekturę może poczuć ten świat obok, poczuć możliwie blisko, jednak nie namacalnie. Żeby namacać, trzeba by go dotknąć, przejść z Autorem wszystkie etapy Jego doświadczeń, a były wstrząsające. Autor pokazuje, jak wygląda człowiek, który stawia siebie na pierwszym miejscu.

A co ważne, Grower jest wnikliwym obserwatorem i jak grom z jasnego nieba oświetla na moment zdarzenia, które ilustrują oraz wyjaśniają przyczyny i skutki istnienia takiej rozwiązłej subkultury, w której dupa i ćpanie jest podstawą jej istnienia. Pokazuje, że promowany sens życia; kto się nie bawi ten nie żyje, jest zwodniczy. Autor obnaża pustkę nie tylko tego środowiska, ale i całego społeczeństwa konsumpcyjnego. Dostrzega w nim brak prawdziwego życia, autentycznej kontestacji, a nawet buntu. Wszystko jest jakieś na niby, pokazowe i efekciarskie, dominuje syndrom zachowań pod kamerę TV. Takie pokazówki robią politycy, łobuzy, kibice i patrioci na marszach niepodległości. Dominują pozory. Mięśnie do macania, mięśnie nie do bicia.

Grower nie poprzestaje na krytyce, szuka sił, które dadzą złu odpór. Katolicy zamiast walczyć o ulice i bronić miast, zajęci są nadstawianiem drugiego policzka. Młodzi z marszów rozstają się aż do następnego. Grower staje nie raz do walki w pojedynkę i literackim zabiegiem profetycznym wysadza parszywą dyskotekę lub uśmierca w wypadku złych ludzi. Jednak ta książka proponuje nie tylko siłowe rozwiązania. Podstawową propozycją Autora jest odbudowa siebie, nie ciała, ale wskrzeszenie duszy. Gdy książkowy bohater zaczyna podnosić się z dna upadku, zaczyna szukać przyczyn tego upadku. Zaczyna rozdrapywać rany, użalać się, hamletyzować. I wtedy zauważa, że nadal obraca się wokół ćpania i dupy. Stwierdza, że jest jak robal, który kręci się we własnym gównie.

W tym miejscu narracja się rwie, gubią wątki…, i to jest synchroniczne ze stanem osoby na głodzie.

Wreszcie bohater kieruje swe myśli poza doznania cielesne. Szuka czegoś w duszy i odkrywa potrzebę Boga, Kościoła. Nie jest to jednak cudowne olśnienie. Jest tu opisana ciężka walka z przeciwnikiem, najcięższym przeciwnikiem jakim jest własna słabość. Cytuje Ewagriusza, egipskiego pustelnika z IV wieku, który jako środek zaradczy przed zagubieniem się radził skupienie się na drugim człowieku. Ja bym dorzucił przestrogę św. Pawła; ci którzy żyją dla ciała, Bogu podobać się nie mogą. Nie róbcie z ciała bożka.

Łukasz Grower napisał przejmującą opowieść o zmaganiu się człowieka ze sobą, z ludzką egzystencją.

Książkę tę powinni ludzie czytać. Odrzucać ją, obrażać się na treść i brnąć dalej. Może ktoś dostrzeże choć jedną cechę pozytywną, że po tamtej stronie jest mniej zakłamania niż po stronie naszej.

Waldek Pernach

O AUTORZE RECENZJI

Kwiecień, 2017

PS: Zgadzam się z oceną brzydoty zawartą w Epilogu. Estetyka i przesłanie malarstwa rozkwitło między XIV a XVIII wiekiem, kiedy służyło Kościołowi. Jeszcze pod koniec XIX w. przemówił impresjonizm. W XX wieku wyróżniam amerykańskiego malarza Hoppera. Wrażliwie rejestrował stany, klimaty duszy, nostalgie.