11.04.17 Czy cokolwiek po nas pozostanie?

Częstokrotnie w mojej głowie pojawia się to pytanie. Nie w kontekście samego ruchu, ale w ujęciu globalnym, epokowym. Zawsze imponowało mi Średniowiecze, nie tylko ze względu na stosunek do wiary – ludzie wieków średnich stawiali Boga w centrum swojej egzystencji, ale w głównej mierze dlatego, że odkąd pamiętam Średniowiecze przedstawiano mi jako coś najgorszego, ciemnego i złego. Poczynając od polskiej edukacji, kończąc na mediach, epoka w której żył Dante czy Tomasz z Akwinu sprowadzana była do ogólnikowych pojęć takich jak „zaścianek” i „ciemnogród”. Zdaniem wielu współczesnych, ten czas powinno się wymazać z historii ludzkości. Tak pokochałem ten okres w dziejach świata, że zacząłem interesować się duchem epoki, zwyczajami, w końcu osiągnięciami. Nie chciałbym jednak bawić się tutaj w historyka, stawiam sobie raczej za cel udowodnienie, że Średniowiecze włącznie ze swoimi wszystkimi wadami było epoką ludzi żywych w przeciwieństwie do czasów, w których przyszło nam żyć.

Rozwój nauki, kultury, czy filozofii był kilkaset temu czymś realnym. Miał charakter transcendentny. Proces chrystianizacji, wyparcie Maurów z Europy, krucjaty, kształtowanie się świadomości europejskich narodów to wydarzenia i procesy, które na zawsze odcisnęły piętno w dziejach świata.

Nasze pokolenia i kilka wstecz też mocno odcisną się w dziejach świata, zostaniemy zapamiętani jako relatywiści, fanatycy konsumpcjonizmu i propagatorzy zupełnego upadku człowieczeństwa. Może historia zauważy pojedyncze jednostki, które to dostrzegały i walczyły z tym, ale pokolenia które przyjdą po nas, albo będą kontynuowały drogę do zupełnego zatracenia się, albo zupełnie przekreślą te czasy.

Wszystkie wyzwania jakie przyniósł czas: niekontrolowane migracje, rozwój technologiczny, czy liberalizacja życia zostały w moim odczuciu przegrane.  Z niekontrolowanej migracji stworzono ideę mulit-kulturowych społeczeństw, postęp technologiczny w minimalnym stopniu służy czemuś więcej niż zaspokojeniu ducha hedonizmu, a liberalizm zabił każdą świętość i wartość wyższą.

Kiedyś człowiek poszukując odpowiedzi na fundamentalne pytania o sens i cel ludzkiego życia, odkrywał kontynenty, pisał rozprawy filozoficzne, konstruował. Obecnie ludzie zadają sobie pytanie jak łatwo i wygodnie przejść przez życie. To dlaczego żyją i co jest po życiu, uznają za zupełnie bezużyteczne pytania. Skolonizowanie Marsa, czy jakiejkolwiek planety nie jest motywowane ideą zdobywania i odkrywania rzeczywistości, a tylko i wyłącznie zabezpieczaniem się na wypadek zdegradowania Ziemi w takim stopniu, że ludzkość musiałaby z niej uciekać.

Troskę o naturę zastąpiła maksymalizacja zysku, a etos pracy ludzkich rąk, w ogóle jakikolwiek wzorce zastąpiły kategorie i pojęcia wyłącznie ekonomiczne i to one decydują o słuszności ludzkich postaw.

Bieg historii i ścieżkę, po której podróżuje człowiek zawsze można przywrócić na dobre tory, pytanie tylko czy mamy tyle siły i wiary aby to urzeczywistnić? Patrząc na to co dzieje się na świecie, trudno na takie pytanie odpowiedzieć w sposób, który dawałby choć odrobinę nadziei…

FA

PS: