13.04.17 RECENZJE: „Hwarang” (serial, Korea Południowa, 2016).

Owszem, USA wypuści czasem coś kontrrewolucyjnego do swego liberalizmu (np. „Pasję”), lecz przyznajmy – Stany popkulturą zazwyczaj szkodzą europejskiej cywilizacji (ale nie tylko, także np. azjatyckiej). Nadprodukcją tandety i moralnej pop-zgnilizny. Przyznam szczerze, że mam dość zachodnich seriali, w których za oczywistość bierze się fakt, że pobudkami ludzi są głównie pieniądze, żądze cielesne (często homoseksualne) i zwyrodnialstwo. Przy tym chce się jak najdokładniej pokazać to danie upustu pożądliwości, rozpalając w nowych ludziach najgorsze instynkty. To i oczywiście coraz bardziej oczywisty wątek homoseksualny, również dokładnie ukazany (blee…) skłania mnie do coraz egzotyczniejszych poszukiwań. Czytałem głośne powieści „Shantaram” i „Cień góry” o Indiach, ale tam Roberts również przeniósł zachodnie kurestwo. Człowiek chce od tego uciec, nie tylko w Prawdę (wiarę), ale również w kulturę. A że często trenujący faceci interesują się samurajami, całą tą wojowniczością wschodu, to trafiłem na oddział o nazwie Hwarang. Dla odmiany nie japoński, chiński, lecz koreański oddział wojowników.

Wcześniej słyszałem, że koreańskie seriale potrafią być całkiem ciekawie zrobione, istnieje też strona, na której znajdziemy za darmo całe sezony z napisami polskimi. Jednym z nowszych seriali (2016) jest dwudziestoodcinkowy „Hwarang”. Obejrzałem i był to dobrze spędzony czas. Zero kurestwa i pedalstwa, w Europie to powoli nowość. Nawet jeśli jakiś pedał się przewinie, bo ta choroba istnieje chyba od początków, nie drąży się tak kwestii tolerancji jak np. w Netflixowym „Greenleaf”, który katolika potrafi przyprawić o odruch wymiotny (a niby jest o chrześcijanach).

Spopularyzowanie Hwarangu przypisuje się królowi Jinheung Taewang, dwudziestemu czwartemu królowi dynastii Silla. Silla była jednym z Trzech Królestw Korei. W VII wieku Silla podbiła pozostałe królestwa, a okres po podbiciu bywa nazywany przez historyków Zjednoczonym Silla. Hwarang to „kwiat młodzieży”, członków rekrutowano z młodej arystokracji. Młodzi wojownicy przechodzili specjalne szkolenia. Celem był rozwój moralny oraz kultywowanie ducha i zdrowia młodzieży dynastii Silla. Prócz walki wręcz i z bronią, uczono filozofii, religii oraz zapoznawano młodzieńców z klasyczną literaturą. By dostać się w szeregi Hwarang musiałeś być dobrze urodzony (takie czasy), piękny oraz silny. Więcej kontekstów dowiecie się z serialu, aczkolwiek sugeruje on, że Hwarang nie był tak szlachetny jak podaje Wikipedia.

Zaczynamy od zabawnego poznawania historii… Pso-ptaka, a więc jednego z głównych bohaterów fabuły. Bohaterów jest więcej i jak to Koreańczycy – są do siebie bardzo podobni, heh. Ważne, że serial jest w ciekawym dla nas klimacie męskiej rywalizacji, egzotycznej scenerii, a najważniejsze wartości w nim przekazywane to odwaga, przyjaźń i odrobina humoru. Z tym humorem jest różnie, część to typowe azjatyckie suchary, ale część na tle wydawałoby się prostego serialu, zadziwia swoją inteligencją. Jak to u Koreańców – musi być też wątek romantyczny, czasem irytująco dla „odbiorcy z osiedla” podkreślany (albo tak po prostu mają faceci, heh).

Polecam przyjrzenie się egzotycznym rejonom, zamiast katowania „Greenleaf”’ów i innych smutnych portretów uzależnionych od pieniędzy białych, czy czarnych ludzi. „Hwarang” to taki serial akcji, z przygodami i niewinną atmosferą, za którą tęsknię jako europejski widz karmiony na każdym kroku tęczowo-kurewską propagandą. Dobrze jest, jako fan kultury – w tym popularnej, szukać wojowniczych wzorców w nieodkrytych jeszcze w Polsce miejscach. Nawet jeśli jest to inne od naszego klimatu i czasem po prostu nie do końca kumamy bazę.

Znacie seriale z jakichś innych stron świata, które opowiadają o czymś ciekawym? O wojownikach, o patriotach, o mnichach, a przy okazji nie są irytująco cukierkowe (u Azjatów zawsze dawka cukru będzie, bo tak tam już mają w kulturze, czy nawet w tatuażu)?

SERIAL ONLINE

ŁG