15.04.17 Co słychać na nacjonalistycznych portalach?

Na początek wytłumaczę się, że jeśli kogokolwiek tu chwalę – nie ma to związku z jakimkolwiek cukrem, lub interesem, chyba że interesem szeroko pojętego nacjonalizmu. Ostatnio imponują mi jakością swojego portalu koledzy z 3droga.pl. Antyimperializm, zdrowy pogląd na polską politykę (starają się pisać bez oszołomstwa, ale i bez uprzedzeń) i na Syrię, a także rozwijany dział kulturalny (nasz wspólny konkurs Orle Pióra, który oni wymyślili, recenzje itd.). Jest też mocno zaznaczony katolicyzm, który świetnie zazębia się z nowoczesnym nacjonalizmem tam promowanym. – A jeśli ludzie nie wierzą w Boską Istotę? – Mówię im, żeby spieprzali. Nie mogę marnować czasu na ateistów. Nie mają intelektualnego podparcia – pisał wszak Roberts w powieści „Cień Góry” (2015), heh. Do tego trzymający od lat poziom autonom.pl, Szturm… brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Aktualnie nacjonalizm leży jeśli chodzi o aktywizm, ale rozkwita jeśli chodzi o media i to po prostu musi zaowocować bracia i siostry, może po prostu potrzeba nam nieco cierpliwości i dorośnięcia najmłodszego pokolenia aktywistów, którzy dadzą tu nową jakość, wolną od naszych ograniczeń, narastającego lenistwa? Nie wiem tego, ale po portalach widzę, że jakość intelektualna wzrasta. Bo przystawmy do niej dziesięć lat wstecz, kiedy mało kto potrafił powiedzieć coś więcej (może prócz NOPu i jego „Szczerbców”, których roli trudno nie docenić) niż „Polska dla Polaków”. Dziś nadal się kłócimy, ale coraz merytoryczniej, heh.

Autonom.pl od lat trzyma się swojej koncepcji, rozwijając stale jakość notek, różniących się od linii trzymanej w popularniejszych portalach. Charakteryzuje go przede wszystkim krytyczny pogląd na kapitalizm, na sojusz z USA, krytyka PiSu i parę innych spraw. Portal recenzuje warte uwagi tytuły, niereklamowane w mediach głównego nurtu. Od początku jest sceptyczny wobec Ruchu Narodowego. Do tego publicystyka dotycząca konkretnych spraw politycznych, pisana nacjonalistycznym okiem. Od początku istnienia portalu czytam go regularnie i mimo, iż nie wszystko mnie w pełni interesuje, a osobiście wolę felietony w stylu „Szturmu” – doceniam jako jeden z głównych portali narodowego frontu, z którym nadal się utożsamiam. Od lat robi swoje NOPowski nacjonalista.pl. Strony powiązane z Ruchem Narodowym, czy z ONRem nie należą do moich ulubionych.

Praktycznie upadły strony lokalne. Inicjatywa 14 nieoficjalnie zakończyła swoją działalność jako I14, Aktyw Północny czasem zamieszcza aktualizacje, ale nie mają one wiele wspólnego z aktywizmem pomorskim, fajnie, że White Boys Wielkopolska wrzucą czasem jakieś klimatyczne zdjęcia na swego bloga: https://wbwlkp.wordpress.com/. Od święta aktualizuje się portal Narodowego Rzeszowa, od zeszłego roku nie piszą nic na Radykalnym Południu, które jak wiele inicjatyw lokalnych przeniosło się na facebooka. Temu ostatniemu nie ma co się dziwić, bo jeśli aktywizm jest celem, grupy stawiają na dotarcie do jak największej liczby osób. Z lokalnych stron lubię Red Blue Fighters kibica Rakowa z Częstochowy, który stara się i wyciąga często tematy pomijane na innych portalach. Do „Fan Śląska” jestem uprzedzony, przyznaję… Wroclawianie.info jakby martwy, a lubiłem tam wpadać… Pod lokalny, małopolski portal, nie podciągam wspomnianej Trzej Drogi, mimo iż wiele „akcji” dzieje się właśnie w tym województwie, poziomem publicystyki wykraczają poza Kraków i okolice. Pominąłem coś?

Podsumowując – nacjonaliście polecam przede wszystkim autonom.pl, 3droga.pl, nacjonalista.pl i szturm.com.pl. Ta poranna prasówka z pewnością pomoże Wam ćwiczyć umysł w kontrze do głównego nurtu. Ze swojej strony polecam również jako obowiązkowy, nie nacjonalistyczny, lecz katolicko-polityczny portal pCh24.pl. Nie zawsze po naszemu, ale np. PiS potrafią opierdzielić od góry do dołu, jeśli tylko działa wbrew temu jak powinna wyglądać chrześcijańska polityka.

Na koniec warto podkreślić rolę książek w kształtowaniu nas jako ludzi. Informacje internetowe to często śmietnik, przez który nie możemy przebić się do głębszej, przemyślanej myśli. Kończąc pisanie do Was, siądę przy kominku – jak zwykle, gdy wizytuję w święta rodzinę, do długiej lektury. Co wziąłem ze sobą i tym samym gorąco polecam? „Źródło i mielizny” G.K. Chestertona (wydanie 2016), kontynuację książki, która mnie nawróciła, a więc „Ojciec Eliasz. Dzień Gniewu” (Michael D. O’Brien, wydanie z 2016), a także „Diabeł się mnie boi” – wspomnienie śp. ojca egzorcysty Gabriele Amortha. A rano prasówka/internetówka do kawy, gdy wszyscy jeszcze śpią… Wszak o 6:00 wielka msza…

Czytajcie, trenujcie, twórzcie, módlcie się.

ŁG