16.04.17 Odpoczynek od sportu jest… częścią Straight Edge.

Na czas Wielkiego Tygodnia staram się wyluzować z treningami. Od Wielkiego Czwartku nie robię nic. Od Wielkiej Soboty zaczynam konkretnie wiercić się w fotelu, ale jeszcze nie – jeszcze dwa dni. Powiecie, że to tylko kilka dni, ale kilka dni dla osoby uzależnionej od sportu to bardzo długo. Od jakiegoś czasu moja regeneracja trwa najdłużej dwa dni w tygodniu, a zazwyczaj jeden dzień – w niedzielę. Po trzech dniach stara się mnie opętać myśl, że forma drastycznie spada, a bebzun rośnie, co jest oczywiście przesadzone i ja to wiem, ale mój nałóg nie daje za wygraną. Łączę miłość do sportu z wiarą, bo nie powinienem, nie mogę się zadręczać jakimiś ziemskimi ambicjami, a zatem tylko Chrystus daje mi w spokoju opanować chęć pobiegnięcia na salę. Trzeba znać priorytety i pocieszać się, że teraz jest czas na rzeczy ważniejsze, a od nowego tygodnia wystrzelimy z potrójną siłą na wypoczętych mięśniach. Na wypoczętej, co jeszcze ważniejsze, psychice – głodnej wysiłku, potu, przełamywania siebie.

Odpoczynek od sportu jest… częścią Straight Edge. Pamiętajmy bowiem, że to nie tyle całkowite niepicie, niepalenie, niećpanie (chociaż ja całkowicie odrzuciłem używki), a kontrola swojego życia. Tak reklamowaliśmy SxE, gdy było nowością w polskich ruchach nacjonalistycznych, opierając się na (zazwyczaj zagranicznych) tekstach źródłowych. Kontroluj zatem swoje życie – także od sportowych natręctw, coraz popularniejszych na polskich ulicach. Rozwinęła to także Klara (aktywna bokserka!) na „DL”: LINK.

Owszem, trzeba ćwiczyć – wiem i praktykuję zawzięcie, bo to mój sposób na życie. Ale są sprawy istotniejsze, wiara, rodzina – nie da się ukryć. Po „odstawieniu” wysiłku czuję jaką to potrafi mieć władzę. To absurdalne, że nawet na święta zwykły człowiek nie może i nie chce odpocząć, dlatego mówię natręctwu „nie”! Na salę wracam we wtorek! Dzisiaj będę medytował nad męką Syna Bożego i spędzę czas z rodziną. Wszystko ma swoje priorytety… A my musimy mieć nad nimi kontrolę…

Oczywiście niezmiennie namawiam by ćwiczyć, nie chlać, nie palić, nie ćpać, nie ruchać [1]. Be Straight!

ŁG  

[1]: O „don’t fuck” nacjonaliści niby-sXe najczęściej zapominają. Prawdopodobnie dlatego, że nie są katolikami. A przy okazji nie są też sXe, chociaż pewnie myślą o sobie inaczej… Tymczasem fiuta trzeba kontrolować jak i wszystko inne.