1.05.17 Macie dla Legii Warszawa jakichś rezerwowych…?

Jakby nie było, piłkarska Polska zawsze cisnęła sto(L)icy. Podkradanie piłkarzy „do wojska”, wygwizdany Deyna podczas meczu kadry na Śląsku, itd. – wszyscy o tym słyszeliśmy. Gdy nie zdobędziemy mistrzostwa, wszyscy którzy akurat zdobyli (na chwilę :-) wypominają Legii „gdzie nasze berło?”. Czy my wypominamy to za każdym razem wszystkim (tymczasowym) mistrzom? Raczej nie, bo kto by o jakichś tam (tymczasowych) mistrzach pamiętał i się nimi przejmował? Wszyscy wiemy, że ich mistrzostwo to m.in. równoznaczność zawalonego sezonu tegorocznego uczestnika Champions League, aż i tylko to, bo po prostu faworyt nie zawsze wygrywa. Wy bredzicie wszem i wobec, że stolica jest uprzywilejowana – kibice CWKS przekornie podkreślają wyższość stolicy i Legii jako klubu, robię to także ja, prowokując specjalnie. Proste. Skoro poświęcacie Legii tyle uwagi, usłyszcie jeszcze raz, że jest Wielka. Drżą przed nią mafiosi z UEFA, a nie peerelowskie dziadki okręgowych związków piłkarskich.

Oczywiście, że rozumiem fanów z niższych lig, sam byłem wczoraj na malutkich derbach Warszawy w IV lidze, nie zmienia to jednak faktu, że to LEGIĘ, albo się kocha, albo się nienawidzi.

Fakt, czasem grają tak: SKRÓT LEGIA-WISŁA, ale to i tak szczyt w Polsce. Prócz dominacji piłkarskiej liczy się wszak klimat wokół Legii, o którym pisaliśmy w dziesięcioletniej historii „DL” już wiele tekstów, np. ten: Wyrzut sumienia innych ultrasów. Wiem, że wielu kalkuluje takie wydarzenia i często ich argumenty są prawdziwe, ale czy ostatecznie, gdy kurz i konsekwencje opadną, to nie z ultrasowskiego spontanu jest największa radocha?

Nie ma też większej radochy niż walka o Mistrza i gra w europejskich pucharach. A co, nie? Można w Polsce emocjonować się meczem i można żyć ligowym sezonem. Wczorajszy mecz naprawdę miał znaczenie i kolejne też będą miały, jeszcze większe. Mamy zazdrościć, że Wasze nie mają?

A w lato puchary… i od nowa UEFA, od nowa reprezentowanie polskiego futbolu poza krajem. Znowu cała Polska na nas i… znowu radość całej Polski, gdy być może jakaś silna drużyna pokona nas wysokim wynikiem.

I jak tu się tej całej Polsce nie odgryzać, nie podkreślać dumy z bycia Legionistą?

Ja wiem, że wszyscy jesteśmy prawie tacy sami, lub podobni. Ale te sportowe hobby nie na tym polega, by sobie cukrować… Sezon się kręci. Piłkarze się rozgrzewają, a dobre chłopaki wywieszają piękne flagi, święte barwy dla tysięcy różnych ludzi. One dzielą, ale i łączą, mobilizują, podkręcają…

No to jak… macie u siebie jakiegoś dobrego napastnika? Przyda się być może przy Łazienkowskiej. Może chociaż na rezerwowego…

He, he…

ŁG