3.06.17 Trzeci rok z rzędu na lednickich polach…

Patrzę czasem na ludzi i zazdroszczę im, że tyle w nich dobra. Że mogą mieć pozytywne nie tyle dni, co całe tygodnie. U mnie pozytywny dzień to wyjątek, zazwyczaj taplam się w czymś, narzekam… Właściwość twórcy? To wolałbym raczej nie tworzyć i po prostu cieszyć się dniem. Niestety, noszę w sobie jakby bóle całego świata, a na pewno otoczenia – dobija mnie wszystko po kolei, wykręca bebechy, nie daje szans dłużej się wyluzować. Cenię Lednicę, bo byłem tam dwa razy i nigdy niczym się tam nie przejmowałem, odzyskiwałem równowagę i trzeźwe spojrzenie. Czuję tu dużo pozytywnych wibracji, mimo że nowy sposób ewangelizacji to raczej nie mój klimat. Taka atmosfera to jednak rzadkość na osiedlach. To rzadkość w moim życiu, chociaż tak być nie powinno!

Trzeci rok z rzędu wybrałem się na pola lednickie, na spotkanie młodych (i nie tylko) katoli. Niekoniecznie uczestniczyć w ich cukierkowym pojmowaniu wiary, ale leżeć gdzieś na trawce, słuchać Słowa, modlić się, dyskutować z tymi księżmi i zakonnikami, którzy poświęcają godzinę na człowieka i mają stary habit, kupić kilka książek (nie kupiłem żadnej, kiepsko było pod tym względem!).

Na dwóch poprzednich edycjach dowiedziałem się dobitnie, że takich jak ja gburów nie brakuje i można uciąć sobie pogawędki, których nie toczy się w miastach, nie toczy się w swoich „grupach towarzyskich”, a nawet w rodzinach. Można tu naładować baterie i poczuć Ducha. Pojedź za rok nawet sam…

Najlepsze zaczyna się po zostawieniu samochodu 4 km od pól. Las, zapach wioski, zapachy, które w bloku łatwo zapomnieć. Jezioro, działki nad wodą, czyste niebo i podmuch wiatru. Droga wprowadzająca w stan błogiego spokoju.

Na tym tle kolejne doniesienia z „Zachodu”: W zamachu na londyńskim moście London Bridge i ataku na pobliskim targu Borough Market zginęło co najmniej sześć osób, a blisko 50 rannych trafiło do szpitala. Trzech zamachowców zostało zabitych przez policję, w Niemczech przez zagrożenie terrorystyczne odwołano jakiś wielki koncert. Media donoszą o „incydentach”. Bronią się nogami i rękoma. Bronią się przed przyznaniem, że ich politycy zawalili sprawę, a ich poglądy okazały się niebezpieczną dla życia utopią. Kilkadziesiąt, o ile nie 100 tysięcy osób w Lednicy jeszcze czuło się bezpiecznie.

Nie wszystko było idealnie. Na obrzeżach wydarzenia kursowały grupki młodzieży, która… nie wiem jakim sposobem i po co się tam znalazła. W każdym razie setki osób nie były zainteresowane wiarą, a wprowadzaniem tu… namiastki Woodstocku. Pewnie zdania były podzielone, bo mimo wszystko – dobrze że tu są, wszak zdrowy nie potrzebuje lekarza. Starałem się trzymać jak najdalej od przytulającej się gimbazy. Z drugiej strony zaangażowani młodzi… Mam w sobie wiele osiedlowych stereotypów, w tym taki, że harcerz to… no właśnie, a tymczasem podczas adoracji obserwowałem niezwykłą zaciętość na twarzach młodych harcerzy i harcerek. Przyjrzałem się tym małolatom i naprawdę w wielu z nich udało się zaszczepić prawie niemożliwe w dzisiejszym świecie! Idą prosto, niosą Maryję, nie wstydzą się wartości.

A „Idź i kochaj”, a nowa ewangelizacja? No cóż… Ja dostrzegłem tam wielu wartościowych kapłanów, zakonników… Czułem Ducha. Niektórzy zaś całe życie spędzają na szukaniu afer, dzieleniu, węszeniu spisku… To smutne.

A teraz na Legia-Lechia. Z nieba na ziemię, dopingować swoich w meczu o Mistrza. Zapach wsi i lasu zastąpi zapach rac i Mistrzostwa Polski. Równowaga doskonała!

Kocham takie weekendy! Chwała Panu!

ŁG