4.06.17 Legia Warszawa 0-0 Lechia Gdańsk (ostatnia kolejka sezonu).

Gorąco. Z jogurtem greckim mieszam borówki i truskawki, koktajl przypomina smaki lata… aj! Smaki lata przypomina też fanowi futbolu ostatnia kolejka sezonu. Legia-Lechia, finisz rozgrywek 2016/2017, mecz o Mistrza, wszystko w naszych rękach, ale sytuacja niepewna. Gorąco!!! Czy mogło być lepiej? Powiem tak – z happy endem nie…, ale w przypadku porażki – tak, moglibyśmy mieć już tytuł zapewniony wcześniej. Kilka meczów było jak zwykle przechodzonych. W każdym razie z potężną dawką emocji i szczyptą niepewności tłumy zmierzały ku Łazienkowskiej 3. Goście zapowiadali zapełnienie klatki w komplecie, zwizytowali trening Lechii, mobilizując ją do wiary w tytuł i takie tam. Ostatecznie jednak grający w dziesiątkę i… na czas przybysze z Pomorza nie mają nic, a Mistrzem Polski jest Legia! Kilka opraw, nerwowe oczekiwanie do końca, siedzenie po ostatnim gwizdku 10 minut z telefonami w rękach… To była emocjonująca końcówka sezonu w tej dziwnie skonstruowanej lidze!

40 minut przed meczem już pojawiła się pierwsza oprawa z pirotechniką! „Od pierwszego gwizdka do ostatniego – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!” – taki transparent na płocie Żylety oraz flagi na kijach przypominały piłkarzom, że Warszawa chce dziś świętować, mimo że zbierało się na burzę! Sektor gości już się zapełniał, bowiem autobusy miejskie wiozły gdańszczan i ich ziomali ok. 4 godziny przed meczem. Najbardziej w oczy rzucał się ubrany na czarno Stomil Olsztyn.

Nieco później na murawę wyszli koszykarze, świętować pierwszy sukces „L” tego sezonu – awans do krajowej elity! Zgrało się to z oprawą zagrzewającą do boju piłkarzy, więc korba nakręcała się bardzo szybko. Dookoła stadionu biegał z megafonem jeden z prowadzących doping, rozgrzewając teoretycznie piknikowe sektory. Zwycięski na KSW Juras przywitał obecną na trybunach zwycięską w UFC Joannę Jędrzejczyk! Ogólnie, oczy całej Polski skierowane były na ten zielony prostokąt przy Ł3. Prostokąt, na którym celny strzał padł dopiero jakoś po 70tej minucie…

„Za kibicowski trud, za święte barwy twe, za ten syreni gród!” – to hasło choreografii na wyjście. Z dachu spuszczona została sektorówka z piłkarzem, który ma zasuwać za Legię, a kibice utworzyli żywą konfederatkę z barw CWKS. Na koronie zapłonęła pirotechnika. Było to kolejne nawiązanie w oprawie do naszych pieśni w tej rundzie. Po tej oprawie na Żylecie pojawiają się flagi, w tym znana z Rzymu „Stay Strong Brother” na gnieździe. Lechia prezentuje oprawę „Ostatnie Rozdanie” z sektorówką i pirotechniką. Trwa „wymiana uprzejmości”, a piłkarze zaczynają bój o 13sty tytuł!

Bój to był z perspektywy trybun bardzo niemrawy, a gra Wojskowych nie porywała. Ludzie raczej uruchamiali kalkulatory i czekali do końca zamiast ekscytować się tym, co pokazywali piłkarze. Poleciało nawet „Legia grać…”, bo Mistrz był długo, bardzo długo niepewny… Pod koniec meczu goście mieli bardzo groźną sytuację i gdyby nie Malarz, nad Ł3 mogłyby zawisnąć nie tylko deszczowe czarne chmury…

Wcześniej na prostej, w miejscu starej Żylety, pojawił się ogromny transparent: „Królu Zygmuncie powiedz nam, czyś widział Warszawę tak piękną jak dziś?”, a na dole rozstawili się jegomoście w kominiarkach, którzy pozwolili poczuć tym spokojniejszym fanom futbolu dym z rac.

Pierwsza połowa kończy się bezbramkowo, a Lech wygrywa w Białymstoku. Na Żylecie pojawiają się transparenty (wcześniej wisiały jeszcze takie dziękujące koszykarzom za awans i dotyczące słynnej karetki). Przypomniano światu o postawie Haniora, a także odniesiono się do szKODników. Obok tego pojawił się długi transparent PDW.

Jagiellonia odwróciła sytuację na murawie i zrobiło się nerwowo. Żyletę kilka razy pokrył dym z pirotechniki, czy to z racowisk, czy ze świec dymnych. Piro pojawiło się także równo z ostatnim gwizdkiem, ale nikt jeszcze się nie cieszył. Sędzia przedłużył mecz Jagielloni o 7 minut. „Nie można było po prostu tego wygrać?” – denerwowali się ludzie na sektorach. Nagle jeeeeest, ludzie padają sobie w ramiona, a na murawę próbuje wybiec część kibiców. Próbuje…, bo jest szybko i zdecydowanie cofana.

Sezon był trudny, ale zakończył się triumfem. Cieszy, że sukces odniósł polski trener – Jacek Magiera. Oczywiście ponownie czekamy na Ligę Mistrzów i to w sporych nerwach, bo gra CWKSu nie porywa, do tego nie mamy typowego napastnika, co na tym poziomie jest sporym brakiem. To jednak zmartwienie, które tylko pomoże nam ekscytować się kolejną historią Legii, zapisującą się właśnie na naszych oczach…

Na fecie na starówce nie byłem, więc nie napiszę relacji. Każdy był, lub widział na zdjęciach jak bawiła się stolica. Po raz czwarty przez ostatnich pięć lat. Z ligi spadł Ruch Chorzów, po latach. Spadł również Górnik Łęczna z tym swoim lubelskim zamieszaniem. Awansowała zgoda KSP – Sandecja Nowy Sącz, a także stary znajomy – Górnik Zabrze. Szkoda, że w I ligowym wyścigu ślimaków nie udało się awansować Zagłębiu Sosnowiec, któremu nie wystarczyło wygranie z Tychami. Też czekali na koniec meczu KSG, ale w przeciwieństwie do Łazienkowskiej – wieści z innych stadionów nie były optymistyczne…

ŁG

PS: LINK