12.06.17 Diabeł tkwi w szczegółach. Jeden.

Czasem łapię się na ocenianiu, a nie powinienem. Kto wie, może Bóg wsadził zachlanego dziada do baru „U Zdzisia” za winklem, bo dziad najpierw ma upaść i powiedzieć coś Heniowi, a Heniu tylko innego zachlanego dziada wysłucha – księdza nikt z tego pubu nie potraktuje poważnie. Kto jest tu tylko na „pewnym etapie” i ma jakiś plan do wykonania? No właśnie… To m.in. dlatego w naszej wierze spowiadamy się z oceniania innych, z rzucania kamieniem, mimo, że też „byliśmy tam” – bywamy ciągle, nadal wchodzimy na drugą stronę. Granicą może być… ten jeden. Po jednym wjeżdża cała reszta. Powiem Ci dlaczego być może nie potrafisz się odnaleźć w wierze katolickiej, a konkretniej w trwaniu w łasce uświęcającej. Po prostu powiem Ci…, mi też to sprawia niesłychaną trudność. Chodzi o jeden…

Jeden grzech powoduje, że wypadasz z gry i wracasz na ścieżkę nieprzyjaciela. Tak jak „tylko jeden” kieliszek i ex-alkoholik ponownie staje się alkoholikiem czynnym. Wyjdzie z tego przy silnej woli, ale tylko wtedy, gdy odrzuci każdy „niepozorny łyk”, gdy odwróci swe oczy od wystaw sklepowych, przy których ślini się do swego kata.

Grzech to też uzależnienie, każdy ma trochę inne, wiele naszych się pokrywa. Jeśli się z nimi zaprzyjaźnisz i nie będziesz chciał ich wyeliminować (bo to np. „tylko jeden, no – dwa…”) – prędzej, czy później pożrą Cię… inne. I jeśli jesteś próżny – to Cię pokręci (zły) szybciej niż tajne żółtodzioba, jak prominenci Bolka i będziesz współpracował (iLLFunk).

Współpracujesz, co nie…?

Te nasze, szczególnie artystyczne i narkotyczne (współcześnie również „memowe”) „poszukiwanie w odmętach duszy” i usprawiedliwianie upadków, usprawiedliwienie „tego jednego” („no dwóch, trzech…”), o ile w ogóle bierzemy pod uwagę fakt autentyczności Jezusa Chrystusa… Bo człowiek przecież jest taki, bo moja historia jest owaka, bo pokusa była zbyt wielka… Dopóki będziesz tak się tłumaczył, będziesz szedł swoją drogą, nie Jego.

Kto nią czasem nie idzie… Eh.

Piszę to do Was na szybko, bo w tym tygodniu prawdziwa pierdoła rozbiła mi budowaną przez jakiś czas tamę. Mi, staremu nałogowcowi, który od dziesięciu lat niejednego „jednego” odmówił… O tak. Tu jest jednak dużo trudniej.

Jezus nie odklepał.

ŁG