12.06.17 „O wszystkim i o niczym”.

Idealnego państwa, wymyślonego w głowach elit, nigdy nie będzie, bo nie wszyscy nadążą za jego koncepcją. Zdaję sobie sprawę, że gdyby któryś z władców np. zamknął granice z racjonalnych przyczyn demograficznych, ale nie popierał zwyrodnialstwa i cwaniactwa względem tych, którzy chcą tu się dostać (a jedynie prewencję wg prawa), nie oznaczałoby to, że wszyscy strażnicy graniczni ogarnęliby kwestię sprawiedliwości i nie powstałby jakiś nieformalny „klub stosujących tortury”. Wielki umysł – miłosierny, lub świętość, to margines. Ile jest śmiechu z szeregów III Rzeszy, które licznie przeczyły koncepcjom wodza? Pochodzeniem, orientacją seksualną, wiarą, czy czymkolwiek innym… Ale ile jest śmiechu (też przez łzy…) z tolerastów, którzy wpuszczają do Europy terrorystów, a z gender robią temat w szkołach? Naprawdę myślicie, że kiedykolwiek na ziemi powstanie idealne państwo, że głupi człowiek nie przegnie? Dorastanie w buncie to niekoniecznie lenistwo, lecz właśnie pojęcie tej kwestii. Mimo to – należy walczyć o to, by jak najwięcej praw służących rozwojowi narodu, a nie jego degeneracji, znalazło się na górze i promować dobre wartości. Niezłomnie – do samego końca. A potem, równie niezłomnie, walczyć z patologiami wewnątrz… Bez popadania w samozadowolenie! W państwie, w Kościele, w ekipie i w rodzinie… Tylko czy sam jestem bez winy i nie jestem szkodnikiem…? Wariatkowo.

„DL” / „10”

Po prostu robić swoje i nie zwracać na siebie na siłę uwagi – trzymać się tego jest zasadą, którą uważam za część walki z mainstreamowym podejściem do pisania. Jeśli tu wchodzicie to chyba przyznacie, że w nosie mam nośne tematy i bycie na czasie ze wszystkim, mimo że o swój czas dla literek już dawno zadbałem (nie lubię go jednak marnotrawić…). (…) Pochodziło to jednak z pewnego rodzaju wewnętrznej zadumy, która go tak pochłaniała, że zapomniał prawie o istnieniu zewnętrznych wypadków (Dostojewski – „Bracia Karamazow”).

Zewnętrzne wypadki, te codzienne fakty, o których piszę we wstępie – to naprawdę może zanudzić, przynajmniej mnie, ale poszukiwanie sedna, wiercenie w fundamentach, po których stąpamy – nigdy. Pisać i czytać, unikać ścieków.

DYGRESJA / NIEBIESKIE ŚCIEKI…

Pozostając przy ostatniej książce Fiodora, fragment: Czuł, że gniewając się, staje się śmieszny, ale nie umiał zapanować nad sobą, kojarzy mi się z ludźmi uzależnionymi od tablicy facebooka, którzy koniecznie muszą wszystko skomentować, denerwuje ich to natręctwo, lecz niebieskie logo (tak jak UE, prześladuje mnie ten kolor, a do tego jest niezbyt ładnym kolorem, którego używa m.in. policja, czy poznański Lech) jest potężniejsze!

Kolejne portaliki i profile pracują nad tytułami swoich „szokujących informacji”, mających nakręcać „lajki” (a więc i reklamę), np.: „zobacz co zrobiła swoim dzieciom!”. I tym sposobem codziennie patrzysz na zwyrodnialców, którzy „robią coś” („zobacz co!”) swoim dzieciom, kotkom, pieskom, przystankom autobusowym, lub ciałom… Jak tu potem uwierzyć w coś pozytywnego? Jak tu coś stworzyć, lub przeczytać coś długiego, skoro… „no nie, to, to musisz koniecznie zobaczyć”! Klik, klik… Prawie jak wskazówka zegara odmierzająca czas…, wiadomo do czego. I co ze sobą „tam” zabierzesz…, „lajki”?

SPORT / NA LIGĘ MISTRZÓW CZEKAMY…

Kibic stojący niedaleko mnie na Legia – Lechia, przeżegnał się dwa razy i pocałował „eLkę” na swojej oryginalnej koszulce, po tym jak Malarz obronił sam na sam piłkarza gości w drugiej części drugiej, bezbramkowej połowy. Było blisko katastrofy! Ale to nieważne. Bycie kibicem przypomina trochę uzależnienie od hazardu. „Następnym razem będzie lepiej!”, więc i tak przyjdziesz z absurdalną nadzieją i poczuciem, że twój klub jest wielki. Przysięgam, że wierzyłem, iż Legia pokona Borussię Dortmund, a remis 3:3 ze zwycięzcą Ligi Mistrzów przyjąłem z chorą pewnością i pewnego typu żalem „mogli to wygrać!”. Dlatego znowu wierzę, że w eliminacjach do Ligi Mistrzów ujrzę pięknie grający zespół, co jest zapewne wytworem uzależnionej wyobraźni, bo będziemy dukać i jak Bóg da to dodukamy jakiś sukcesik do końca.

SPORT / W OPARACH ZMIAN

Nawet na nowoczesnym Narodowym nie unikniono zapachu dymu z racy oraz zapachu gazu, chociaż umówmy się – to tylko namiastka starej atmosfery, coś na przypomnienie. Polska wygrała – jest liderem grupy, dzieciaki piszczą za polskim napastnikiem. Dużo się zmieniło…

PRASA / BYLE PAPLAĆ…

Jedna z naczelnych dziennikarek-feministek narzekała na kibiców Legii bawiących się po zdobyciu Mistrzostwa Polski. Fiodor Pawłowicz Karamazow był bohaterem „Braci Karamazow” Dostojewskiego, a jego pierwsza żona popełniła samobójstwo, ponoć dlatego by stać się podobna do szekspirowskiej Ofelii. Fiodor sugeruje, że chciała w ten sposób zaznaczyć swą kobiecą niezależność. Brzmi zachęcająco, pani Wtorek…?

MUZYKA / PRESS…

Lubię pasjonatów. Pasją jest dla mnie wydawać w dzisiejszych czasach bardzo dobrej jakości pismo i udostępniać je na bieżąco za darmo w sieci. Nawet jeśli nie sprawdzacie jazzu (a polecam), wiedzcie, że istnieją prawdziwi fani muzyki: LINK. To zazwyczaj wrażliwi na twórczość ludzie, osoby rozumiejące pustawe, klimatyczne kluby, mające swój kawałek podłogi, o który starannie dbają. W świecie facebooków – zawsze plus!

CYTAT NA KONIEC…

Jeszcze w klimacie sugestii ze wstępu: Zresztą cenzus majątkowy jest charakterystyczny dla zjawiska, nie było ani jednego przypadku wysterylizowania kogoś bogatego i wykształconego. Pomimo oficjalnego stanowiska, że próbuje się poprzez eugenikę wyplenić choroby, to nie znam przypadku żeby żona dyrektora banku, która miała padaczkę została poddana sterylizacji, nikt nawet o to nie wnioskował. Całość: LINK.

Ludzie na górze – śmieci na dnie. Wierzysz? Życie depcze wyobraźnię (WWO)…

ŁG