10.07.17 Włoskie zajawki „Drogi Legionisty”: Cagliari (ulice i ultras).

Wujek Dobra Rada nie zapomina o najciekawszych miejscach we Włoszech (oczywiście najciekawszych z pewnego punktu widzenia). Odwiedzone w sierpniu zeszłego roku, a przede wszystkim odpowiednio „zwiedzone” Cagliari, to stolica Sardynii, będąca również stolicą tamtejszego ruchu kibicowskiego, streetartu i wszelkich innych miejskich aktywności. Sama Sardynia położona jest z dala od stałego lądu (zdecydowanie dalej od Sycylii), a mieszkańcy uważają się w pierwszej kolejności za Sardyńczyków, natomiast dopiero w drugiej kolejności za Włochów (posiadają również swój język, mocno odbiegający od włoskiego). Podłoże miejskiej „partyzantki” to bardzo często wszelakie społeczne problemy, a we Włoszech jest to zauważalne na każdym kroku. Problem migracyjny nie jest już niczym nowym, ale o ile imigranci „okupują” głównie centrum miasta to zdecydowanie ciekawej (jak również „ciekawiej”) jest na jego obrzeżach.

Tutaj zdecydowany prym wiedzie dzielnica Sant’Elia, nazywana w prasie „piekielną dzielnicą” (Quartiere di Inferno). To właśnie na jej terenie położony jest stadion Cagliari otoczony wiaduktami, skateparkiem, barierami i niezliczoną ilością napisów, tagów, szablonów i zapewne kiedyś bardziej zaawansowanych prac graffiti, pokrytych dzisiaj warstwą „kurzu”. Wszystko w typowym stylu włoskiego południa, a zatem mocno oldschoolowo i „ruderowato”.

Ultrasi Cagliari to jedna z bardziej specyficznych grup kibicowskich Italii – szanowana przez całe kibicowskie Włochy za ogromne odległości pokonywane podczas meczów wyjazdowych, a jednocześnie wewnętrznie podzielona na dwa odłamy – Sconvolts’87 (wkurzeni/szaleni) i Furiosi (furiaci). Odłamy te pozostają w antagonistycznych stosunkach, posiadają własne  układy, zgody i kosy, politycznie stoją również po dwóch stronach barykady (Sconvolts to lewica, Furiosi zdecydowana prawica).

Jak widać radykalne działanie dotarło również na sam „koniec Włoch”. Żadnego „prawdziwego turysty” nie powinny dziwić hasła, za które w innej szerokości geograficznej grzywna byłaby najmniejszą karą, wlepki Casapound Italia spotkać można również na uniwersytecie, a na ulicach niczym dziwnym nie są imienne „saluti per carcere” (PDW).

Druga z „problemowych” dzielnic to Pirri, obfitująca w rozebrane/rozkradzione, a okazjonalnie również spalone samochody, jak również potężnych rozmiarów murale (na całe bloki). Na terenie Pirri działa również klub młodzieżowy ExMe (Ex Mercato), stworzony na terenie byłego hipermarketu… Auchan.

Zwolennicy nie tylko typowego streetartu, ale również bardziej zaawansowanej sztuki bez problemu znajdą swoją „ziemię obiecaną”. Kilkanaście kilometrów od Cagliari położone jest San Sperate – w całości pokryte muralami przedstawiającymi historię miasteczka i życie jego mieszkańców (absolutne podium włoskiej sztuki ulicznej).

Saluti!

Wujek Dobra Rada

PS od Ł.: Dostaję coraz więcej maili dotyczących Italii – często pytacie o radę gdzie się wybrać. Czekam też na Wasze – czytelników, relacje z Włoch, najlepiej oczywiście w klimacie ultra, lub takim jak opisuje WDR.