16.07.17 Włoskie zajawki „Drogi Legionisty”: ten słynny Neapol.

Skrajna bieda, skrajne bogactwo, bezinteresowna solidarność, korupcyjne powiązania, pozostałości starej Europy, niekontrolowane multi-kulti, prawo na papierze, brak prawa na ulicach, kultura, barbarzyństwo, piękno i brud – Neapol. Miasto tysiąca twarzy i absolutnych kontrastów na każdym kroku, podobnie jak górujący nad nim Wezuwiusz, na razie nie wybucha, ale niebezpieczeństwo grozi codziennie. Zdecydowanie nie jest to miejsce na „pierwszy raz we Włoszech”, ale przy pewnym doświadczeniu zaskoczy nagromadzeniem „ulicznych atrakcji”.

Stolica Kampanii jest również mafijną stolicą kontynentalnego południa, powstawały książki, powstawały seriale, ale jak każde tego typu przedsięwzięcie będą mniej lub bardziej dalekie od oddania realnej atmosfery.
Centrum (szczególnie Piazza Garibaldi) zostało w pełni przejęte przez afrykańską imigrację, podobnie niemała część starówki z główną turystyczną ulicą (Spaccanapoli), na której trudno spotkać policję, łatwo za to…wojsko. Quartiere Spagnola i Rione Sanita czyli dwie stare dzielnice sąsiadujące z centrum miasta to już zdecydowanie bardziej „włoskie” miejsca, a im dalej na północ tym bliżej „siedziby prawdziwej władzy” czyli Camorry.
Napoli bywa nazywane najbardziej niebezpiecznym miastem we Włoszech i… bywa nazywane słusznie. Metro to siedlisko kieszonkowców, głównie Włochów – jeden z nich (po 50-ce) próbował pozbawić autora tekstu telefonu, ale spłoszył się, kiedy zobaczył, że jego zamiary zostały zauważone. 
Pisanie o śmieciach leżących na ulicach nie byłoby niczym odkrywczym, ale oprócz ulicznych grajków, meneli i narkomanów nawet najbogatsza, portowa dzielnica nie jest wolna od śpiącej w zadbanym parku imigracji.
Na murach tysiące napisów „z obu stron”, na straganach figurki mafijne i niepoprawne hasła (jak np. „a morire un Higuain”, „Higuain traditore” – „śmierć Higuainowi”, „Higuain zdrajca”, poświęcone Gonzalo, który wybrał Turyn, bogatą i znienawidzoną północ).
Do tego głównie lewicowe i komunistyczne squaty, centra społeczne (w tym centrum, biblioteka, klub młodzieżowy i coś w rodzaju żłobka w budynku po opuszczonym szpitalu psychiatrycznym). Nachylenie w lewo skutecznie kontruje duży teren przejęty przez CasaPound w Rione Sanita – na kilkaset metrów przed siedzibą CPI i pubem neapolitańskiego oddziału (Opicia Pub) uwagę zwracają dużych rozmiarów faszystowskie prace graffiti. 
Ultras i mafia to w przypadku Neapolu ten sam temat – najważniejsi kibice i najważniejsze grupy kibiców Napoli to w niemałej części północne dzielnice Secondigliano (tam właśnie powstała w XIX wieku Camorra) i znana z książek oraz serialu Scampia (będąca obecnym centrum przestępczego Neapolu).
30 minut metrem od śródmieścia znajdujemy się w jeszcze bardziej specyficznej atmosferze – na stacji Scampia wita wojsko i dzieciaki kopiące piłkę o ściany okolicznych budynków. Po kilku minutach drogi, pod umiejętną i ciągłą obserwacją miejscowych trafiamy w sam środek dzielnicy od dawna przodującej wśród najgorszych dzielnic we Włoszech. Ten eksperyment społeczny – trójkątne, masywne betonowe bloki przypominające fale/statki (a obecnie fale/statki zamieniające się w kupę gruzu) – stał się miejscem bazowym narkotykowego biznesu, bezrobocie to 50% całościowo i 70% wśród młodych. Wszyscy pracują dla Camorry, policja nie wjeżdża, a jeśli już musi to dużymi oddziałami i bywa obrzucana kamieniami z okien (nierzadko powybijanych).
Pisanie o braku zasad ruchu drogowego to również banał, ale na Scampii jazdy na skuterze uczą się już kilkuletnie dzieci. Nie ma tam imigrantów, Scampia i Secondigliano żyją swoim życiem i nikt niepowołany nie zostanie na ich terenie po zmroku (co ciekawe nawet taksówkarze z Neapolu nie chcą wozić turystów na ‚dziką północ miasta’ po zachodzie słońca). Główny plac Scampii – Piazza Giovanni Paolo II – jest w tym momencie w całości poświęcony pamięci Ciro Esposito (pochodzącego ze Scampii), zabitego kilka lat temu przez Daniele De Santisa, byłego przywódcę kibiców Romy w dniu finału Pucharu Włoch. „Ciro Vive” („Ciro żyje”) odmieniane jest tam na murach przez wszystkie przypadki, a nad głowami wisi wielki cytat z Jana Pawła II, który symbolicznie, właśnie w tym miejscu odprawiał mszę – „nie poddawajcie się złu”. 
Stadio San Paolo (zachód miasta, Quartiere Fuorigrotta, 40 minut pociągiem z centrum) to atrakcja dla wszystkich sytuujących się po stronie „against modern football” – wielki, betonowy i w starym stylu. Najsilniejsza ekipa we Włoszech posiada dwa młyny. Wśród ultrasów Napoli przeważa obecnie Curva A z bardzo zauważalną na ulicach grupą Mastiffs, Curva B to od pewnego czasu mniej silna koalicja wielu grup i grupek. Mecze Napoli warto oglądać dla samego widoku dwóch wielkich trybun ultrasowskich, bardzo rzadko spotykanego. W związku z wiadomymi wydarzeniami lepiej nie przyznawać się do warszawskiego pochodzenia – „Varsovia merda!” na murach nie daje pola do dyskusji. 
Gdyby nie wspólne interesy Neapol wybuchł by już dawno, nikt nie przejmuje się konwenansami, szalik „Juve Merda” w lokalu na starówce nie przeszkadza nikomu, wręcz przeciwnie.
Neapolitańczycy uważają się za „oddzielny naród”, ich zdaniem jest jak jest i lepiej nie będzie, robią interesy, pizzę, najlepszy rap we Włoszech i koncentrują się na „tu i teraz”.
De Magistris, prezydent miasta, zapowiada rewitalizację dzielnic, ale ulica nazywa go tchórzem. Są jednak i takie rzeczy, przy których widać „sacrificio e passione” (poświęcenie i pasję) – piłka, tradycja, lokalna tożsamość.
Dobro, zło i wszystkie odcienie szarości – wszędzie i w tym samym momencie…
Non mollare mai!
Wujek Dobra Rada