Droga Legionisty

WYWIAD: Zespół Anastasis. „Ja wiem – ulica się zmienia”…

Zespół Anastasis powstał w 1998 w Legnicy i od tego czasu gra ciężkie, choć czasem też melodyjne brzmienia, przypominające mi, hm, mainstreamowy hardcore. Treści krążą wokół opisów trudnej rzeczywistości, antynarkotykowej propagandy i poszukiwania sensu życia, a co ważne – nawiązują także do Boga! Klip do „Płaszcza” emitowany był w MTV oraz VIVA Polska, a zespół ma za sobą już setki koncertów – cały czas gra nowe, pracuje nad nową płytą. Składając to wszystko do kupy i widząc ich kiedyś na żywo, stwierdziłem, że czas zadać kilka pytań i pokazać Wam, co chłopaki mają do zaprezentowania. A mają z pewnością coś nietypowego jak na wartości, z którymi się utożsamiają. Miłej lektury i mam nadzieję – słuchania!

Rozmawiamy akurat w momencie, gdy ktoś nie poradził sobie z tym – z czym poradzić sobie można z pomocą Jezusa Chrystusa!

ŁG: Witam na łamach kapelę Anastasis. Powiedzcie coś o sobie, skąd się wzięliście, ile lat istniejecie, ile wydaliście płyt…

ANASTASIS: Anastasis (greckie „Zmartwychwstanie”). Jesteśmy z Legnicy i zaczęliśmy całą historię w 1998 roku. Przez prawie 20 lat skład zespołu się zmienił i w chwili obecnej tworzymy w sześć osób: Waldek – wokal, Mateusz – wokal, Jurek – gitara, Daniel – gitara, Tomek – bas, David – bębny.

Nagraliśmy 3 płyty: „Anastasis”, „Jutro”, „Anastasis2014” oraz 3 maxi single „Srebrny Kurz”, „Chcę Tak Jak On”, „Anastasis X lat”. W chwili obecnej pracujemy nad czwartym longplayem, który chcemy wydać pod koniec tego roku, lub na początku 2018.

ŁG: Gubię się w muzycznych szufladkach, ale wiem jedno – na Waszym koncercie, który miałem okazję oglądać, był niezły rozpierdziel… Znalazłem przy nazwie Waszej kapeli takie pojęcie jak nu-metal. Powiedzcie coś o rodzaju muzyki jaki gracie. Czym się charakteryzuje?

ANASTASIS: Tak do końca chyba sami nie wiemy jaki styl muzyki reprezentujemy. Tak jak napisałeś chcemy robić niezły „bałagan” na scenie. Ma być pięknie i mocno.

ŁG: Czym się inspirujecie, jest więcej zespołów łączących gitarowy hałas z Duchem Świętym?

ANASTASIS: Zespołów jest masa. Oczywiście za „Wielką Wodą”. W USA jest potężnie rozbudowany rynek muzyki chrześcijańskiej i kupę fajnych zespołów: RED, SKILLET, P.O.D… Ale także słuchamy kupe kapel świeckich: BMTH, Korn, Limp Bizkit, Jim Lomm, Hollywood Unded itp.

ŁG: Łączycie mocne granie z wiarą w Boga, a metal kojarzy się raczej z drugą stroną duchowej mocy. Spotkaliście się z opiniami, że metalowe brzmienie i katolicyzm nie idą w parze?

ANASTASIS: Oczywiście, że taki rodzaj muzyki w wydaniu chrześcijańskim nie wszystkim pasuje w Kościele. Na całe szczęście dzisiaj już jest coraz mniej „krzywych twarzy”. Dużo zrobiły festiwale, których w Polsce jest trochę. Sam Kościół bardzo się zmienił pod tym względem na plus.

A tak na marginesie to nie do końca przejmujemy się nieakceptacją. Mamy robić swoje i tyle.

ŁG: Graliście z różnymi kapelami, od Acid Drinkers po Luxtorpedę. Czy ich publika nie kręciła nosem na Wasze wartości? Toczyliście przy okazji takich koncertów jakieś ciekawe dyskusje o wierze?

ANASTASIS: W większości reakcje na nasze granie to były raczej z pogranicza „Ja pierdolę, ale oni grają. Co to jest? Czy na pewno muzyka chrześcijańska?”. I nasze podejście oraz wkładane serducho oraz profesjonalizm bardzo szybko powodował, że do dzisiaj jesteśmy zapraszani na różne koncerty i nikt nie patrzy na nas przez pryzmat Kościoła.

ŁG: I o to chodzi! Myliłby się jednak ten, który sądzi, że każdy Wasz kawałek dotyczy bezpośrednio wiary chrześcijańskiej. Raczej „przemycacie Boga” w kontekście problemów współczesnego świata. Moje pytanie brzmi: co uważacie za swoją główną misję pisząc teksty?

ANASTASIS: Tak, teksty nie są jednoznaczne. To wynika z prostego powodu, ludzie nie lubią bezpośredniości Boga. Mają za dużo złych skojarzeń i zamykałoby to nam drogę do wielu miejsc. A tak możemy wchodzić do jaskini lwa :-).

ŁG: W kawałku „Cyfrowy świt” podejmujecie wątek ucieczki ludzi w wirtualny świat. Dziś co drugi małolat, albo i gorzej, znaczną część dnia spędza nad swoim telefonem. Czy widzicie jakąś szansę odwrotu z tego szaleństwa, czy jednak w walce z postępem technicznym jesteśmy bez szans?

ANASTASIS: Niestety „Cyfra” jest wszędzie, wypruwa małolatom mózgi już na samym starcie. I dlatego my też musimy za nimi nadążać z muzą. Wprowadzanie elektroniki, loopów, aranżowanie nowych bitów itd. Inaczej nie będą słuchać. Tak jak Św. Paweł „Dla Greków stałem się Grekiem a dla Żydów, Żydem”.

ŁG: „Ulica” to kawałek od Was, który chyba najczęściej zapętlam. Ja wiem – ulica się zmienia. Uważacie, że kiedyś było lepiej? Każde pokolenie twierdzi, że było szlachetniejsze od kolejnego…, a może to kawałek o czymś innym?

ANASTASIS: Słuszne spostrzeżenie. Dzisiaj ulica nie jest tą samą, o której pisaliśmy. Po prostu jest coraz mniej na niej ludzi. Teraz „Mega Cyfryzacja” powoduje, że ulicą jest pokój z komputerem lub impreza przy telefonach. W jednej nowej piosence mamy tekst po angielsku „wyprute mózgi nie czują nóg”. To jest właśnie nawiązanie do obecnego czasu „niczego na ulicy”. Ale my mamy dalej robić z kapelą to do czego została stworzona: wchodzić tam gdzie nie wejdzie nikt, aby powiedzieć o Jezusie.

ŁG: Co sądzicie o aktualnej sytuacji w Kościele? Papież Franciszek, mocny akcent na miłosierdzie. To odpowiedni kierunek we współczesnym świecie, na nękanym wieloma problemami Zachodzie? 

ANASTASIS: Obecnie Kościół ma chyba trochę mały problem z papieżem Franciszkiem. Jest on trochę taki jak nasza muzyka :-). Wszedł do jaskini lwa i robi porządki. Natomiast my mamy te niezapomniane chwile czasu obcowania z JP2, którego po prostu nam brakuje. I chyba już nie będzie takiego wariata dla Boga jak nasz papież, dla którego młodzież była siłą napędową!

ŁG: Jakie plany na najbliższą przyszłość, kiedy kolejna płyta? Czego możemy się po niej spodziewać?

ANASTASIS: Obecnie pracujemy nad nowym, już czwartym krążkiem, który robimy anglojęzycznie. Mamy zapięte siedem numerów. Pracujemy jeszcze nad trzema. Chcielibyśmy zapiąć temat do końca roku, jak Bóg pozwoli. Może uda się puścić coś nowego na koniec roku. Jeżeli nie całą płytę, to może maxisingiel. Zobaczymy. Materiał jest bardzo mocny, więc nie odpuszczamy.

Do zobaczenia!

rozmawiał: Łukasz Grower, lipiec 2017