21.07.17 RECENZJE: „Bracia Karamazow” (powieść, Dostojewski).

„Droga Legionisty” nie jest dla czytelników bezmyślnie konsumujących – proszę Was abyście się zatrzymali, dali się skusić na nasze recenzje, zabrali lekturę na plażę. Po to by się rozwijać, by nie stać w miejscu, bo przecież „nie macie czasu”. Nie czyńcie tego żeby być snobem, który to obcuje z klasyką – czyńcie to, by lepiej żyć! Do rzeczy. Narażę się, ale jest w Moskwie coś pociągającego, jest klimat. Nie, to nie Putin…, nie ZSRR…, nie komunizm… itd. mnie pociąga. Ten chłód Moskwy! Bardzo podobał mi się „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa, sięgnięcie po Dostojewskiego też było kwestią czasu. Usiadłem w księgarni z pięcioma książkami rosyjskiego klasyka i godzinę poświęciłem na wybranie czegoś na początek. Chłód Rosji mnie porwał i wybrałem „Braci Karamazow” z typowo ruskim obrazkiem na okładce. Ale nie tylko okładka – przede wszystkim opis. Ostatnia książka Fiodora, którą za klasyk literatury uznali m.in. Einstein oraz Freud… Podobała mi się, na tyle, że zostawiam Wam recenzję, a sam biorę się już za kolejną książkę Ruska. Tym bardziej, że w księgarniach znajdziemy piękne wydania, które po przeczytaniu będą zdobić – nie szpecić, półkę.

Roztrząsane są w „Braciach Karamazow” odwieczne dylematy ludzkości, sprawy głębokie, więc nie trzeba było mnie długo namawiać… Facebook codziennie zalewa nas falą informacji, wiele z nich dotyczy przemocy, zła, zwyrodnialstwa, rzeczy zbędnych… Nie chce mi się tego czytać. Chce mi się jednak czytać „dlaczego tak jest”, a więc wszelkie dzieła o zakamarkach ludzkiego wnętrza… Co z tego, że dzieło powstało w 1880 roku, skoro wiele z tego co się dzieje jest następstwem mroku, w który potrafi zaprowadzić się ludzka dusza? Ambicja, kłamstwo, żądze…

Dlaczego bracia Karamazow i dlaczego są od siebie tak różni? Otóż symbolizować mają one Rosję i różny typ namiętności, które nią targają. Sąd nad braćmi jest zatem tak naprawdę sądem nad ich ojczyzną. Czy tylko na ich? Oczywiście nie, bo ludzie są podobni, mimo iż różnice między narodami – również w mentalności, są faktem, którego nie obali żaden lewicowy aktywista.

Dobrze się to czytało, np. rozmowy braci Iwana i Aloszy, czy też inne dialogi licznych (także pobocznych) postaci… Wiele razy czytałem już pretensje do Boga w formie dialogu, Dostojewski zafundował mi kolejną podróż w świat pretensji ludzkiego umysłu do jego Stwórcy. Zawsze warto się skonfrontować, tym bardziej, że równoległe rozważanie Pisma Świętego (polecam np. komentarze do Ewangelii) na to pozwala, nie jest łatwo zachwiać wiarą nawet takiemu mistrzowi jak Fiodor. Czy to niespodzianka skoro to Dobra Nowina jest matką wszystkich pytań? Jeden z braci sugeruje np., że ludzka dusza jest zbyt nikczemna na wolność wyboru i człowiek zawsze będzie wybierał zło. Otóż nie każdy i na tym polega piękno prawdziwych chrześcijan! Na tym polega też trud uzyskania życia wiecznego, które jest na wyciągnięcie ręki, ale jednak musisz przełamać pychę i pójść przeciw swojej własnej woli! Ostatni Prawdziwy Bunt – wyrzec się swoich ciągotek do zła… Ja, koncepcję Boga – przynajmniej na tym etapie mojego życia – rozumiem i nie mam z Nim prywatnej wojny.

Dostojewski jest zbyt trudny na lekturę szkolną? Zawsze chciałem napisać, że ja byłem wtedy – w czasach lektur – takim debilem, że było to dla mnie zbyt trudne. Ale kojarzę takich, którzy byli mądrzejsi, lecz dla nas byli lamusami i nie trzymaliśmy się z nimi. Może oni już wtedy potrafili zrozumieć mistrzów i efekt jest taki, że zawsze będziemy kilkanaście lat w plecy jeśli chodzi o pewne kwestie? Cóż… oni też są, z tym że w innych kwestiach…

Tarantino, Dostojewski… Nie zawsze mainstream jest zły. Niektórzy artyści zostają klasykami swojego gatunku, bo po prostu na to zasłużyli. Nie bój się i sięgnij po nich. Wrażenia bezcenne!

ŁG