24.07.17 RECENZJE: „Św.Rita z Cascia” (film fabularny, Włochy, 2004).

Włoskie filmy dotyczące wiary są najlepsze – szczególnie w kontekście popularnych ostatnio amerykańskich gniotów. Ładna sceneria, przedstawianie osób kanonizowanych przez Kościół, które do dziś inspirują wiernych z całego świata. W „Św. Ricie z Cascia” (okładka na miniaturce) mamy nie tyle historię zakonnicy, co jej drogi krzyżowej do świętości – drogi do zakonu. Giorgio Capitani skupił się na ciężkim życiu urodzonej w Roccaporena (w 1381 roku) Margarity, wydanej za mąż za gwałtownego i brutalnego Paola, niepasującego do charakteru głównej bohaterki. Tak to jednak bywa, że Bóg stawia na drodze świętych ciężkie przypadki do rozwiązania. A Rita sprawy beznadziejne rozwiązywała jak nikt! Odbiorcom ceniącym wartości starej Europy, włoskie piękno, skrajne kontrasty w charakterach – ten film nie będzie się dłużył, mimo iż dwie części trwają w sumie 200 minut.

Jak to w filmie fabularnym, historia świętej nie pokrywa się z faktami w 100%, ale ma być atrakcyjnie przedstawiona. I jest – aczkolwiek osoby takie jak stygmatycy same w sobie są ciekawe. Tak jak Europa z kilku wieków wstecz, mimo że – jak każde czasy, idealna jeśli chodzi o ludzi nie była, co w tym obrazie ukazane jest dobitnie.

Szkoda, że takie filmy nie trafiają do mas, chociaż dzięki serii „Ludzie Boga” (ok. 30 zł za jedno DVD, rozpocząłem kolekcjonowanie…) i tak jest nieźle! W których bowiem filmach główna bohaterka zarzuca swojemu facetowi, że „nie ma w nim Boga”? Kto w dzisiejszym świecie wymaga tego od partnera życiowego? Kto wierzy, że z Bogiem można rozwiązać faktycznie wszystkie problemy? Dziś twierdzi się raczej, że z pieniądzem, lub ewentualnie ubóstwianym humanitaryzmem. Albo „z ziomkami”. Dobre sobie…

Jak „Św. Rita z Cascia” kontrastuje z polecanymi przeze mnie, np. obrazami Tarantino, w których pełno jest przemocy? No właśnie… W kontekście wiary, wszystko co powstaje ogląda się inaczej! Taki film jak dzieła Tarantino mogą stać się przykładem… upadku świata, który po prostu jest ostatecznie brzydki, wbrew pozorom piękna, które stwarza (metafora tańczącej Salmy Hayek – wampira, jest tu najlepsza…).

Polecam!

Św. Rito – patronko spraw beznadziejnych, módl się za nami.

ŁG