24.07.17 Instytucje skażone grzechem pierworodnym. Część 3.

Ciekawy jest skład typowej mszy o 8:00 rano. Piętnastu starszych państwa, jakiś jeden zrozpaczony przed robotą (ten dzisiejszy wyglądał jakby naprawdę miał o co Boga prosić…) i typ „no nie wiem, ale coś jest nie tak z tym gościem”, czyli np. ja. Lubię kameralne msze, a że niczym moher wstaję wcześnie rano – bywam w kościele również w tygodniu. Tak – wstaję wcześnie rano, mimo iż nie muszę. 10:00 na budziku widzę tylko wtedy, gdy wrócę nad ranem z jakiegoś wydarzenia, a i to nie zawsze. Niestety nie marnuję czasu i czytam różne rzeczy, a chciałbym czasem go pomarnować i po prostu pospać. Tymczasem niektórzy kibice udzielają ostatnio wywiadów, m.in. na temat Kościoła („TMK”, lipiec 2017). Czytałem i mimo, że chłopak ciekawie opowiadał o kibicowaniu (fajnie się czytało), to cała reszta była światopoglądowym bełkotem – typowym dla SHARP’owca (kiedyś odrabiałem z jednym podobnym godzinki, podobnie mi nawijał – „ksiądz” w co drugim słowie…), a nietypowym dla polskiego kibica (który też czasem bełkocze – nie przeczę, ale raczej w innym tonie).

Od małego ktoś jest w takiej subkulturze, która źle patrzy w stronę księży, wiele lat kolekcjonowania przykładów jaki to Kościół jest niedobry, co doprowadza do głoszenia, że niemal nie doprowadził on do rozpadu naszego państwa! Oczywiście nie zważając na to jak nieraz to państwo trzymał (i moim zdaniem trzyma nadal, kręgosłup niezłamany głównie dzięki wierze, pielęgnowanej w narodzie przy pomocy Kościoła, tego lokalnego na każdym osiedlu – do czego zresztą owa instytucja została powołana).

W wywiadzie pojawiły się też późniejsze odłamy chrześcijaństwa. Protestantyzm celnie punktują nawet tacy małoletni blogerzy jak jakiś Mikołaj Kapusta – i wystarczy podać przykład filmików tego gościa (zupełnie nie z naszej bajki), jako wystarczający do obalenia sensu „protestu”. Nie ma co tu polemizować, skoro wielu się tym zajmuje i czynią to za pomocą argumentów – nie emocji. Po prostu odsyłam.

Dyskusja o samej historii Kościoła jest zbędna, bo doskonale wiemy, że byli w nim (i są) także (!) źli ludzie. Oby tym dobrym udało się zajść na górę i ich usuwać…

Ale kibic nasz wierzący nie jest wcale, tyle że do protestantów bliżej mu ze względu na sympatie kibicowskie w Szkocji. Bo oni sprzeciwiają się temu zgniłemu Kościołowi! Brr.

Cóż… Patrząc na setki świętych, zrozumiałem kiedyś, że w każdej (!) instytucji (lub miejscówce protestantów, heh) będą tacy i owacy, a świętość polega na tym, by się w niej odnaleźć i przepchnąć dobro – nie żeby uciekać. Uciekać nie ma dokąd, protestanci też nie mają, SHARP’owcy też… Nikt nie schowa się przed odwieczną walką.

Ostatnio w kościołach była czytana adekwatna Ewangelia, niechże chwycę za pomoc (sięgam po księgi ciemnogrodu) – o, to była nawet miniona niedziela, jakby specjalnie dla kibica udzielającego wywiadu kibicowskiemu miesięcznikowi:

Mt 13, 24-43: Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».(…) «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie (…).

Ale to dla Was bajeczki, więc co Cię to obchodzi, prawda? Wiemy, że w Kościele zawsze będą tacy, którzy rzucą cień na piękno Dobrej Nowiny, ale instytucji nieskażonej nie będzie (a ona sama być musi, by strzec fundamentów wiary, które w Kościele – mimo różnych kryzysów – się nie zmieniły!).

Życzę zaznania spokoju…, ale nie takiego jak wokalista Linkin Park!

ŁG

Polecam też inne moje teksty na temat instytucji:

19.03.17 Instytucje skażone grzechem pierworodnym.

16.04.17 Instytucje skażone grzechem pierworodnym. Część 2.