25.07.17 Trendy, które dosłownie nas zabijają (paradoksy Szwajcarii).

Biały człowiek był mądry, wykształcony i miał klasę – taką mamy tradycję. Czasem był nieznośnym snobem, to fakt, ale czas leci, uczymy się na błędach od matki historii, więc powinniśmy pozostać… cywilizacją mądrych i przy tym zdystansowanych (w porównaniu do dawnych „wyższych sfer”), białych ludzi. Tymczasem stajemy się jakby „białymi murzynami” – w tym złym znaczeniu, bo nie twierdzę, że inne rasy „nie potrafią”. Obserwując od lat kulturę, popkulturę, politykę europejską i w Europie promowaną, ma się wrażenie, że wstydzimy się osiągnięć naszej cywilizacji i chcemy na siłę być jak najgłupsi. Bo przecież trzymać poziom to wstyd, nie pasujący do świata z komedii „How High”. Osobnym tematem jest trend polityczny, który dosłownie nas zabija. Są też kraje i trendy, które mają bardzo znaczące plusy i jeszcze większe minusy. Takim krajem jest chociażby Szwajcaria.

W Szwajcarii, gdy kończysz służbę wojskową, odchodzisz z woja z bronią! Panuje tam pokój, ale kraj, który za hymn ma wręcz Psalm do Pana Boga, jest na nią przygotowany jak nikt. Wszędzie są baszty obronne, w budynkach są bunkry, wiele osób ma broń, a dookoła góry (dodatkowa trudność dla ewentualnego wroga dana przez matkę naturę).

Polityczna poprawność dotarła i tam, ale Szwajcaria w specyficzny sposób mnie fascynuje, żywię do niej pewną sympatię. Wielu ma podobnie, także ze względu na słynne referenda, a więc – jak to się powszechnie mówi – sprawniej działającą demokrację. O Gwardii Szwajcarskiej w Watykanie chyba nie trzeba przypominać… Szwajcarzy mają pod ręką dużą armię, gotową na wezwanie, a więc liberalno-lewicowe podejście do uzbrojenia (właściwie do rozbrojenia) zdecydowanie odrzucili! To jest plus. Bronią. Tylko czego?

Niestety, kwestia „dojrzałej demokracji” ma swoje, bardzo, ciemne strony! Wychodzi więc na to, że aktualnie Szwajcarzy bronią nie tyle swego narodu, co swego prawa do wolności, która to – pozbawiona Boga – zawsze nabierze kształtów patologicznych. Szwajcarzy bronią m.in. swego (i nie tylko, także dla obcokrajowców!) prawa do wolności zabijania.

Od 2002 roku aborcja w Szwajcarii jest legalna i w całości pokrywana przez podstawowe ubezpieczenie zdrowotne. Również eutanazja odbywa się pod tak durnymi hasłami jak „Godne życie, godna śmierć”.

W kontekście takiego „prawa decydowania o sobie” (doprowadzonego praktycznie do ściany!) faktycznie hymn Szwajcarii, będący Psalmem do Pana Boga, niezbyt pasuje. Problem w tym, że postępowcy chcą zmienić hymn Szwajcarii na „pasujący do społeczeństwa”, a tymczasem to społeczeństwo powinno ponownie zbliżyć się do hymnu Szwajcarii, bo demokracja jak widać (co my nacjonaliści wiemy od dawna) niekoniecznie jest przyjaciółką mądrości.

Weźmy pierwszy z brzegu przykład od „wujka Google”. Minelli – właściciel kliniki oferującej eutanazję w Zurychu pomógł przenieść się na tamten świat choremu na raka brytyjskiemu kompozytorowi i dyrygentowi Edwardowi Downesowi. Korzystając „z prawa człowieka” razem z nim truciznę połknęła… zdrowa żona Joan, która była po prostu w rozpaczy za sprawą choroby męża.

W „Newsweeku” czytam też, że osoba, która chce zabić się w Szwajcarii i przylatuje rankiem do kliniki, znajdzie np. czas na ostatnią kolację w restauracji. Człowiekowi zbiera się na wymioty. Zaprowadzą klienta na paszę, a potem „godnie zabiją”.

Media podają, że szwajcarski milioner oferował kiedyś… pomoc dla samobójców z Niemiec w motelach i na parkingach! Tak zaczynał dobry duszek w rozumieniu postępowym! Rozkręcał swój interes jak wielu. Właściciel restauracji z rybami mógł np. zaczynać od sprzedaży makreli na plaży, a właściciel kliniki szukał samobójców. „Europa – kontynent wielu możliwości”! To ma być nowa…, lepsza…?

Moim zdaniem postęp będzie w niej wtedy, kiedy ponownie – nie oglądając się na „demokrację”, zacznie ona promować Miłość rozumianą w sposób jedyny i niepodważalny. To katolickiej miłości brakuje matkom pozbywającym się płodów, ludziom chcącym „godnie umrzeć” zażywając truciznę, a szczególnie ich bliskim. Każdy inny typ „miłości”, „miłość humanitarna” jest pozbawiona wątku moralności, a więc kulawa. Zły podsuwa syf opanowany pięknie – jak nawijał iLLFunk (tak na marginesie, chłopak nagrywa nowe numery, czekamy!).

Pamiętajcie, takie patologie nie mają końca, nie znają granic. Przykład z ostatniego okresu: LINK, LINK. A potem ktoś gada bzdury, że „Kościół ma być z dala od polityki”. Kościół nie może… Szwajcarskie media szacowały majątek takiego Minelliego na półtora miliona dolarów (a „Radiu Maryja” się wypomina każdy hajs na działalność!), więc łatwo nie będzie zawrócić z samobójczego, dosłownie, kursu…

Boże chroń Szwajcarię. Boże chroń Europę. Boże zlituj się nad tymi, których oszukała nowa Europa ze swoim błędnym rozumieniem wolności i miłości.

ŁG

ZDJĘCIA: Gwardia Szwajcarska z papieżem Franciszkiem, przy okazji FC Zürich (21.04.2014). Na miniaturce obok wstępu, to co poniżej: