31.07.17 Opór będzie. Tylko, czy będzie mądry i zorganizowany?

Słucham kolejnych doniesień dotyczących zamachów terrorystycznych i innych ataków szaleńców w Europie, a następnie komentujących je na szklanym ekranie polityków. „Francja jest silniejsza niż atakujący ją fanatycy” – rozbrzmiewa z bezpiecznej mównicy, a przypomniało to wystąpienie TVP Info. W czym jest silniejsza? W twoich słowach, polityku, kiedy jesteś chroniony i uwaga służb jest skupiona w znacznej mierze na ochronie twego tyłka? Taka „Francja” jest silniejsza, bo takiej „Francji”, zamkniętej w gabinetach, łatwo być cierpliwym. Wygodnie? Hm, coraz mniej, bo ludzie zaczęli się burzyć i dodawać dwa do dwóch. Szarzy Francuzi, szarzy Europejczycy nie znają dnia ani godziny, oni wcale nie czują się od islamskich fanatyków „silniejsi”. Czują się bezradni, boją się o dzieci, konferencja prasowa tego nie zmienia. Część zwariowała (od choroby politycznej poprawności) i maluje kredą jakieś bzdury ciągle wierząc, że „wartości” lewicowo-liberalne obronią ich same. Tymczasem duchowa pustka Europy jest przejezdną autostradą dla żołnierzy Koranu.

Obchodzimy właśnie kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego. Zastanawiam się, mijając stragany z koszulkami z kotwicą za 10 zł, kiedy wybuchnie nowe europejskie powstanie – przeciwko islamskiemu ekstremizmowi. Kiedy pojawią się zbrojne grupy nielegalnego oporu, mające dość pacyfistycznego biadolenia? Przed oczyma mam – o dziwo – raczej „Dzienniki Turnera” niż „przyziemniejsze” proroctwa, bo czuć klimat zniechęcenia szarych obywateli wobec ciapatych i mydlących oczy polityków demoliberalnych. Ludzie nazywają po imieniu to, co obserwują – po prostu! Część nastrojów antyimigranckich oparta jest na patologii – owszem, o czym chętnie rozpisują się liberalne media, ale część wynika z faktu, że Europejczycy chcieliby zatrzymać falę uchodźców – każdym kosztem!

Koledzy nacjonaliści co rusz piszą o rozróżnianiu Arabów, muzułmanów, dżihadystów i spokojnych osób, lecz zapomnieli dodać jak odróżnić jednych od drugich i przybycie których nie przyniesie kulturowej szkody dla Europy? USA – Imperium Zła i to ono nakręca sytuację? No w porządku, ale czy przestanie w najbliższym czasie? Nie sądzę… A Europa musi sobie jakoś poradzić! Może skończyć się jak zwykle, czyli stanięciem do walki ramię w ramię rozumiejącej wszystko inteligencji z nierozumiejącą niczego więcej niż chęć obrony własnego domu „patologią”. Tym się różni teoria od życia. Po Wyklętych wiemy, że byli skrajnie różni… I to wystarczy.

Powiecie, że taki opór nie ma prawa powstać w XXI wieku, ale bądźcie ostrożni w ocenach – wszak IRA to historia niemal współczesna, a terroryzm to właśnie działalność w podziemiu, w miastach pełnych kontroli i kamer. Tyle, że – oczywiście – nie będzie to młodzież internetowa, którą złapią zanim zorganizuje pierwszą akcję. Czy urodzi się pokolenie, które wejdzie do podziemia, nie na fejsa? Jedno z kluczowych pytań… Lewica potrafi wywołać awanturę na Zachodzie, podkładać bomby pod radiowozy – nie wierzę, że nie pojawią się amatorzy podkładania ładunków pod meczety. W każdym razie – chaos wisi w powietrzu, o ile już nie można tak określić sytuacji na naszym kontynencie… Ludzie z Zachodu boją się uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych, frekwencja spada, bo przecież może być zamach… Media o tym nie będą mówić – nie wszystkie. Psy też informują, że nie o każdym udaremnionym zamachu się mówi, chociażby dlatego, by nie zdradzić źródeł (psiarskich informatorów i sposobów).

Kilka lat temu o imigrantach nie mówiło się w ogóle… teraz główne media (PiSowskie), przynajmniej w Polsce, coraz częściej podbijają temat. Młodzi są bardziej świadomi? Czas pokaże co z tego wyniknie, bo że jest za późno na czystą Europę to już chyba oczywiste. Europa ma dość pieprzenia o tym, że Francja (tu wstaw inne państwa Zachodu) „jest silna”, że „nie wszyscy przybysze są źli” i innych frazesów niedających szans na rozwiązanie kłopotu. Europa dostrzega, że do problemów jakie biali ludzie mają sami ze sobą, bo oczywiście takie stwarzamy – przybysze z innych kultur dorzucają swoje, jeszcze niebezpieczniejsze dla naszych ludzi i kultury.

Zastanawia mnie tylko, czy opór jest możliwy bez silnej wiary w Boga? Tak – wiem, dużo w historii było zrywów i wojen, w których walczyli ludzie niewierzący. Tyle, że mamy XXI wiek, a polityczne/państwowe ideologie III Rzeszy i ZSRR są skompromitowane. Czy masy bez wiary będą ginąć w imię kolejnej utopii, powiedzmy „czystej Europy”? Czy prócz ludzi wiary i liberałów (!) ktoś naprawdę wierzy, że uda się stworzyć coś lepszego…? Z drugiej strony – historia mieli się w kółko, więc kto wie, czym uda się porwać mające dość tłumy. Bo że takie tłumy powstają – wszyscy widzimy…

„Francja jest silna”… oni tak mówią, bo niewiele im zostało do emerytury… Młodzi są rozpaleni, a starzy niemający nic do stracenia (jak politycy – kasy i sielankowej władzy), których córkom będą zagrażać – też będą…

W rocznicę PW życzę Polsce i Europie takich ludzi, którzy dadzą – nie wiem jaki, byle wymowny – sprzeciw niepozostawiający złudzeń, że dzisiejsi politycy nie zrobili nic prócz pchania nas w ślepy zaułek tolerancji. Bo przecież historia nie powinna o nich powiedzieć, że słowami o „silnej Francji” zrobili coś wielkiego dla swego narodu.

Na 1 sierpnia – cześć i chwała bohaterom! Wy działaliście zamiast tylko gadać. Oby ludzie nie musieli tak jak Wy nie mieć wyboru, bo pamiętajmy, że wojna wygląda gorzej niż w pieśniach i na papierze.

ŁG