6.08.17 RECENZJE: „Biało-Zielono-Czarny Fanatyzm” (Bełchatów’17).

Ludzie mają w sobie dziwne ciągoty do bycia poprawnym i, hm, akceptowanym. Tak jak się mówi – społeczeństwo biega za forsą w pracy, której zazwyczaj nie lubi, żeby mieć pieniądze na rzeczy, których nie potrzebuje, żeby przypodobać się ludziom, którzy nas nie lubią! Jak wiele w tym jest… Niestety środowisko kibicowskie też nie jest wolne od poprawności, pędu, dbania o PR – szczególnie w ostatnich latach. Kibice nie lubią przyznawać się do porażek – stąd ciężko się czasem czyta relacje z frontu. Gdy sięgałem po album „Biało-zielono-czarny fanatyzm. Historia kibiców GKS Bełchatów” (2017, 100 stron), miałem nadzieję, że słowa z tyłu okładki (brak wybielania, poprawności, ściemniania…) nie są tylko pustymi frazesami. Nie chcę poznać za sprawą takiego wydawnictwa chóru aniołów, lub „ludzi zajebistych”…, chcę poznać grupę kibiców, która jak to ludzie – niewolna jest od porażek i słabszych momentów.

Album to kolorowe strony, pełne treści (!) i zdjęć, wydane na dobrym papierze – składem „Fanatyzm” przypomina miesięcznik „To My Kibice” (nieprzypadkowo również z Bełchatowa…). Po krótkim zarysie historycznym klubu, przechodzimy do odkrywania dziejów kibiców GKSu – od samego początku zorganizowanego dopingu w tym mieście. Dojdziemy aż do sezonu 2016/2017, który póki co kończy papierową kronikę biało-zielono-czarnych.

Mecze u siebie przeplatają się z wyjazdami. Powstanie grupy chuligańskiej przeplata się z powstaniem grupy ultras, a awantury z oprawami. Na tych 100 kartkach znajdziemy po prostu wszystko dotyczące GKSu, a więc tak jak zapowiadali autorzy – poprawności nie ma!

Mnie najbardziej interesowała sytuacja z Widzewem w Bełchatowie i nie zawiodłem się – przez wszystkie strony przewijają się wątki konfrontacji z FC łódzkiego klubu (jest też opis porażki z DHW), czy opisy aktualnej sytuacji w Bełchatowie. Jeśli chodzi o awantury to wiele jest też opisów z wojenki z kibicami RKS Radomsko, ze względu na lokalną kosę od lat. Co do autentyczności to nie jestem w stanie stwierdzić poziomu obiektywizmu fanów GKSu, w każdym razie opisują oni także porażki, więc strzelam, że nie jest najgorzej… Odnosi się wrażenie, że bohaterowie kroniki znajdą swoje miejsce w szeregu, ale jednocześnie nie zamierzają odpuszczać na kibicowskim szlaku.

Jak wspomniałem, pomiędzy awanturami mamy relacje z meczów, są też turnieje i inne akcje. Opisana jest każda oprawa, ze szczegółami. Do kroniki fanów GKS dodany jest wywiad z „TMK”, a także wspomnieniowy felieton. Kończymy dwoma stronami po angielsku ze skrótowym przedstawieniem ekipy.

Zdjęcia oddają treść. Przede wszystkim klimatyczne ujęcia z awantur, z ustawek, ale także klasyczne fotki opraw „spod sektora”. Jest na czym oko zawiesić, autorzy wcisnęli tam dosłownie wszystko, co mogli, by klimat był odpowiedni i zróżnicowany!

GKS Bełchatów jest tym samym jedną z lepiej skronikowanych ekip ostatniego czasu, przynajmniej na papierze. Album, historia – z pewnością za kilka pokoleń kibice z tego miasta będą wdzięczni swoim poprzednikom. Ale polecam to wszystkim, którzy lubią czytać relacje kibicowskie. Mimo, że z GKSem niewiele mnie łączy – właściwie to nic, bardzo dobrze się to czytało i kartkowało.

Kupisz to tu: LINK

ŁG

recenzja pojawi się w miesięczniku „To My Kibice”