15.08.17 Siła w „słabości”.

Często wracam nocą z buta, czasem też śmigam pieszo załatwiać swoje sprawy – wspomagam spacerami trening i równoważę siedzenie przy kompie. Od kiedy się nawróciłem, lubię odmawiać przy tych kursach modlitwy, a pomaga mi mały różaniec na dziesięć „zdrowasiek”, owinięty wokół palca. Ostatnio wracałem taką menelską, niebezpieczną ulicą, akurat w dresie, w kurtce kojarzonej z kibicami, z kapturem na głowie no i „coś tam w dłoni wyraźnie przekładałem”. Nagle patrzę, a po mojej lewej, ulicą jedzie „kilka na godzinę” nocny patrol tym swoim cichym samochodem i dwóch psów się przygląda, po czym ruszają „z piskiem”. Szkoda, że nie chcieli spisać – ale zdziwko by ich złapało, że pierwszy na tej ulicy łysol z różańcem zamiast białego, lub zielonego, tudzież innego kastetu. A może dojrzeli krzyżyk? Nie wiem tego…, wiem że ja dojrzałem jakiś czas temu Maryję. Dziś obchodzimy uroczystość Jej Wniebowzięcia, w które Kościół wierzył od początku, jedynie „przyklepał” stosunkowo późno.

Podporządkowanie się słabemu człowiekowi jest dyscypliną. Podporządkowanie się silnemu człowiekowi jest tylko służalczością. Napisał to GK Chesterton w książce „Co jest złe w świecie”, ale mi skojarzyło się od razu z naukami najważniejszego nauczyciela – Jezusa i jego świętych z Kościoła katolickiego, wiecznie męczonych przez przełożonych. Przypomina mi się także Matka Jezusa, którą 15 sierpnia szczególnie wystawiamy na pierwszy plan.

No bo jak to… my mamy modlić się „do jakiejś kobiety”, która generalnie „nikogo nie pobiła” i „nikt się jej nie boi”? Dlatego przywołałem cytat ze „słabym człowiekiem”, lecz oczywiście rzeczywistość jest inna… – diabeł się Jej boi, czyli ten, który nas nie boi się nic, a nic! Jej pokora jest niebywałą siłą, była pokorna przez całą swoją misję. Tak to właśnie jest drodzy czytelnicy… najpierw nic Ci w tej wierze nie pasuje, bo wszyscy „tacy słabi”, a potem dorastasz do tego, że w pokorze tkwi ta najprawdziwsza siła. Niesamowite odkrycie!

Nie będę pisał na temat dzisiejszego dnia długich wywodów, bo są lepsi ode mnie znawcy Maryi. Mam tylko nadzieję, że moi czytelnicy pamiętają dziś nie tylko o bohaterskim Wojsku Polskim („zwycięstwu sława!”).

Z Bogiem!

ŁG

PS: Nie żałuję Panie, że za Tobą poszedłem, a wraz ze mną – „Droga Legionisty”.

A mogłem tam zostać, do końca (…) w chwale,

Ale odszedłem (…) dla Boga, On mnie ratował gdy zmarłem.

I w moich oczach nie ujrzysz żadnego podstępu bo miłość jest dobra,

Bo spoglądałem tak długo na miłość, że wiem jak wygląda.

(Tau – „Oko w oko”)