16.08.17 Nie ma równości…

GTA ma swoją nową, tym razem amerykańską odsłonę. Oto wściekły białas wjechał w grupę „antyrasistów” podczas głośnych manifestacji w Stanach. Czy tak ma wyglądać aktywizm? Jednej, drugiej strony…? Pośmiejemy się, bo typ wjechał w tłum przed kamerami telewizji dla lemingów, którzy znów mogą rzec: „a pieprzyć tych fanatyków” i udać się na grilla przy Madonnie lecącej z radia? Czy możemy im się dziwić? Być może będę niedługo walczył z tłumem kolegów, niczym „Oldboy” (2013) w korytarzu, ale coraz mocniej mnie to irytuje: dokąd my zmierzamy? Ja w każdym razie do nacjonalizmu katolickiego – z uwzględnieniem moralności wynikającej z Pisma Świętego. Z punktu widzenia katolika – nacjonalizm można nazwać mądrym, kiedy ten nacjonalizm jest chrześcijański. Nie jest dla nas równym nacjonalizm np. arabski, buddyjski, ateistyczny, gdyż „umknęła mu” najważniejsza Prawda.

Wiem – brzmi to jak brzmi, dziś byśmy powiedzieli „nienowocześnie” i (co ciekawe) dotyczy to podejście także kolegów-nacjonalistów, zajmujących się od jakiegoś czasu… szukaniem równości, co przypisywało się kiedyś (stereotypowo) raczej drugiej stronie barykady. Piszę tak, bo np. od jakiegoś czasu cześć podziemia nacjonalistycznego walczy z szowinizmem, co nadal dziwi wielu obserwatorów (szczególnie ze środowiska kibicowskiego). Owszem, sam nie lubię gadania na każdego jednego Ruska, czy Ukraińca, ale to nie znaczy, że zmieniłem się w pacyfistę, czy wyznaję religię równości we wszystkim. Nie równa się to wcale nienawiści do innych.

Czuję np. pewną sympatię do mnichów buddyjskich i całej tej filozofii (nawiązując do dzisiejszej recenzji), ale widzę w nich równocześnie (co najwyżej) „jedną drugą chrześcijaństwa”, a więc całkiem ciekawy pokój wewnętrzny, lecz bez odwołania się do Boga-stwórcy, co jest wg mnie (jako katolika) ogromną ignorancją, niedopowiedzeniem. Przez brak wiary łapią się na wiele pułapek złego, jak np. samobójstwo (kwestia samopodpaleń mnichów).

Tak więc nie uznaję ich narodów za bardziej rozwinięte – wręcz przeciwnie, brak im chrystusowego pierwiastka, wiary w kluczowe. Pokojowe misje Kościoła są przeze mnie zatem w pełni popierane, a z nacjonalizmem zgodne jest właśnie to…, że mają być pokojowe.

ŁG