25.08.17 RECENZJE: „Listy starego diabła do młodego” (Lewis) + mp3.

Mój drogi Piołunie – rozpoczyna swój kolejny list stary diabeł, podpisujący się Twój kochany stryj Krętacz. Kolejne dzieło C.S. Lewisa, które chcę Wam polecić to kultowe „Listy starego diabła do młodego” z 1942 roku. Szybka, lekka, a jak wiele wnosząca lektura! Podzielona jest na krótkie listy doświadczonego w kuszeniu demona do młodego piekielnego nieogara. Krętacz podpowiada Piołunowi jak ma kusić swoją ofiarę, by ta znalazła się jak najdalej Nieprzyjaciela (czyli Boga). 31 listów kończy toast, który w piekle wznosi Krętacz. Lektura daje do myślenia. Pisana w trakcie II Wojny Światowej, wcale się jej nie uczepiła, nadal centrum zainteresowania Królestwa Hałasu jest szara ludzka dusza. Przy całej powadze problemu nie raz się uśmiechniecie, bo Lewisowi nie brakowało czarnego, hm – piekielnego wręcz, poczucia humoru.

Stary diabeł uczy młodego o mechanizmach jakie rządzą człowiekiem. Podpowiada mu jak go oszukać, jak wykiwać Nieprzyjaciela i zasiać grzech w „pacjencie”. Może to być coś dotyczące jego wiary, pychy, seksualności… tego wszystkiego, co na co dzień nas kusi! Dzięki wyobraźni autora możemy pomyśleć o tym jakby od drugiej strony. Lewis uderza w edukację, gdy wszyscy mogą ją ukończyć – niezależnie czy są leniwi czy nie, w sztukę współczesną (w 1942 roku!), oczywiście w politykę i w całą resztę (z diabelską „równością” na czele, to tak a propos dzisiejszych czasów).

Cóż… jakkolwiek byś się nie napinał chuliganie, że Ty „wolisz rządzić w piekle niż służyć w niebie” – wiedz, że na dnie tych bzdur zawsze leży cierpienie. Cierpienie, którego Ci nie życzę. Będziesz czytał i się modlił to przyznasz rację.

Z Bogiem.

ŁG 

PS: Wersja mp3 (nie odsłuchałem, czytałem książkę):