29.08.17 RECENZJE: „Co jest złe w świecie” (książka, GK Chesterton).

„Chesterton co jakiś czas!” to jedno z moich „mott książkowych”. Tym razem sięgnąłem po „Co jest złe w świecie” – co ciekawe, nie znalazłem w książce informacji, z którego pochodzi roku, ale czy to w przypadku puszystego Anglika ma jakiekolwiek znaczenie? Jego rozważania są ponadczasowe. Tym razem bierze na warsztat błędy mężczyzn i kobiet, imperializm, feminizm… Ogólnie – błędy czasów. Chesterton krytykuje „postęp”, który chce odesłać do lamusa „stare”, sprawdzone metody, od których nic lepszego nie powstanie – chrześcijaństwo, a także tradycyjne życie rodzinne. Pan Gilbert uderzył również w nowoczesną edukację, co ładnie złączyło mi się z czytanymi równolegle, recenzowanymi tu już „Listami starego diabła do młodego”. Generalnie Chesterton udowadnia wyższość „starego” nad ciągłym wymyślaniem „nowego”. Dziś, kiedy Kuźniar jeździ z gwiazdami po Warszawie i narzeka na kaczyzm, puszczenie takiej myśli w mainstream bardzo by się przydała…

Mężczyznom poświęcona jest niewielka część 320 stronicowych rozważań, większość skupia się na kobiecie, która „chce się wyzwolić” i sądzi tym samym, że wyzwala się do lepszego świata mężczyzn. Anglik przekonuje, że kobieta nie wskakuje w lepszy świat facetów, a wręcz… się do niego degraduje z zaszczytnego miejsca, jakie przysługuje jej w tradycyjnym społeczeństwie… Czy „panie z traktorów”, tudzież „Wysokich obcasów” pomyślały o tym kiedyś w ten sposób?

Idealny dla nacjonalistów, zagorzały zwolennik zarówno własności prywatnej, jak i równości. Propagator dystrybutyzmu, zresztą przeczytajcie to: POGLĄDY CHESTERTONA.

Szukajcie Chestertona w Internecie, w księgarniach. Facet wielu już swoim pisaniem zmienił – w tym autora wspomnianych „Listów starego diabła do młodego” – C.S. Lewisa… Z Tobą i Twoim ateizmem, kapitalizmem, socjalizmem też może dać sobie radę.

Wielki umysł. Zawsze gdy go czytam wyobrażam sobie jak to wszystko składał, siedząc niczym na tej miniaturce zdjęcia, którą zamieściłem przy recenzji.

Czy dziś tacy się jeszcze rodzą…?

ŁG