7.09.17 „O wszystkim i o niczym”.

Po przejęciu władzy przez PiS, nacjonalizm zaczął tracić na mocy. Oczywiście, wielu by mi teraz udowodniło, że się rozwija, lecz nie bez powodu napisałem NA MOCY. Na tej mocy, która kazała nam działać w czasach PO. Łatwiej działać przeciwko ewidentnemu złu niż farbowanym lisom (za PRLu opozycja polityczna i kulturalna miała jeszcze bardziej czarno-białą sytuację, przynajmniej do czasu). Rozmycie się patriotyzmu za sprawą głównego nurtu politycznego nie jest jedynym powodem, kto jeździł po kraju na manifestacje ten czuł, że opada ogólne poczucie sensu. Na ulicach chociaż jest dobrze…, co pokazały ostatnie akcje chłopaków ze Śląska i zdobyty baner lewaków. Znaczna część tkwi sobie wygodnie w subkulturze, ale coś się jeszcze może w tej polityce głównego nurtu zmienić… Zobaczcie jak nagle pojawił się kryzys związany z migrantami, zaskoczył Europę tak, że do dziś demoliberałowie nie zmienili dyskursu, nie potrafią dodać do tego co się dzieje swojej teorii o tolerancji, bo takie dodawanie by po prostu nie wyszło. Ale będą musieli porzucić mydlenie oczu…, ludzie nie są ślepi. W tym momencie zaczyna grać muzyka z wczesnej „Godzilli” (klasyk za dzieciaka), lub serialu „Musashi Miyamoto” (1984-1985, polecam), gdy pojawia się tytułowy bohater w celu pocięcia wszystkich skurczybyków swoim samurajskim mieczykiem. W każdym razie – nadchodzi ktoś potężny, heh.  Ta potęga to nowy duch epoki, który natknie nowe pokolenia do krzyknięcia „Nacjonalizm teraz!” i ponownego ruszenia spraw do przodu. Nacjonalizm jest jedyną szansą upadającej Europy. Przy obecnej sytuacji etnicznej Zachodu, jakakolwiek Unia jest samobójstwem.

POLITYKA / ODDAJCIE NAM BROŃ!

Jak już nawiązaliśmy do Japonii we wstępie, pojedźmy z tym dalej… W 1868 roku cesarskim edyktem wprowadzono tam zakaz noszenia mieczy przez ludność cywilną, a miecze przestały służyć do toczenia walki zbrojnej i słynnych pojedynków. Białe narody także pozbawione zostały broni, przynajmniej w znacznej większości.

Słysząc o takich zwyrodniałych zboczeńcach jak ci z Rimini, krzyk o broni ponownie wydobywa się z europejskich ust. Bóg zakazał mordu, ale nie zakazał sprawiedliwie rozliczać grzeszników.

Chciałbym mieć kiedyś domek na odludziu. Chciałbym, gdyby zbliżył się do niego podobny zwyrodnialec, by porwać moje bawiące się na podwórku dziecko, wyjąć strzelbę i do niego strzelić, a po wszystkim nie być osądzonym o rasizm (gdyby był kolorowy)…

No niestety – strzelają się w Europie głównie kolorowe gangi (Szwecja, Francja…), a niewiele się o tym mówi… My nie dość, że nie możemy strzelać – często nie możemy mówić.

IMIGRACJA / „UCHODŹCY”

A propos Rimini. Status uchodźcy, znalezienie mieszkania, pracy… to zapewniła gwałcicielowi Europa, ale oczywiście wolał zająć się czymś innym. Trzeba niestety przyznać, biorąc także pod uwagę śmieszne wyroki jakie mają otrzymać czarnoskórzy zboczeńcy, że Zachód Europy – w tym Włochy, cofa się w tył. Wschód potrafi być bardziej cywilizowany – śmieszne, ale to nie żart…

MEDIA / „KLAPKI NA OCZACH STORY”

Tymczasem na stronie natemat.pl, pani Scheuring-Wielgus przekonuje, że artyści to współcześni prorocy, a więc widzą więcej, mianowicie analogię między nastrojami antyimigranckimi dzisiejszej Europy, a (oczywiście) hitleryzmem.

Tak więc nie imigranci niszczą kontynent, a kontynent może zechcieć zniszczyć imigrantów. Artyści, których pani Joanna przywołuje, przekonują że Europę podpalimy my sami, dając się oszukać m.in. nacjonalizmowi.

A więc zamieszek w związku ze szczytem w Hamburgu nie było, wszystkich zamachów nie było, a takie Malmo nie przypomina kryminalnego getta… „Artyści-prorocy wiedzą”, nie należy zatem widzieć faktów!

MUZYKA / TROCHĘ KLASYKI NA ŻYWO…

Pink Floyd – „Time”, super jakość live. Przeczytajcie sobie tłumaczenie tekstu: LINK, tylko ta końcówka nieco mi cuchnie, no ale przeżyję – Floydzi gorsze wersy mają wszak na koncie.

Ogólnie utwór uznaję za rewelacyjny, a głos od 2:10 to już w ogóle bajka. Tekst jest dla mnie tym mocniejszy, że słuchałem go u mamy na jakimś ruskim winylu z lat 80tych. Po prostu, ten sam facet śpiewa, 30 lat później na koncercie: I biegniesz, i biegniesz, by dogonić słońce, ale ono zachodzi. Pędzi dookoła by znów wynurzyć ci się za plecami. Słońce jest wciąż relatywnie takie same, ale ty jesteś starszy. O jeden oddech i o jeden dzień bliższy śmierci. Myślę, że musi mieć niesamowitą refleksję o przemijającym czasie śpiewając to samo od tylu lat…

„CZY WIESZ, ŻE…”

… Antonio Gaudi gdy już poświęcił się tylko budowie kościoła Świętej Rodziny w Barcelonie często sam miał kwestować (żebrać) kasę na dalszą budowę? To tak jeszcze w klimacie jednego z ostatnich felietonów na „DL”.

Raz przyszedł do dzianego przemysłowca. Ten dając kasę powiedział, że na taki cel daje z przyjemnością, na co Gaudi miał mu odpowiedzieć (luźne przywołanie z pamięci mojego czytelnika): to proszę dać tyle żeby nie było to dla Pana przyjemne.

W ten sposób ucząc się od najlepszych (i od czytelników) – nieco uciszyłem swoje wyrzuty sumienia o moje ostatnie prośby do Was w sprawie WPW. Bo my przecież, katolscy aktywiści i budowniczy, to taki generalnie zakon żebraczy jesteśmy…

CYTAT NA KONIEC…

Jeszcze Leon Degrelle: Pieniądze, zaszczyty, zepsute ciała i chciwa pogoń za przeciekającym przez palce i wciąż umykającym doczesnym szczęściem, zmieniły ludzką trzodę w żałosną hordę, która szamocze się i rozszarpuje w poszukiwaniu nieistniejących dróg wyzwolenia („Płonące dusze”). Wiem, że miał trochę bałagan pod kopułą, ale pewną iskrę też…

Niech nasza osobista iskra nigdy w nas nie dogasa. Póki jest chociaż jedna, serca Europy ponownie mogą zapłonąć. Nie do ataku, a do obrony…

ŁG