17.09.17 „Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę”…

Mój muzyczny gust zmieniał się na przełomie 10 lat „Drogi Legionisty” wielokrotnie, ale na halę zawodów wjeżdżam z Fokusem 1998 „Powierzchnie tnące” na słuchawkach. Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę… Yeah, genialnie mi się przekłada na walkę w tej zrytej łepetynie ze skrawkami artyzmu, ale chyba jednak też autyzmu…, heh. Wchodząc na ring lubię też sobie w głowie klasykiem z Łazienkowskiej zajechać, a mianowicie stare dobre: Dżihad Legia! Teraz dopiero będzie, kurwa, wojna, pasuje jak znalazł! Nijak to się ma do mojej wiary, ale mój dżihad też ma się nijak do tego muzułmańskiego. Ja prowadzę świętą wojnę ze sobą, ze stresem który wchodzę na matę pokonać, jednoczę w tej walce wszystko co znam, wszystko co uzbierałem podczas lat doświadczenia. Adrenalina powoduje kocioł. Fokus miesza się z dżihadem, a Jezus z kibolem. Wszystkie chrześcijańskie nauki układam sobie w głowie na co dzień, w drodze powrotnej, ale w okresie walki trzeba się zmobilizować, by wygrać. Boże chroń fanatyków i do przodu!

Walka to jest dzieło sztuki, to jest wydarzenie artystyczne, tyle że używa się w nim głównie czerwonej farby. Jak tchórze mogą robić ze sportowców bandę idiotów? Honorowy pojedynek potrafi być piękny niczym pozostałe branie za szmaty trudnej rzeczywistości wokół i przekucie jej w indywidualne, lub zbiorowe zwycięstwo.

Sport jest ciekawy, ruch kibiców jest ciekawy. O ile nie toleruję wulgarnej brzydoty, a więc patologii, grupy walczących wojowników są piękne również w wydaniu stadionowo-leśnym. Z tym ruchem jest jak ze wszystkim: gdy gubisz młodzieńczą naiwność i jesteś blisko, okazuje się, że z idealizmu nici, że wewnątrz aż śmierdzi od krzywych akcji i spraw, ale gdy dochodzi do walki, lub pojawia się trafny transparent – znowu wszystko jest piękne i idealne. Chociażby na chwilę. Tyle, że jest to chwila, gdy serce rośnie.

Jeśli jesteś w tym dla ideałów, szanuję. Jeśli walczysz dla wewnętrznego dżihadu, szanuję.

Nie jestem już tak naiwny, by twierdzić, że Bogu się to podoba, ale… sam nie wiem, coś w nas On jednak umieścił, jakiś taki gen. Jak ze wszystkim co od Stwórcy pochodzi, muszę to po pierwsze skierować na właściwe tory, oswoić. Ale przecież przed wejściem na pole walki nie będziemy śpiewali kolęd…

ŁG

PS: Przyznam Wam szczerze, że przegrałem w deklaracji o rezygnacji z płatnej telewizji. Już przemyślałem sprawę, już miałem składać rezygnację, ale… chwila, chwila, a mecze? A Joanna Jędrzejczyk, która podała kolejną rywalkę w UFC? Sport jest chyba zbyt silny, a ja za duży zgredzio… Co nie zmienia faktu, że przestałem śledzić „nowoczesne seriale”.