26.09.17 Demo-potworki.

W Norwegii panuje strach przed urzędem do spraw dzieci – Barnevernetem. Instytut Ordo Iuris (zdają się robić bardzo pożyteczną robotę!) podaje przykład dzieciaka zabranego rodzicom, który nie mógł w nowym domu zastępczym nawet się modlić (oduczali, faszystę jednego!). Udało się odzyskać chłopca, ale po powrocie do prawdziwego domu boi się on nawet wychodzić na ulice „skandynawskiego raju” w obawie przed pracownikami Barnevernetu („politycznie poprawnego Gestapo”). Urzędnicy wkraczają nawet do rodzin oskarżonych o… nadużywanie leków przeciwbólowych. Ktoś może być niegroźnym w zasadzie lekomanem i wpadną mu odebrać dziecko, zamiast np. pomóc mu jak choremu (jeśli już muszą ingerować)… Rodziców trzymają po 40 godzin w celi, także za sprawą… anonimowego donosu, przesłuchują dziesięcioletnie dzieci zadając im podchwytliwe pytania, a tym samym pozostawiają odcisk na psychice (dużo większy niż np. tata-lekoman). Takiego potworka, koalicję urzędników i władzy, hoduje się w „nowym lepszym świecie”. A śmialiście się z nas – także poważni prawicowi publicyści, gdy pisaliśmy lata temu o demokratycznym reżimie. Będę Wam to wypominał.

Potworki zresztą hoduje każdy system, bowiem ludziom brakuje prostej cechy – rozsądku, zatrzymania się w odpowiednim momencie ze swoją rewolucją. Jasne, że na prawej stronie też.

Ubolewam, że zabijano ludzi za ich rasę, ubolewam że zabija się nienarodzonych, że bije się niewinnych podejrzanych o terroryzm, że murzyni giną na morzu, ale i że wypływają po nie statki europejskich bogaczy…

Istnieje jakiś okres, w którym nie nadużyto władzy i pieniędzy, w którym nie pomagano od dupy strony (czyli szkodząc innym)?

Jeśli jesteś normalny, zawsze będziesz patrzył na politykę z pewnym dystansem, nie mylić z obojętnością – po prostu świat pełen jest idiotów i sadystów najróżniejszych politycznych odcieni, gotowych doprowadzić do skrajności pomysły, które w stopniu umiarkowanym bywają jednak potrzebne. Nikt przecież nie przeczy, że z pewnych rodzin lepiej jest zabrać dzieci… Ale zobaczcie do czego doprowadził fakt, że zajmujący się tym urzędnicy zyskali zbyt duże przyzwolenie władz i mediów. Są to tacy zdeterminowani psychopaci, że niestety zawsze dopchają się na górę…

Akurat czytałem dziś o tym Barnevernecie, więc mnie zdominował, ale dodając go do innych informacji ze współczesnej Europy i do wniosków z podróży, uzyskujemy czarniutki obraz przyszłości.

Jak ma rosnąć poczucie bezpieczeństwa Europejczyków, skoro politycy zachodu coraz częściej bronią oprawców zamiast stawać po stronie ofiar? Media wcale nie lepsze, a co za tym idzie – ogłupiony obywatel czuje się zły i winny. Co z tego, że dookoła gwałt i bezprawie, skoro to szary obywatel ciągle jest zbyt mało tolerancyjny, za mocno uprzedzony, niezbyt dokształcony, niedostatecznie otwarty…

Co mądrzejsi izolują się od „nowego lepszego świata” i głośno narzekają na chaos nim rządzący. Mimo wszystko udzielają się, bo kochają swoją ziemię i kulturę. O tym mówi się w barach, w swoim gronie – jak za realnego socjalizmu o kłamstwach czerwonych, tyle że na innej zasadzie, bo i czasy, i problemy są inne. Dziś nawet gwałcicieli demoliberałowie i lewacy będą bronić, bo jeszcze z prawdy wyjdzie jakiś patriotyczny sprzeciw, który pozbawi ich koryta. Podobnie za PRLu ukrywało się informacje o przestępstwach, by nie prysł mit socjalistycznej krainy szczęścia i porządku. Tym razem to tolerancja, Unia Europejska gwarantuje wszystkim taką krainę… Wszystkim, tylko nie coraz liczniejszym ofiarom…

Dlatego też odcinam się od oszołomów z mojego własnego podwórka, bo od tego trzeba zacząć. Bądźmy nacjonalistami, ale z sumieniem…

A za Europę walczmy i módlmy się.

ŁG