4.10.17 Zmiana idoli.

Słucham kolejnych newsów, czy to z mediów, czy od znajomych – wojny między agencjami towarzyskimi, siedemnastoletnie dziewczyny zmuszane do prostytucji, kolejki zwierząt czekające by je wydymać w burdelach na zadupiach miast. Pięści patrioty nie mogą bić dla takich interesów. Tym bardziej serca. Współczuję tym ludziom, ofiarom, ale i ich katom, bo stali się zwierzętami niemogącymi powstrzymać pożądliwości. Jedni czekają by zarobić, drudzy by ruchać niewolnice, trzeci by zyskać jeszcze więcej władzy w mieście. Władzy, która i tak się skończy, bo rynek jest stałym miejscem pożądania – właściwie to wszystko jest efektem braku pracy nad żądzami. Młody, silny chłopak z ulicy usłyszy w pewnym momencie, że musi tu dać radę, że tylko słabi odpuszczają. Chciałbym Ci napisać, że to nieprawda – słabi właśnie dają sobą manipulować, słabi muszą zostać w syfie, by czuć się dowartościowanym. Silny człowiek może iść swoją drogą, trzymać się swoich zasad, być silnym, a równocześnie wrażliwym na drugiego człowieka. Wojownik ma sumienie, bez sumienia jest tylko zwierze. Wiem, że siła imponuje, też miałem taki okres w swoim życiu, ale to święci pokazali mi siłę ukierunkowaną we właściwym kierunku. Zwrócili uwagę na to, że naprawdę silny jesteś wtedy, kiedy jesteś sam. Bez władzy i pieniędzy.

Dużo zmieniło się w moim życiu, gdy zacząłem poznawać żywoty świętych. Nie myślcie sobie, że kolekcjonowałem informacje o nich, by tu przed Wami świecić niewiadomo czym i niewiadomo kogo z siebie robić. Ot – jeden po drugim imponują…

Obecnie w Kościele mamy wspomnienie wybitnej dwójki – dziś w środę św. Franciszka z Asyżu, a we czwartek św. Faustyny Kowalskiej, naszej polskiej mistyczki. Gościu, który porzucił bogactwo (a miał co porzucać, tata był ustawiony…) i poszedł za Chrystusem, babka która gadała z Jezusem w swoich wizjach. Tak po ludzku stwierdziłem: no sorry, to ciekawsi ludzie niż goście Kuby Wojewódzkiego, albo „ludzie sukcesu” w postaci handlarzy narkotykami i żywym towarem.

Święci stali się moimi idolami, bo wyróżniają się duchem (!), często także charakterem (np. męczennicy) na tle świata. Owszem, jestem fanem wielu sportowców, ale oni mogą być moimi idolami tylko po części, nie jest to ostateczny wzór. Kto sieje w ciele, zbierze to, co przynosi ciało – zagładę, pisał św. Paweł w Liście do Galatów (6,8). A z pewnością kto sieje TYLKO w ciele…

Jezus był wojownikiem. Poszedł za tym w co wierzył do końca, nie szukał wymówek. Jezus nie odklepał, mówiąc zawodniczym (bodajże made in USA…) żargonem. A za nim szli Jego święci, pełni bólu i wyrzeczeń w imię wyższej sprawy.

Nie piszę tego z pozycji nawróconego uciekiniera z pewnych środowisk. Mnie tam nigdy nie było. Odrzuca mnie gwałt, odrzuca mnie przymuszanie ludzi do czegoś. Polscy bohaterowie nie byli źli (oczywiście wyjątki się zdarzały, jak wszędzie). Zabijali wroga, ale kochali Boga i walczyli ze zwyrodnialcami. Tego się trzymajmy.

Chcesz żyć brzydko i uważasz to za sukces?

Kupcie sobie książkę o św. Franciszku, albo DVD – pełno tego stoi na półkach. Czytajcie „Dzienniczek św. Faustyny”. Twoja zmiana rozpocznie się od zmiany idoli.

ŁG