11.10.17 „O wszystkim i o niczym”.

Wypadałoby coś napisać. Mundiale jakieś mamy w Rosji…, oprawy na młodzieżówkach… Czasu brakuje by być na bieżąco… Grand Prix na żużlu wygrywa jakiś Polak, którego twarzy nie jestem w stanie odtworzyć… W środowisku kibiców też „duch nie ginie w narodzie” – przynajmniej w niektórym… Co w polityce…? Nie mam bladego pojęcia, ale raczej nic ciekawego. Duma, duma, narodowa duma! – krzyczałem nie raz na manifestacjach, a teraz bluzę „red is bad” nosi nawet prounijny prezydent Polski, czym zgasił nieco chęć krzyczenia czegokolwiek. Niedługo 11 listopada… jeszcze kilka lat temu całe środowisko czekało na niego cały rok… Było wiadomo, że będzie się działo! Teraz nawet akty terrorystyczne w Europie nie pobudzają mas, a co jeszcze marsze w kraju… Pewien czas się skończył i najprawdopodobniej nie wróci w tej samej postaci. Tak jak i moje zainteresowanie kadrą, po Olisadebach i Rogerach, nigdy nie wróciło na dawne miejsce… Mimo wszystko sport, polityka i kultura powodują, że szybciej bije serce, to tu rozgrywają się rzeczy istotnie ważne, a przynajmniej najważniejsze z nieważnych (jak mawiał Jan Paweł II). Gdy oderwę się od obowiązków (nie mylić z pracą w korpo), patrzę co tu słychać…

DYGRESJA…

Jeśli chodzi o „DL” to niby się skurczyło, ale fakty są takie, że obecnie udaje się robić dużo i to non stop, dla wielu konkretnych osób, kształtować konkretne dzieciaki i trzymać je z dala od syfu. Czy czuję się źle, że nie ma z tego wielkiego wow? Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż widok realnych zmian na własne oczy, nawet jeśli „kilka” to w czasie Internetu określenie nic nie znaczące, bo przecież muszą być setki, tysiące, miliony, by budzić szacunek. My robimy swoje i tyle – nie pobijemy żadnego modnego rekordu, lecz mniejsza o rekordy, o które zabiega face-masa. Jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie misji WPW!

SPORT / FUTBOLOWE ROZKMINY GDZIEŚ NA AUTOSTRADZIE

Czas… czas… czas… Brakuje…

Wracałem ostatnio ze zrytą banią z dwudniowej roboty, a kierowca zapodał o 2:00 w nocy jakiegoś rumuńskiego imigranta z USA, grającego mieszankę punka z muzyką… cygańską. Ja pierdyle… A on dodaje: to właśnie mi się kojarzy z brytyjskimi stadionami, z tymi klimatami robotniczymi. O proszę… Co jak co, ale chociaż można było w trasie ponawijać o futbolu, facet jak wielu jest fanem Premier League, był nawet na West Hamie. Na Legię idź, a nie… – poleciłem mu kiedyś. Był, ale pewien typ tak ma, że wróci z Łazienkowskiej i podsumuje: klimat super, kibice zajebiści, ale to tylko na żywo, sorry, ale tam nie grali w piłkę nożną, tego nie da się oglądać

Nie da się, a i tak oglądam. Tego właśnie nie rozumieją. Ja powoli też nie…

Koszykóweczka. Legia przegrała pierwsze mecze w PLK, czego zresztą należało się spodziewać. Teraz grają z Lublinem w tym samym dniu i godzinie co piłkarze u siebie z Lechią. Szkoda, bo jest internetowa TV, która relacjonuje wszystkie mecze PLK na żywo…

KONIECZNOŚĆ ISTNIENIA / LEW I ROBAKI…

Nie cierpię urzędów. Wychodzi baba z kanapką i z pełną buzią oznajmia, że masz poczekać. Długie kolejki, by dowiedzieć się, że „jednak nie”. Smutne, że tylko na takie urządzenie świata stać ludzkość. Wojny, korupcja, cwaniactwo i rozpusta…

Już po samym zdaniu sobie sprawy z takiej rzeczywistości zwykła przyzwoitość nakazuje stwierdzić, że możemy stać się czymś na zasadzie marnych robaków. No właśnie! Możemy się stać, ale nie musimy, a normalne robaki takiego wyboru nie mają. Różnimy się, mamy refleksje, a prócz umysłu i duszy – ducha.

Czy człowiek jest po prostu najsilniejszym ze zwierząt? Gdy zamkniemy się w klatce z głodnym lwem, nietrudno zgadnąć kto kogo zje. A jednak to człowiek potrafi się nawracać… Nie jest to zatem kwestia „najsilniejszego”, najlepiej rozwiniętego zwierzęcia, bo co niby, do cholery, jest kryterium? Patrząc po zwierzęcemu, to zapewne przez nasz nadmiar stresu mamy najbardziej przesrane w tej drabince…

Kurcze, mam ponad trzy dychy. To co w urzędach nadal przyprawia mnie o mdłości. Uciekam z nich, ryzykuję. Zastanawiam się nad stosunkiem człowieka do robala. To jest chore, czy świat oszalał…?

FILM, WIARA / PO PROSTU MEL? NIE TYLKO – PO PROSTU JEZUS!

Mój ulubiony fragment „Pasji” rozpoczyna się od 2:14 na tym filmiku. Pomyślałem wtedy, że gdy ta silna stopa stanie już na Twoim gruncie, wyrzucisz swoje kamienie… Obejrzyjcie i zrozumcie metaforę. Zrozumcie grzech faryzeuszy i nawrócenie skazanej dziwki…

Gibson ukazał to w niezwykłej scenie…, będą ciary, jeśli jesteście czuli na sztukę filmową i na Boga. Ukazana jest tu także pustka i zwyrodnialstwo… od starożytności, poprzez III Rzeszę i czasy dzisiejsze, pewien typ pozostaje taki sam…

FILM / „SEIBO NO KISHI” („RYCERZ NIEPOKALANEJ”)

Niedawno recenzowałem „Botoks”, ale cieszę się, że do kin wchodzą „Dwie korony”. To będzie dopiero uczta, uczta w dobrym smaku – w przeciwieństwie do filmu Vegi. Ciekawe czy obraz Konrada odniesie sukces, taki jak wszelkie około-katolickie inicjatywy z ostatniego czasu – ŚDM, różaniec na granicach, EDK i inne. Młodzi się garną! Głęboko wierzę, że Polacy są w stanie odnaleźć w tym wszystkim „około” prawdziwe sedno wiary, nie tylko „fajne wydarzenia”. Recenzję filmu o Kolbe zapewne znajdziecie na „DL”, gdy tylko wrócę z seansu…

MUZYKA / NOWY BLOG O MUZYCE TOŻSAMOŚCIOWEJ…

Część rzeczy sam bym polecił, część na pewno nie…, ale może znajdziesz coś dla siebie: LINK. Zakładajcie kapele, bo bida na scenie… Mnie od lat nie zainspirowało nic z klimatów muzyki tożsamościowej made in Polska. Ostatnie ciarki to chyba kultowa już płyta Horytnicy…

„CZY WIESZ, ŻE…”

… polscy nacjonaliści protestowali w sprawie wykorzystywania zwierząt przez cyrk? W Jaworznie zebrało się ponad dwudziestu Szturmowców, którzy czekającym w kolejce klientom głośno oznajmili, że w cyrkach męczy się zwierzęta. Co sądzicie o tego typu aktywizmie? Maila znacie.

CYTAT NA KONIEC…

75 euro za bilet? Nie jesteśmy Neymarem! Ceny biletów muszą być rozsądne! – kibice Bayernu do Katalończyków. Katalończykom ogólnie ostatnio odbija…

ŁG

PS: