12.10.17 RECENZJE: „Moc milczenia” (książka, Diat Sarah, 2017).

Chyba jest przekichane, gdy pismak odkryje moc milczenia, co…? „Niestety”, jest to postawa, do której doszedłem studiując teksty i styl życia zakonników oraz świętych (co od miesięcy sprawia mi wielką przyjemność!). Całe życie ten żenujący świat mnie uspokajał i… miałem go w nosie, hałasowałem jeszcze mocniej (na przekór), ale gdy Jezus stanął stopą (jak na fragmencie „Pasji”, który niedawno wrzucałem) i powiedział mi „zamknij się”, uczynił to tak, że przynajmniej wiem po co powinienem spróbować… Szukając inspiracji u Ostatnich Prawdziwych Buntowników, trafiłem na surową regułę Zakonu Kartuzów, ale nie chodzi teraz o to byśmy wszyscy pozamykali się za grubymi murami – wszak każdy ma swoje powołanie (moim na pewno nie jest brak słowa :-). Nie martw się, ja też nie potrafię usiedzieć na spokojnej modlitwie zbyt długo, przynajmniej na dziś dzień. Kupiłem książkę „Moc milczenia” szukając głębi tego, co zaczynam czuć („na świecie jest zbyt wiele krzyku”) i nie zawiodłem się. Nie chodzi o milczenie ust – o fakt, że nie odpowiem Ci, gdy spytasz mnie na mieście o godzinę, heh, ale o wyciszenie wnętrza. Wyciszenie wnętrza to żmudne (i na modlitwie) wygaszanie pragnień, żądz, kompleksów i próba wsłuchania się w ducha.

Nie powiem, że stuprocentowo, bo żyjemy w potężnym zgiełku, ale jednak potrafi to uspokoić, pozwolić się zdystansować. Dostrzec w tym sens i Stwórcę, który mówi właśnie poprzez milczenie. Sam milczał, gdy Go oskarżano… Sam wychodził na pustynię…

Nicolas Diat przepytuje kardynała Roberta Saraha o co chodzi z tym milczeniem, a my otrzymujemy dzięki temu naprawdę ciekawą i przystępną lekturę, pomoc w naszej drodze ku Bogu. Wywiad-rzeka jest nowy (2017), a więc zahaczamy o wiele problemów współczesności, Kościoła, ale i miejskich dżungli, w których chcemy być katolikami. Rozważania kardynała Saraha są pełne ducha, to nie podręcznik, a przemyślenia oparte na latach kontemplacji. Kto ceni, bądź chce odkryć katolicki mistycyzm – powinien sięgnąć po „Moc milczenia” obowiązkowo!

No, ale jak to…, mamy milczeć, gdy na świecie tyle jest do zrobienia? Odpowiedziałbym – owszem, z tym że warto zamilknąć właśnie po to, by stwierdzić, czy faktycznie robię dobrze, czy moje środowisko robi dobrze, komu ja właściwie służę…? Czy muszę krzyczeć? Czy przez część swojego aktywizmu nie wyrządzam więcej zła niż dobra? Asceza jest drogą do zrozumienia jak wiele złego robiliśmy, robimy i będziemy robić, jeśli się nie wyciszymy, nie wsłuchamy w siebie i Boga. Zmiana związana jest m.in. z odrzucaniem wszystkich myśli typu „ale muszę to!”, „ale przecież wiąże mnie tamto!” i wsłuchaniu się w Słowo. To czyni naprawdę wolnym…

A milczenie wobec zła? To pytanie często gubi katolików, którzy bardziej niż Bogu poświęcają się wojowaniu ze wszystkimi wokół. Zło to odwieczna tajemnica, ale czy pewnym pocieszeniem nie jest, że boli ono przede wszystkim Boga? Syna Bożego dopadło w dosłownie każdym sensie… A jednak jest ono potrzebne, skoro jest… Możemy działać (czasem powinniśmy!), możemy modlić się… W każdym razie – musimy żyć ze złem za rogiem… My katolicy wierzymy, że ma to jakiś, dziś niepojęty, sens. W swoich rozważaniach Sarah rozjaśnia kilka spraw, naprowadza nas na inne myślenie. Nie bójcie się go.

Końcówka książki to uzupełnienie w postaci wywiadu z dom Dysmasem de Lassusem, generałem Zakonu Kartuzów, od czterdziestu lat żyjącym w ciszy kontemplacji! Ostatnio dyskutowałem z pewnym gościem o tym, czy mnisi mają łatwiej. Łatwiej…? Weź zamilknij na 40 lat!

352 strony, przedmowa Benedykta XVI, dostępne po naprawdę niskich cenach! Polecam wszystkim „mnichom w mieście” i nie tylko… Szukajcie w internecie, lub w katolskich księgarniach. Mnie dawno nic tak nie wciągnęło!

ŁG

PS: Wiem, że gościu ogólnie nie nasze klimaty, ale jeśli zmagasz się z trudnościami typu „a czemu nie np. protestantyzm, tylko akurat katolstwo?” (co z resztą reklamował niezbyt rozgarnięty w tych tematach kibic Arki na łamach „TMK”), Kapusta (heh) zgasił wszystkich… Bo to jest naprawdę bardzo proste, a odpowiedź brzmi „pycha”. Wsłuchajcie się…

 

Jest jeden, powszechny i apostolski… Niestety nie bezgrzeszny, ale nie będzie bezgrzesznych… Amen.