13.10.17 Milczenie w mieście.

No to co z tym milczeniem w mieście, bez habitu…? Wychodź ze zgiełku. Wyrwij się z ciągu pracy po kilkanaście godzin, z wiecznej imprezy, z ciągłego pragnienia postępu, czy bogactwa. Niektórzy potrafią trwać w swym biegu przez całe życie, bez chwili zatrzymania się. Zamiast Pisma, nakręcają ich memy i patologiczne kawałki. Dochodzi do tego, że ludzie boją się zostać ze sobą sam na sam. Znam takie osoby, pół godziny w domu i „im się nudzi”, nie mają ze sobą (nie mówiąc już o Stwórcy…) nic do przedyskutowania. Potem stwierdzają, że nie męczą ich żadne wyrzuty sumienia. No, bo kiedy mają niby męczyć, skoro hałas stale je zagłusza? Pamiętajmy, że na świecie była cisza – to my tworzymy coraz większy zgiełk. Najmłodsze pokolenie rośnie już totalnie rozproszone, a to przez smartfony, które wrzucono im niemal do kołyski… Jeżdżę z dziećmi na turnieje i gdy zabiorę im telefony (bo np. zakładają na tylnim siedzeniu… „hejterski profil” na koleżankę!), po 15 minutach nie wiedzą, co ze sobą począć. Szkoda gadać… A co z nami, starymi wygami?

Nie będzie milczenia bez modlitwy.

Tylko codzienne spotkanie z Chrystusem pozwoli na PRAKTYCZNE przypominanie sobie o Nim (a właściwie dostrzeżenie Go, Jego nauk) w chwili, gdy chcesz krzyczeć. Nie mówię o krzyczeniu w słusznej sprawie, mówię o krzyczeniu z powodu pychy, zazdrości, złości… Najpierw pojawi się emocja i chęć, ale potem może pojawić się światełko w tunelu, że jednak „nie”… Od modlitwy, praktyki, łaski uświęcającej, lektury Pisma zależy, czy pójdziesz za emocją, czy jednak za głosem z głębi tunelu…

To będzie dokładnie takie małe światło latarki w ciemności, bo emocja i siła chwili/sytuacji jest potężna, a Bóg szanuje nasze prawo wyboru, naszą wolność. Da jednak wyraźny znak, że „nie” – teraz nie powinieneś… Nie musisz działać, nie musisz reagować, nie musisz skomentować, nie musisz gonić… Nie w każdym przypadku! Wiara to nie tylko działanie, to przede wszystkim zawierzenie i ufanie… Jakbyśmy nie kombinowali, na tym ona głównie polega. Ok. – jesteś katolikiem. A ufasz Ewangelii?

Chodzisz do pracy, „nie masz czasu”, wiem. Niedługo rozpoczyna się okres adwentu. Codzienne msze o 6:00. Ciemność, światełka lampionów. Idealny czas, by zacząć dzień z Bogiem, w ciszy, przygotować się do świąt Bożego Narodzenia, popracować nad swoim milczeniem, zwalczyć lenistwo duchowe… Wszystko to przed wejściem w bieg dnia codziennego. Może wzbudzi jakąś refleksję? Ja też będę często wracał późną nocą z roboty. Na drugi dzień rano mam jednak postanowienie stanąć przy ołtarzu Pana.

A Tobie się chce? No dobra…, przyznaj. Bóg, Honor, Ojczyzna krzyczysz, bluzy z podobnymi hasłami nosisz, utożsamiasz się z chrześcijaństwem, ale to o czym piszę jest dla Ciebie abstrakcją. Niby chcesz mówić od Boga, ale mówisz od siebie… Są sprawy, w których uważasz się za mądrzejszego. To jest właśnie brak zamilknięcia wewnątrz. Też mi to sprawia trudności. Dlatego trzeba wychodzić na swoją pustynię… I walczyć, walczyć, walczyć…

Dopiero później możemy pogadać o aktywizmie… Bo aktywizm też potrafi stać się pędem. I nikt nie wie dokąd…

ŁG