19.10.17 RECENZJE: „Dwie korony” (fabularyzowany dokument, 2017).

Michał Kondrat i jego opowieść o życiu Maksymiliana Kolbe, od dzieciństwa, aż po męczeńską śmierć za drugiego człowieka w Auschwitz. Cezary Pazura, na którego rzucili się nerwowi liberałowie, gdy tylko ten znany aktor pochwalił publicznie siłę modlitwy… A niech się rzucają… Coraz więcej osób otworzy oczy na postrzeganie innych ludzi przez „postępowców”. „Dwie korony” jest granym obecnie w kinach fabularyzowanym dokumentem. Patrząc na znane nazwiska (oprócz wspomnianych np. Deląg, Barciś, Orzechowski, czy też odtwórca głównej roli – Adam Woronowicz), spodziewałem się dużego rozmachu, ale szybko okazało się, że film miał niski budżet i wynikające z tego faktu ograniczenia. Oczywiście został za to zjechany przez osoby, które nie traktują osoby ojca Kolbe w szczególny sposób. Ja dobrze spędziłem czas. Nie raz wspominałem na łamach o tym, co zrobił Franciszkanin – Wy też to wiecie, więc skupię się na recenzji samego filmu i kilku jego fragmentach.

Fabularyzowane wątki przeplatają się z wypowiedziami Franciszkanów i innych osób, w tym takich, które znały o. Maksymiliana. Są to nie tylko osoby z Polski, ale i dalekiej Japonii, w której nakręcono część zdjęć. Kolbe zapoczątkował wydawanie „Rycerza Niepokalanej” – nie tylko w języku polskim, ale i japońskim. W Japonii znajduje się zresztą Jego muzeum, a „Rycerz Niepokalanej” ukazuje się tam (i w Polsce) do dziś (link niżej)!

Polski zakonnik wyleciał z misją do Azji nie znając tam nikogo, tym bardziej języka! W „Dwóch koronach” zapoznamy się z wieloma tego typu faktami, gdzie Franciszkanin przekracza granice, po prostu ufając swej największej miłości – Niepokalanej! Bardzo podobały mi się liczne zdjęcia z klasztornych drukarni i setki młodych mnichów, którzy pracowali – jedynie dla chwały Maryi. Świetnie oglądało mi się je na wielkim ekranie, podrasowane, bez pikseli i w cieszącej oko rozdzielczości.

Prócz „zinów” ojca Maksymiliana, dowiemy się co nieco o jego (wyśmiewanej przez część braci) fascynacji… podróżami kosmicznymi. Najnudniejszy był mimo wszystko początek.

Pazura i inni znani aktorzy występują w tym projekcie niemal symbolicznie, udzielając raczej swego wsparcia dla idei popularyzacji osoby Kolbe niż zaliczając jakkolwiek przełomowe role w swoich karierach. Za to plusik!

Twórca filmu – Michał Kondrat, również co chwila wyskakuje nam na ekranie, opowiadając o głównym bohaterze niczym w jakimś telewizyjnym reportażu. Nie jestem przekonany, czy wyszło to na plus dla klimatu „Dwóch koron”…

Wszyscy do kin! Więcej informacji znajdziecie na stronie: LINK! Więcej o „zinach” zapoczątkowanych przez Maksymiliana Kolbe: LINK! W ojcu Maksymilianie widzę wojownika o dusze, który swój Boży aktywizm rozszerzył na miliony egzemplarzy, a przy tym starał się pozostać pokorny… O Jego śmierci powiedziano już tyle, że naprawdę nie trzeba nic dodawać…

ŁG