5.11.17 RECENZJE: „Bądźcie dobrzy jeśli potraficie” (film, Włochy’84).

Nie myślałem, że kolejny film poświęcony Filipowi Neri będę chciał tu zrecenzować, bo już polecałem Wam nowszą produkcję o włoskim świętym: LINK. A jednak warto kliknąć kilka słów! Obraz w reżyserii Luigi Magniego urzekł mnie prostym humorem, rzecz jasna – piękną, choć surowo ukazaną starą Italią oraz ciekawie scharakteryzowanymi postaciami. O samym Filipie pisałem w podlinkowanej wyżej recenzji, więc nie będę się powtarzał. Skupmy się na produkcji z 1984, którą możecie bez problemu kupić w Polsce – wraz z małą książeczką o świętym. Tak jak nowszy film, ten z lat osiemdziesiątych nie trzyma się sztywno biografii, jest raczej opowieścią opartą na jego barwnej postaci. Postaci niezwykle bliskiej dla osób poświęcających się aktywizmowi związanemu z dziećmi i ubogimi. Poznajcie Filipa Neri, dajcie mu szansę, a być może pomoże Wam zbliżyć się do Kościoła?

Całość trwa, na szczęście, ponad 2 godziny. Nagrzany pokój, herbata, stary Rzym… Klimat starej Europy, a nie zdegenerowanej Sodomy, chociaż stara Europa nie była, oczywiście, wolna od grzechu… Z tym grzechem postanowił walczyć wesoły ksiądz. Pomaga on ludziom, nie tylko dzieciom, w starym kościele. Naprzeciwko znajduje się tajemniczy dom, z którego różne postacie okazują się być nieprzychylne świętemu wariatowi. Osoby są tu symboliczne, gdyż tak naprawdę jest to sam szatan, odwieczny nieprzyjaciel. Czym będzie chciał skusić Filipa i jego podopiecznych? Czym kusi Ciebie?

W filmie ważną rolę odgrywa także inny święty – Ignacy Loyola, będący jakby przeciwieństwem Filipa. W wielu scenach pyta go, czy przeczytał jego „Ćwiczenia duchowe”, ale ten nie za bardzo jest zainteresowany – jego powołaniem jest innego typu służba… Widz skłania się raczej ku typowi świętości jaką prezentuje Neri, lecz wiemy dobrze, że w Kościele jest miejsce dla różnego typu osobowości i świętości…

Po prostu polecam katolskie, europejskie kino…

A 4 października 1668 roku, w Gostyniu na Świętej Górze powstała pierwsza filipińska wspólnota na polskiej ziemi…

ŁG

PS: Sorry, znowu muszę… Unia Europejska to jedna ze współczesnych wielkich nierządnic, więc to, że (niby)katolicka partia popiera UE jest dla mnie zagadką. Czy Jezus taktycznie trzymał z faryzeuszami, bo mu się to opłacało? Nie – za cenę prawdy sprowadził na swoich ludzi morze krwi, którą przelali, by bezkompromisowo i w niesprzyjających okolicznościach (a więc za wszelką cenę!) głosić Ewangelię. A taki PiS nie może powiedzieć, że UE niesie cywilizację śmierci, bo mu się to politycznie nie kalkuluje? Nie przemawia to do mnie, ani od strony religijnej, ani od strony poglądów politycznych (nacjonalizmu).

PPS: Tu „Dobrzy Ludzie” z Legii. Reportaż: