21.11.17 „Nie byli na stadionie, a piszą!”. Mówisz tak…?

Poszedłem na zwykłą mszę w tygodniu, głównie w celu wyspowiadania (spowiedź ruszała tuż po). Jak to msza w tygodniu: mało ludzi, bez śpiewów i z jednym służącym, łączny czas około 25-30 minut. Kameralnie i niepozornie. Piękne rzeczy dzieją się zazwyczaj tam gdzie kameralnie i niepozornie. Czytanie dotyczyło spotkania Jezusa z ubogim i ksiądz wygłosił do niego krótki komentarz. Mówił coś o tym, że czasem tym ludziom wystarczy pokazać zwyczajny ludzki odruch, szacunek, bo nie zaznali tego od lat… Słyszałem wiele podobnych kazań, właściwie to zaraz o nim zapomniałem, skupiając się na rachunku sumienia przed czekającą mnie spowiedzią. Msza dobiegła końca, ludzie wyszli z kościoła, wyspowiadałem się… poszedłem do ławki i odmówiłem dość długą pokutę. W międzyczasie ksiądz, który odprawiał mszę wyszedł, przechodząc przez środek świątyni w sutannie, kurtce i czapce. Nie zwróciło to mojej uwagi, ot – po prostu zauważyłem, gdy opuszczał kościół…

Jakie było moje zdziwienie, gdy w końcu i ja wyszedłem, przebyłem w swoje strony spory kawałek miasta, by nagle ujrzeć go… jak udziela błogosławieństwa, prawdopodobnie bezdomnym żulom, pod „Żabką”. Z wyraźnym wzruszeniem jeden z nich zdjął czapkę, rozmawiali… Kapłan trzymał rękę na, zapewne, niezbyt zadbanej „fryzurze” jednego z nich.

Dawno nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia. Młody ksiądz wygłosił kazanie o ubogich, po czym do nich poszedł – bez żadnego ogłoszenia i chwalenia się takim zamiarem podczas mszy… Środek dnia, dzień roboczy… Zwyczajne wydarzenie bez rozgłosu.

To kolejny kapłan, u którego zauważyłem „na żywo” wprowadzanie słów w czyn… Czy naprawdę ten Kościół jest taki słaby? Nie jest… do kiedy takimi cichymi świętymi stoi (głośno się o nich robi za sprawą osób trzecich).

Wielu mówi, że „większość księży to…” i tu jadą z nimi od którejś ze stron. Wystarczy być w Kościele, w sensie – być wierzącym i praktykującym, by wiedzieć, że większość jest właśnie całkiem w porządku i robi coś ponad. Nie znaczy, że „jest święta”, ale z pewnością wielu tu dobrych ludzi, ciekawego typu aktywistów, osób dbających o to „coś więcej” – nawet niż większość „niekatolickich aktywistów prospołecznych”.

Wiele razy mówiliśmy „nie byli na stadionie, a piszą!” – tu jest tak samo, nie chodzisz do kościoła, a gadasz bzdury… Zacznij chodzić, a przynajmniej nie powielaj tych bzdur.

ŁG

NA MINIATURCE: Poszukiwanie bezdomnych przez księdza, trochę głośniejsza akcja fotografowana przez poranny.pl.

PS: 19 listopada 2017 roku przejdzie do historii jako I Światowy Dzień Ubogich. Dzień ten ustanowiony został, aby zwrócić uwagę wierzących, by przeciwstawili się kulturze odrzucenia i marnotrawstwa, a uczynili kulturę spotkania swoim stylem życia.

PPS: Zamiast uważać Bóg – Honor – Ojczyzna za przeżytek, nadaj mu nowoczesnego znaczenia, także prospołecznego.