26.11.17 Jak wilka do lasu…

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że podróże kształcą. I ciężko się z tym nie zgodzić, tyle, że dla przeciętnego zjadacza chleba oznacza to, że koniecznie trzeba wyruszyć gdzieś daleko, najlepiej w jakieś egzotyczne miejsce. Tymczasem piękno naszego Kraju potrafi zachwycić i nie będę tu odkrywczy pisząc, że „przygoda” niejednokrotnie czeka tuż za domem. Obcowanie z przyrodą (choćby to był skraj lasu nieopodal), w moim przekonaniu potrafi relaksować jak nic innego, w tym zurbanizowanym, przesyconym ogłupiającymi „rozrywkami” świecie. Taki swego rodzaju „reset” to nie jedyna korzyść, częste przebywanie na łonie natury kształtuje w pewien sposób charakter, a nawet światopogląd (zwłaszcza u młodych ludzi) na co, jako nacjonaliści, nie powinniśmy być obojętni.

Ktoś może powiedzieć, że to temat na tyle niszowy, że nie warto zawracać sobie tym głowy, a lepiej skupić swoją uwagę na np. sporcie (zwłaszcza sportach walki), który jest o niebo popularniejszy. To prawda, ale nie każdy ma predyspozycje do uprawiania dyscyplin, dajmy na to, siłowych. Poza tym, jedno nie musi wykluczać drugiego. Outdoor, bushcraft, szeroko pojęty survival, czy po prostu turystyka leśna, nie są już wcale tak niszowe w naszym Kraju i dynamicznie się rozwijają. Świadczy o tym zwłaszcza popularność jaką cieszą się przeróżne blogi, profile, czy kanały w mediach społecznościowych (np. na You Tube), których widzowie/czytelnicy w ciągu 2-3 lat, z garstki kilkudziesięciu, czy w najlepszym wypadku kilkuset osób „urośli” do kilku, a nawet kilkudziesięciu tysięcy.

Część naszego środowiska postanowiła podjąć wyzwanie i od jakiegoś czasu zaczęły pojawiać się inicjatywy (którym oczywiście mocno kibicuję) związane z turystyką/bushcraftem/outdoorem. Żeby nie być gołosłownym, polecam zainteresować się projektami „Instynkt Przetrwania” (Aktyw Północny), „Przetrwać By Zwyciężyć” organizowanym przez stowarzyszenie Duma i Nowoczesność, czy blogiem Projekt Wypad. Jakiś czas temu ukazała się również książka „Żywot Człowieka Zaradnego” autorstwa Mateusza Brymory (związanego m.in. z Projektem Wypad), która dość szeroko była komentowana w mediach nacjonalistycznych i bardzo dobrze została przyjęta przez czytelników.

Wielu „początkujących” uważa, że należy zacząć od skompletowania drogiego, super profesjonalnego sprzętu, tymczasem niezbędnym minimum by właściwie zająć się uprawianiem szeroko pojętego survivalu, jest podstawowa wiedza związana z tematem. Potencjalnych zainteresowanych odsyłam do wyżej wymienionych inicjatyw i książki.

Ok, ale co to wszystko wnosi, prócz zadowolenia z miło spędzonego czasu? Jakiś czas temu gościłem część rodziny z kilkorgiem rozbrykanych urwisów. Dzieciaki dosłownie roznosiły dom na strzępy. Nie było wyjścia, spakowałem plecak i ruszyłem w teren z hałaśliwą gromadką. Kilkukilometrowy spacerek polnymi i leśnymi dróżkami załatwił sprawę, a przy tym, dzieciakom tak się spodobało, że już po powrocie do domu pytały kiedy ponownie wybierzemy się na wycieczkę. Na kilka godzin oderwały się od swoich smartfonów, co już jest wystarczającym powodem by to powtórzyć. Takie błahe z pozoru wypady w teren budują więź z otaczającą przyrodą, a w konsekwencji proekologiczne postawy, tak ważne dzisiaj.

Człowiek, którego ciągnie do obcowania z naturą jak wilka do lasu, nie będzie spokojnie patrzył jak ktoś wyrzuca tam śmieci z samochodu, czy wylewa ścieki do strumienia. Zareaguje, bo on po prostu kocha ten skrawek zarośli i tę strużkę wody wijącą się pośród drzew. Jest to tak samo dla niego ważne jak troska o Naród, którego przyszło mu być częścią.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie połknie od razu „leśnego” bakcyla, ale warto spróbować, żeby oderwać się na dłuższą chwilę od monitorów i przekonać się, że można spędzić inaczej wolny czas niż siedząc w fotelu przed telewizorem i pijąc piwsko. Nacjonalizm – wszędzie!

                                                                  Antyanarcho