29.11.17 RECENZJE: „Brat naszego Boga” (teatr telewizji, 2017) + link.

Dziewczynki oglądają „Szkołę” i YouTuberów (chyba o jeszcze większym stopniu kretynizmu niż „aktorki” podobnych do „Szkoły” produkcji…), którzy komentują wydarzenia w tym tasiemcu. Producenci piszą scenariusze w oparciu o debilizm ludzi, samemu produkując kolejne pokolenia zombie, a więc błędne koło się kręci. Rosną nowe pokolenia idiotek i idiotów zanurzonych w małych intrygach, zdradach, cielesnych przygodach i tandetnych buntach. Nie twierdzę, że „jeśli nie to, to niby teatr, tak?”, ale siadając do czegoś sensownego, jeszcze bardziej widzi się przepaść… „Brat naszego Boga” jest dramatem Karola Wojtyły z czasów jego młodości, który w 2017 roku przeniósł na ekran Teatr Telewizji Polskiej, a konkretniej Paweł Woldan. Sztuka przedstawia (w skrócie) losy polskiego Powstańca Styczniowego, malarza i wreszcie zakonnika – św. Brata (w 1989 roku kanonizował go właśnie Jan Paweł II) Alberta Chmielowskiego, o którym nie raz na „DL” wspominałem. Byłem kilka razy w jego pustelni, czytałem biografię… Nie mogłem opuścić filmu!

Podobno „Brat naszego Boga” nawiązał do najlepszych czasów teatru telewizji – takie są opinie po premierze, sam nie wyrażę swojej, bo zbyt mało tego oglądałem. Zasiadłem do seansu z powodu osoby Brata Alberta i nie zawiodłem się. W roli głównej Borys Szyc, reszta również nie jest anonimowa.

2017 był „rokiem św. Brata Alberta Chmielowskiego”, tego typu produkcja, emitowana o dobrej porze (kto ma obejrzeć – obejrzy, do dzisiejszych mas to i tak nigdy nie trafi…), była jego godnym zakończeniem… Nie napiszę najgodniejszym, bo najgodniej jest naśladować św. Alberta, przynajmniej w okazywaniu ubogim ludziom szacunku i nie wrzucaniu ich do jednego wora z napisem „odpadki społeczne”.

Zanim Adam przeobraził się w Alberta, był powstańcem i artystą, właśnie od konfliktu wewnętrznego zaczynamy sztukę Wojtyły. Woldan umieścił na ekranie postacie, które opowiadają nam w międzyczasie prawdziwe historie o Chmielowskim. Oglądamy jego przeobrażenie, stosunek jaki mieli do jego świętości ludzie ze sfer artystycznych, ale także późniejsi bracia…

Dotyczy to często każdego z nas. Czujemy w sobie kilka powołań, kilka talentów, możliwość pójścia różnymi ścieżkami. Czy uda nam się pójść tą, która nie jest być może najbardziej opłacalna finansowo, ale jest zgodna z wolą Bożą, z misją niesienia pomocy?

Co ja zresztą będę się produkował… Obejrzyj legalnie, gdy będziesz miał ochotę na coś ambitniejszego (godzina + 16 minut): https://vod.tvp.pl/video/brat-naszego-boga,brat-naszego-boga,34975219!

ŁG