4.12.17 RECENZJE: „Imię Róży” (książka, Umberto Eco, 1980).

Klasyk raz na jakiś czas – to jedna z moich zasad czytelniczych. Tym razem padło na „Imię Róży”, urodzonego w 1932 roku (i zmarłego w 2016) Umberto Eco. Włoch ten był profesorem Uniwersytetu Bolońskiego oraz pisarzem, który sadził bestseller za bestsellerem. Pierwszym i najgłośniejszym było właśnie „Imię Róży”. Wstyd przyznać, ale nie znałem… Trafiłem na piękne wydanie za 34 zł, 756 stron (co to dla fana literatury, gdy fabuła wciąga od pierwszej strony…?). Waldemar Łysiak mi się znudził, a cały czas szukam mądrych dialogów w powieściach i u Eco je znalazłem. Lubię czytać autorów, przy których czuję się głupi i muszę wracać do początku strony, gdyż za pierwszym razem być może nie do końca zrozumiałem. Na jednej z kilkuset kartek potrafi być ukryte tyle wartościowej treści… To plus pogoda za oknem tworzą idealny nastrój dla fana filozofii, religii i po prostu dobrej literatury.

Piękne są opisy. Miejsc, malunków, klimatu… Wiele znanych mi osób chwali się opuszczaniem długich stron z opisami, według mnie nie można tak czytać literatury. Tym bardziej, gdy opisy są takiej jakości jak u Eco, niezbędne do zbudowania sobie obrazu opisywanego miejsca i czasu. Umberto ukazuje nam klimatyczne opactwo benedyktynów. Jako katolik nie męczę się czytając ten kryminał, którego akcja dzieje się właśnie w klasztorze, bo mimo, że Włoch umieszcza różne patologie wewnątrz świątyni, czuć że nie czyni tego w jakkolwiek bluźnierczy sposób. Podejmowana jest kwestia herezji i granic z nią związanych, a także – standardowo w powieściach o zakonnikach – sprawa mniszych pokus.

Fabuła to manuskrypt narratora – mnicha Adsa, podzielona na dni oraz na godziny liturgiczne, co pozwala nam wczuć się w rytm życia zakonu. Ads przybywa do niego ze swoim mistrzem, by rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci. Krótko po przybyciu gości, mnisi odkrywają kolejne zwłoki w klasztorze…

Nigdy nie byłem fanatykiem kryminałów, ale tło tej powieści sprawiło, że po nią sięgnąłem i nie zawiodłem się. Prócz ciekawych wątków religijnych i filozoficznych, Eco raczy nas mistrzowską, wielowarstwową fabułą. To jeden z tych autorów, którzy są „poza zasięgiem” przeciętnych, dlatego sprzedaje miliony egzemplarzy. Powinieneś mieć jeden z nich…

Teraz biorę się za DVD z filmem o tym samym tytule. A kolejne książki Eco już zamówione…

ŁG