11.12.17 RECENZJE: GAN – „Wilcze Czasy” (rock, Polska, 2017).

Po trzech latach przerwy, najbardziej znana „muzykująca rodzina” na polskiej scenie, zaatakowała moje uszy nowym pełniakiem. Pamiętając utwory, które jakiś czas temu ukazały się na składaku „Muzyka Ulicy – Muzyka Dla Mas vol.4”, spodziewałem się sporych zmian w porównaniu do ich debiutu. Rzeczywiście, to już nie jest ten sam patriotyczny Oi!, który urzekł mnie na „Przeklętym Polaku”, nowy album to zdecydowany zwrot w stronę klasycznego rocka i cięższego grania „około-metalowego”. Muzyka jest bardziej skomplikowana, dojrzalsza, jednak nie straciła nic ze swojej energiczności, pozostała także Oi!-owa, nazwijmy to, podbudowa. Moją uwagę szczególnie zwróciły świetne solówki, które bardzo podnoszą poziom tego krążka. Słychać, że Adam, mimo młodego wieku (w porównaniu do mnie na przykład, he, he…), nie wypadł sroce spod ogona i bardzo dobrze zna się na rzeczy. Uważam zresztą, że to jeden z najlepszych gitarzystów na polskiej scenie, co oczywiście potwierdził na tym CD.

Druga rzecz to wokalna metamorfoza Muchy. Widać, że nie marnowała czasu od poprzedniego albumu i trochę popracowała nad głosem. Teksty mniej oscylują wokół polskiej historii, a bardziej poruszają tematy współczesne jak unijna okupacja, polsko-węgierskie braterstwo, czy górniczy los. Znalazło się nawet miejsce na utwór antyglobalistyczny („NWO”), co jest jak najbardziej na plus.

Jeżeli chodzi o oprawę graficzną, to jakiejś rewelacji nie ma, jest dość skromnie, ale chociaż w książeczce zmieściły się wszystkie teksty i na osłodę kilka zdjęć zespołu z sesji nagraniowej. Za to okładka nawet niezła, nawiązująca do nazwy albumu. Wszystko oprawione w tradycyjny plastik.

Jeżeli miałbym wyróżnić jakieś kawałki to od razu przychodzą mi na myśl „Węgielne Łzy”, „Diversity” (rewelacyjnie odegrany cover KBK) i „Hołd Ruski” – głównie za świetne solo na początku (jeszcze raz szacun dla Adama), ale cały krążek jest naprawdę bardzo dobry. Warto jeszcze zwrócić uwagę, że „Węgielne Łzy” z tego CD mają inny początek (znowu solo) niż wersja z „MUMDM vol.4”.

Na koniec, nie pozostaje mi już nic innego, jak zachęcenie Was do wsparcia GANu i zaopatrzenia się w „Wilcze Czasy”. Warto!

                                                                Antyanarcho