21.12.17 Cockney Rejects – mecze, muzyka, East End! Oi! Oi! Oi!

Ostatnio wrzucałem najbardziej znane kibicom kawałki Cockney Rejects, którzy zapoczątkowali to, co później stało się ruchem Oi!. Może warto napisać trochę więcej o tej kapeli w kontekście trybun? Mick i Jeff (założyciel kapeli) wpadli do pubu cali w znaczkach West Hamu i wręczyli swoje demo Garremu Bushellowi, kibicowi… Charltonu oraz dziennikarzowi programu „Sunday People”. Garry został pierwszym menadżerem kultowych Cockneyów. Był rok 1979, a na londyńskim East Endzie za ich sprawą zagościł New Punk. Byli autentyczni dla miejscowych – w tym dla piłkarskich chuliganów – bo kibicowali WHU, byli robotnikami z krwi i kości, bywali w knajpach, brali udział w bójkach itd. Już w listopadzie 1979 można było usłyszeć na Upton Parku (stadionie WHU) okrzyki Cockney Rejects, Oi! Oi!.

Jak wspomina Garry – pojedyncze osoby działały w skrajnej lewicy oraz prawicy, nazistów nie było. Generalnie ważniejsza były muzyka, mecze i ulica od polityki. Sami wypowiadają się, że różni ludzie chcieli ich sobie przywłaszczyć, ale oni mieli to w dupie – liczyła się muza i awantury na meczach. Kibicowskie awantury na koncertach Rejects też były codziennością, bo kapela nie kryła się z sympatiami klubowymi, nie tylko w tekstach, ale i w koncertowej garderobie. Po jednej z awantur koncertowa kariera CR dobiegła końca… Albo kibice West Hamu bili się na nich z kimś innym, albo miejscowi czyhali na kapelę, jak np. Everton w Liverpoolu (przed koncertem w hotelu i na samym koncercie).

Vince Riordan, kolejny członek zespołu, wspomina na łamach książki „Congratulations You Have Just Met The ICF” jak zasilił chuligańskie szeregi West Hamu. Razem z kumplami chodził za kibicami po meczach i obserwował jak leją przyjezdnych w pociągach. Po czasie samo patrzenie nie wystarczyło i późniejszy Cockney przeszedł swój chuligański chrzest…

Cała kapela to byli „sami swoi”, autentyczni i uwielbiani przez fanów. A przy tym znał ich główny nurt. Na YouTube znajdziecie nowsze występy CR, ale wiadomo, że ich czas to był tamten czas, który już nigdy nie wróci…

Na koniec dwie nutki, których nie puściłem ostatnio w „O wszystkim…”. Wybrałem takie z wyraźnym kontekstem kibolskim. U Cockney Rejects jest w czym wybierać…

ŁG  

Cockney Rejects – “We Are The Firm”:

Cockney Rejects – “West Side Boys”, m.in. Martensy ze stalowym czubem i metalowe pałki, Rozwalić autobus, stłuc ich w samochodach:

Cockney Rejects – “War On The Terraces”: