31.12.17 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 4, odcinek: „Arkangel”).

Jako osoba pracująca z dziećmi, zastanawiałem się po tym odcinku czwartej serii „Czarnego lustra”, ilu z rodziców, których znam, gdyby mogło, wczepiłoby swojemu dziecku taki program jak „Arkangel”? Samotna matka gubi na chwilę dziecko na placu zabaw. Wpada w ogromne (przesadne?) poczucie winy i korzysta z bezpłatnej oferty (program jest dopiero wdrażany) systemu szpiegującego. Matka dostaje (od pełnej sloganów o bezpieczeństwie) firmy coś na zasadzie tableta ze specjalnym oprogramowaniem, na którym ogląda świat oczami córeczki, śledzi jej lokalizację na zasadzie GPSa, a także może… cenzurować obraz, gdy dziecko widzi coś w związku z czym odczuwa stres. Najpierw jest to szczekający pies, a potem… Najpierw dziewczynka jest mała, ale rośnie, a mama nie potrafi powstrzymać uzależnienia od wrzuconego na chwilę do szuflady „Arkangela”. Co ujrzy oczami eksperymentującej nastolatki…?

Ważnym motywem jest dziadek (tak na marginesie – uratowany DZIĘKI „programowi”!), który wypowiada standardowe dla nas (kurde, mimo że mam tylko 30 lat!) słowa o tym, że kiedyś dzieci po prostu były dziećmi… Dziś „nagle” nie mogą poradzić sobie bez stałej opieki.

Teoretycznie oprogramowanie sprawiło, że mama mogła kontrolować małe dziecko. Ale czy kontrola nie spowoduje innego typu problemów? „Black mirror” udowadnia, że nie tylko może, ale na pewno je wywoła! Jako ludzie sądzimy, że wiemy najlepiej…, że wybierzemy najlepiej dla innych…, czy w przypadku cyfrowej możliwości kontroli własnego dziecka większość matek wiedziałaby kiedy przerwać nadzór, stwierdziła stanowczo, że pociecha jest zbyt dorosła? Śmiem wątpić… Ze sloganem „zajmij się własnym życiem” spławiłyby cię i… dalej zajmowałyby się życiem innego człowieka.

Kolejna kwestia to cenzura obrazu i dźwięku jaką wnosi „Arkangel”. Tu stajemy przed kwestią zamykania dziecka w nierealnym świecie w postaci niepokazywania mu zła, ciemnych stron świata i życia. Takie trzymanie w kolorowym pudełku, które kojarzy mi się ze strzeżonymi osiedlami i prywatnymi szkołami. Czy będzie szczęśliwsze nie widząc i nie słysząc zła? A co z tym złem, które kusi nas samych, a więc które de facto mieszka w nas i wyjdzie na wierzch w każdych warunkach? Czy będziemy potrafili odróżnić dobro od zła?

Bóg stworzył świat poprzez oddzielenie wszystkiego od siebie – tylko tak nasz świat ma sens. Chcieliśmy poznać zło, więc dziś już nie mamy wyboru… Zgrzeszyliśmy, więc nie udawajmy, że zła nie ma.

Jeszcze raz pytam, nie tylko siebie, ale i Was… Ile znacie nadopiekuńczych matek, które np. dają dziecku dwa tygodnie wolnego od szkoły, bo „raz kaszlnęło”? Ilu rodziców robi z dzieci kaleki, nie pozwalając im na uczenie się na własnych błędach? Jak daleko powinna pójść zapobiegawczość? Jak bardzo boimy się, zarzuceni (np. w sieci) informacjami o zbrodniach?

„Czarne lustro” sezon 4 bez zmian. Ciary!

ŁG