1.01.18 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 4, odcinek: „Crocodile”).

Część problemów ukazanych w czterech sezonach „Czarnego lustra” ściągamy na siebie na własne życzenie. Mamy możliwość wyboru i wybieramy źle, korzystając z przynoszącego skutki uboczne urządzenia. To opowieści o naszej ułomności, krótkowzroczności. Ale są technologie, na których użycie nie będziemy mieli wpływu, bo są to np. technologie używane przez władzę, czasem podstawiane nam siłą zgodnie z prawem, lub terrorem podczas wojny! Trzeci odcinek „Black mirror 4”, a więc „Crocodile” opowiada o niepozornym urządzeniu – pamięciomacie. Policja, ale i firmy ubezpieczeniowe korzystają ze wspomnień swoich „klientów”, by potwierdzić ich zbrodnie, tudzież uzyskać pieniądze dla ofiary wypadku. A co gdy obie te sprawy, dobre i złe strony urządzenia, skrzyżują się ze sobą w jednym człowieku? Co w momencie, gdy nie będziemy mogli już niczego ukryć przed światem?

Ten odcinek wydawał mi się najbardziej przewidywalny ze wszystkich. Znany motyw naćpanej pary, która wraca samochodem z imprezy i na pustkowiu potrąca przypadkowego przechodnia (w tym przypadku rowerzystę). Oczywiście szok, szał, łzy i bluzgi, a potem szybkie zmazywanie śladów. Ustalenie: zapominamy o tym!

Rzecz jasna, mamy tu pełno pytań dotyczących znacznie rozleglejszych sfer niż nowinki technologiczne, w „Crocodile” zepchnięte jakby na dalszy plan. Czy przeszłość zawsze do nas wróci? To banalne pytanie, ale życie nie daje banalnych odpowiedzi, bo gdy myślimy, że wszystko jest już za nami… bum! Sprawa wraca w okolicznościach, których za cholerę nie byliśmy w stanie przewidzieć!

Odcinek, jak wspomniałem, niby najbardziej przewidywalny, ale jednak samo zakończenie, a więc kilka ostatnich minut „Crocodile” ponownie wywala z butów, przynajmniej mnie! No powiedzcie… spodziewaliście się kto rozkmini tą tajemnicę?

Jeszcze jedno – dlaczego odcinek nazywa się „Krokodyl”? Miałem z tym problem, ale znalazłem w pewnym komentarzu: Na pewno to jest pochodna gadziego mózgu (LINK, LINK), ale w ezoteryce pojawia się słowo krokodyl jako określenie obciążenia duchowego, pewnego opętania, które prowadzi do agresji, uzależnień ect. Tytuł, jak widać, równie genialny, nawet w nim samym można długo grzebać…

Wynalazków podsuwanych przez władzę może też dotyczyć odcinek „Metalhead” – jedyny, którego nie będę osobno recenzował. Jest to najkrótszy w serii odcinek, typowo postapokaliptystyczny i w zasadzie nic nie trzeba więcej dodawać. Jest to wg mnie najsłabszy odcinek 4 serii.

ŁG

PS: W grudniu wypłynęło w wywiadzie, że powstają książki „Black mirror” i mają to być całkiem nowe opowieści! Domyślacie się pewnie, że zapamiętam ten news (od samych twórców serialu)… A niech spróbują nie wydać po polsku!