5.01.18 RECENZJE: „Black Mirror” (sezon 4, odcinek: „Black Museum”).

Nowoczesny człowiek, nowocześnie skona… No i dobrnęliśmy do recenzji ostatniego – i najlepszego moim zdaniem – odcinka czwartej serii „Black mirror”. „Czarne muzeum” to muzeum jakiego nie znamy, muzeum będące efektem… wynalazków psychopaty (jak wielu naukowców to potencjalni psychole?). Nie jest to zwyczajne muzeum zbrodni, lecz zbrodni specyficznej – typowej dla s-f klimatu „Czarnego lustra”. Atmosfera niczym z dobrego thrillera godnie uzupełniła atmosferę całej, krótkiej i zróżnicowanej gatunkowo serii. „Black museum” to, jak się mówi, film popcornowy – wpieprzasz syf i obserwujesz co będzie dalej, kto kogo i jak zabije, a w powietrzu unosi się zapach grozy. Przy tym wszystkim wyciągniesz wnioski a propos ciemnych stron technologii.

Wewnątrz tego odcinka zawarte są trzy dynamiczne historie. Jest lekarz, który za pomocą wynalazku odczuwa (i w ten sposób rozpoznaje) ból swoich pacjentów. Szybko nowe możliwości przejmują kontrolę nad jego emocjami.

Druga historia opowiada o pogrążonej w śpiączce kobiecie, której świadomość przeniesiono… do głowy jej męża. A jeśli raz ją gdzieś przeniesiono… można ją przenieść gdziekolwiek…, bo skoro „machina ruszyła” to czemuż by nie? Motyw, który sugeruję w ostatnim zdaniu wywołał we mnie chyba największe ciary z całej czwartej serii.

Ostatni wątek opowiada o ludzkim hologramie skazańca, który zamknięty jest w „celi” pustynnego „Czarnego muzeum”. Wszystkie te historie łączy osoba dyrektora muzeum, a także jego klientki… W jaki sposób? Nie będę spoilerował.

Uff. To tyle, na jakiś czas, o „Czarnym lustrze”. Zawsze robi ono na mnie duże wrażenie, dlatego było obszernie – teraz na jakiś czas mam dosyć, mimo że czwarta seria była bardzo udana (a to przecież już czwarta!). Czekam na książki…

Serię recenzji kończę moim ulubionym tekstem Dezertera:

Postęp techniczny wszędzie się wdziera

Łatwiej dzisiaj żyć, łatwiej też umierać

Nowoczesna ludzkość, chora i zmęczona

Nowoczesny człowiek, nowocześnie skona…

Uważajmy z tymi wynalazkami ułatwiającymi życie…

ŁG