15.01.18 W klimacie Pielgrzymki Kibiców. Medziugorje i inne objawienia.

Wiecie już zapewne o wydarzeniach z Pielgrzymki Kibiców, skupię się zatem na najważniejszej osobie w tym wydarzeniu – Matce Bożej. Jej orędzia. Objawienia… Wiadomo jakie mamy skojarzenia, gdy słyszymy o objawieniach – zbiorowa paranoja, spisek dla kasy itd. Pierwszą wymienioną myśl powoduje nasza nieufność i po prostu zdrowy rozsądek. Wszak na co dzień nie doświadczamy tego typu zjawisk, sami nie doświadczyliśmy ich nigdy. Każdy też chce nas naciągnąć na kasę. Jednak wgłębiając się w historie dzieci z Fatimy, czy też Medziugorje odkrywamy coraz więcej faktów, które zmieniają nasze myślenie – śledząc losy tych ludzi, dochodzimy do wniosku, że coś musi być na rzeczy. Przede wszystkim należy pamiętać, że objawienia w Medziugorje rozpoczęły się zanim pojawił się „targ gadżetów z Maryją”, który też bywa argumentem po stronie sceptyków. Dzieci oraz ojciec Jozo doświadczali objawień w czasach rządów socjalistycznych, jeszcze w Jugosławii i byli (zresztą nie tylko oni) z powodu objawień represjonowani (Jozo 1,5 roku w więzieniu)! Ten ostatni został też bestialsko skatowany przez policję – w sposób typowy dla czerwonych oprawców – grozili, że go zabiją, że podetną mu gardło…

Objawienia u podnóża góry Podbrdo rozpoczęły się 24 czerwca 1981 roku, kto wtedy przypuszczał, że nadejdą cukierkowe czasy…? Jak wspomina Mirjana, jedna z widzących, policjanci przykładali im pistolety do skroni i zabraniali mówić, że widzą Matkę Bożą oraz obrażali ich rodziny. Już widzę jak myśleli wtedy o sprzedawaniu figurek z Maryją…

W książce Pietro Zorza („Drogie dzieci, dziękuję wam że odpowiedzieliście na moje wezwanie”) czytam: Tego 17. Sierpnia 1981 r. żołnierze przybywali z powietrza i lądu. Były helikoptery i policjanci z psami. Zablokowali drogi wjazdowe do Medziugorja, otaczając je dwoma kordonami. Nie mogliśmy ani wjechać ani wyjechać. Przed kościołem utworzyły się dwie ściany, jedna z żołnierzy i jedna z ludzi, którzy chcieli wejść do kościoła. W takiej atmosferze rozpoczęło się słynne Medziugorje! Warto dodać, że miał miejsce cud w postaci zmiany decyzji w Belgradzie i ci wszyscy uzbrojeni żołnierze Systemu rozstąpili się, by jednak wpuścić Bośniaków z różańcami do świątyni (stali i modlili się mimo uzbrojonego wojska).

Objawienia w Medziugorje rozpoczęły się, jak wspomniałem, 24 czerwca 1981 roku, a doświadczyło ich sześć osób (a jest jeszcze ojciec Jozo). Czy jeśli sześć osób umówiłoby się i ściemniało do końca, to któryś by się w końcu nie wysypał (tym bardziej, że jedna osoba miała 10 lat, a inna… 17)? Przecież znamy ludzką słabość i zachwiania, a mówimy o sześciu osobach obu płci, które zaczęły swoje wizje w różnym wieku dziecięcym, lub młodzieńczym. Nawet jeśli postanowiliby iść w zaparte, bo „tyle już nagadali”, to czy cała szóstka konsekwentnie poświęciłaby jedyne życie na ziemi, by żyć w imię czegoś, co tak naprawdę nie istnieje? Przecież całymi dniami modlą się na różańcu, przewodzą wspólnotom, wychowują w tym duchu dzieci, poszczą o chlebie i wodzie po dwa razy w tygodniu. Czy któryś z nich nie chciałby w końcu spróbować innego, autentyczniejszego życia, niezgodnego z osobą tak naprawdę nieukazującej się im Matki Bożej? Czy nikt z szóstki nie zostałby przyłapany na hipokryzji, złym wydawaniu pieniędzy i tym samym „obalony”? To dla mnie duży argument za wiarą w objawienia, a dodajcie do tego liczne cuda-uzdrowienia z dokumentacją lekarską.

No właśnie, ale jest jeszcze jeden argument przeciwko – ingerencja nie tych sił, co trzeba…

A Co Wy myślicie o objawieniach? Macie jakieś logiczne rozwiązanie powyższych argumentów, wyrobione zdanie? Zostawiam Wam też kilka pomocnych linków i filmów.

ŁG

PS: „Z buta do Maryi”, prosto do Medziugorje, szedł kibic Legii, a to jego blog: LINK.

PSS: Filmy, które „po drodze” obejrzałem…

Dość obiektywny (?) dokument o Medziugorje, bo pokazuje radykalnego sceptyka z klimatów tradycyjnych:

Z drugiej strony, inny tradycjonalista – ksiądz Piotr Glas, znany egzorcysta, daje świadectwo dotyczące Medziugorje:

PSSS: Na marginesie. Klip do muzyki The Revolutionary Army of the Infant Jesus z momentami ekstaz przy widzeniach. Część z nich uznana jest za ingerencje „nie tej siły, co trzeba”, dziewczynki z Hiszpanii m.in. śmigały slalonem tyłem po wyboistych drogach…