LISTY CZYTELNIKÓW: Medziugorje.

Ostatnio spytałem Was o podejście do objawień, zależało i zależy mi na tym, bo wiem, że nacjonaliści i kibice, a więc większość moich czytelników, to osoby dość specyficzne – nawet wśród wierzących. Interesuje mnie Wasze zdanie jako osób, które łatwo nie dają się manipulować i są z zasady (powstałej na skutek chociażby wyjazdów) czujne, nieufne, zazwyczaj niepodatne na tanie podniety. To naprawdę duża zaleta środowiska! Medziugorje. Gdy pomyślę jak pokrętnymi drogami potrafi chodzić ludzka wyobraźnia, jak nietypowe potrafią być pobudki – wątpliwość do objawień chyba na zawsze we mnie pozostanie. Jednak Bóg chce byśmy wierzyli, a nie wiedzieli na podstawie oczywistych dowodów, tak też uczy Pismo. Chce byśmy sami wybierali, wolność jest dla Niego z jakiegoś powodu priorytetem wynikłym z miłości, mimo że wybranym dał się (dosłownie) poznać za życia. Takie umysły jak św. Augustyn pisały, że nie ogarną tajemnicy zbawienia mózgiem, więc tym bardziej nam maluczkim się to nigdy w pełni nie uda. Zawsze jest jakieś „ale”. Gdy tłum mówi, że to zbiorowa paranoja, pojawiają się uzdrowieni z poważnych chorób – wraz z dokumentacją lekarską. Na jedną wątpliwość jest jeden argument „za” – i odwrotnie. Sprytnie (?) zawsze staje się „to” głównie kwestią wiary niemożliwą do totalnego obalenia, lub uznania bez żadnych wątpliwości. Przyszedł mail…

ŁG 

Serwus!

Temat rozkmin religijnych bardzo lubię. Ogólnie ludzie od tego uciekają, bo gdy weźmiemy wiarę na poważnie, nie można już spać spokojnie, bez świadomości (tak jak wcześniej). Zaczyna się walka na 100%.

Świat (a może lepiej powiedzieć – szatan) wyprodukował tak wiele tematów, że człowiek zapomniał o Bogu i sprawach najważniejszych. To ciekawe, że gdy spotykam kogoś bliskiego – nie pytam go na przykład: „jak tam Twoje relacje z Bogiem?”, albo „czy żyjesz w łasce?”, ale za to chętnie pytam o pracę, samochód, o kogoś innego (oczywiście nie w kontekście duchowym, ale z czystej ciekawości) (…).

Mam bardzo mieszane odczucia na temat Medziugorje, przynajmniej z kilku powodów. Objawienia trwają bardzo długo i często, treść objawień i wygląd Maryi w tych objawieniach jest w niektórych punktach sprzeczny z nauczaniem Kościoła.

Warto też pamiętać, że żaden z widzących nie oddał się np. życiu klasztornemu, a opiekunowie wizjonerów – franciszkanie, też mają kilka nieciekawych historii na swoim koncie – jeden z franciszkanów został suspendowany, a drugi porzucił kapłaństwo. Lokalny biskup też podważa te objawienia, wskazuje na bardzo dziwne zachowanie „Maryi” i niekonsekwencję (śmieje się, pojawia się i znika, nie wypowiada się jako pierwsza).

Widać, że nie jest to sprawa czysta, skoro Kościół od tylu lat nie wydał swojego stanowiska w tym temacie. Mnie nie przekonuje w ogóle fakt, że tam wielu ludzi doznaje „nawrócenia”, a jeśli to nawrócenie ma diabelskie korzenie to oznacza, że tylu samo ludzi zostało tak naprawdę zwiedzonych, a nie nawróconych. Pomyśl sobie jakie będą konsekwencje jak rzekoma „Maryja” nakaże odejść od Kościoła, już mówi, że przynależność religijna nie jest ważna. Kościół to wspólnota, ale wspólnota hierarchiczna i jeśli kapłani, biskupi, kardynałowie, a nawet papież nie potwierdzają autentyczności, nie powinniśmy na własną rękę uznawać tych objawień. Najgorsze nie jest zło w swojej formie i treści, najgorsze jest to, gdy przyjmuje się zło myśląc i wierząc, że to jest dobro.

Przy okazji podsyłam mój tekst, trochę zahaczający o tematykę: LINK.

Witaj!

Zacznę od tego, że sam nie jestem przekonany, co do tych objawień – stąd otwarte pytania, które do Was rzucałem tutaj: LINK. Fajnie, że zaczęły spływać jakieś maile na ten temat.

Co do pierwszej części, to ciekawe, że wiara jest coraz częściej tematem tabu także… wśród samych niby-wierzących! Może właśnie dlatego, że nie chcą oni zdać sobie sprawy z faktu w jak głębokiej hipokryzji (wynikłej z przyzwyczajenia i tradycji) tkwią? Może to faktycznie lęk przed walką, przed zmierzeniem się z tym, co robię, a co nie pasuje do wiary katolickiej? Sam stale odnajduję w sobie takie zachowania…

Fakty są jednak takie, że jeśli ktoś wierzy, m.in. w Matkę Bożą i świętych obcowanie, powinien przynajmniej zainteresować się sprawą objawień i orędzi. Zająć stanowisko. Sam staram się to zrobić, ale co do Medziugorje to brzmi ono: „za Chiny nie wiem”, wątpliwości jest sporo!

Co do sprzeczności z nauczaniem Kościoła, to co miałoby to być? Maryja podkreśla w orędziach potrzebę modlitwy, postu, mszy św., odmawiania różańca, czytania Pisma, moc sakramentów itd. Jeśli chodzi o „innych ludzi niż katolicy w niebie”, to musimy pamiętać o tym, że wymagać się będzie różnie od różnych osób – w zależności od tego jaką miały styczność ze Słowem (czytamy o tym w samym Nowym Testamencie). Nie wiemy czego Bóg wymaga od buddysty z odciętej, azjatyckiej wioski… i czy faktycznie nie istnieje DLA TAKICH osób inny sposób. Wydaje mi się, że musi istnieć (nie mówię o cwaniaczkach, przecież Bóg zna nas wszystkich i nasze serca). Faktycznie, orędzie z Medziugorje mówi o tym w dość mocnych i przez to zastanawiających słowach.

Dużym argumentem przeciw jest ten brak poświęcenia się życiu klasztornemu (aczkolwiek powołanie do małżeństwa to również duże powołanie, wielu księży głośno mówi, że trudniejsze niż kapłaństwo), o którym piszesz, a także historie wspomnianych księży. Aczkolwiek skoro szatan kusił Jezusa, bardzo mocno kusiłby takie osoby jak owi kapłani, a… no nie każdy ma siłę do zostania świętym, nawet gdy widzi (nawet św. Piotr widział jakże wiele, a zaparł się… – strach, pożądanie, zły ma wiele narzędzi). Poza tym opiekunowie wizjonerów po prostu mogą w to… nie wierzyć i nie musi być to winą wizjonerów. Zresztą wizjonerzy nie zawsze zgadzali się z tym, co głosił suspendowany Vlašić (np. głosił, że wspólnota przez niego założona była inspirowana bezpośrednio przez Maryję, co zostało stanowczo zanegowane przez Mariję Pavlović w liście skierowanym do Stolicy Apostolskiej). Vlašić był zastępcą proboszcza w Medziugorje podczas pierwszych objawień, jednak od ponad 20 lat… żyje we Włoszech.

Co do wypowiedzenia się Kościoła na temat Medziugorje, to pewnie czeka on na owoce, bo to bardzo poważna sprawa i jak zauważasz – ciągnąca się. Wizje nie ustały, a więc zajęcie stanowiska może trwać naprawdę bardzo, bardzo długo i jest to zrozumiałe. Bo gdyby właśnie teraz Kościół uznał Medziugorje, a stałoby się coś bardzo kontrowersyjnego, byłoby za późno. Trzeba przeczekać, dokładnie wybadać. Tymczasem Kościół jednoznacznie nie potępił tego, co tam się dzieje, ale i nie uznał. Dobrze wypowiadał się o Medziugorje m.in. nasz Jan Paweł II, bardziej sceptyczny był Benedykt XVI. Jak wiele zależy tu od wiary i sposobu myślenia!

Kolejny mail…

Cześć (…).

Jeszcze krótko o Medziugorje – znajomi byli w tym roku. Generalnie uczucia mieszane – jej podobało się niesamowicie, jego bardzo raził targ „chińska tandeta” o tematyce religijnej. Ale naturalnie, jako że skierował ich tam aspekt duchowy, na pewno widać było, że byli podekscytowani wizytą w tym miejscu.

Cóż, ja do tej pory w byłej Jugosławii byłem dziesiątki razy, niestety w Medziugorje nie miałem jeszcze okazji, choć nie przeczę – gdybym miał okazję, chciałbym samemu ocenić. Prezentuje podobny pogląd do Twojego, nie neguję objawień, choć nie wykluczam ingerencji innych sił w tym miejscu – wszak nie wszystkie z tych objawień spełniają kryteria objawień Maryjnych, to trzeba z pewnością mieć na uwadze.

Jako ciekawostkę dodam, że Medziugorje jest kompletnie nieznane w Serbii – ile razy pytałem Serbów o to miejsce, robią wielkie oczy i kręcą przecząco głowami, tak jakby nawet nigdy nie obiło im się to o uszy! Dziwne, zważywszy, że święte miejsce prawosławnych na Bałkanach, uchodzące za miejsce licznych cudownych uzdrowień (o jednym takim przypadku jestem zapewniany przez znajomych non stop!) – monastyr Ostrog w Czarnogórze jest znany także wśród katolików.

(…)

No właśnie – podekscytowani. Kościół czeka z oceną – i dobrze, bo wiara to nie sprawa emocji. Często się od nich zaczyna, ale pytanie jak się to skończy. Zupełnie jak z miłością do kobiety.

Liczne cudowne uzdrowienia w prawosławiu też są ciekawym wątkiem w kwestii Boga działającego w innych rejonach niż katolicyzm i jest to ciekawa myśl w kontekście pierwszego maila.

I bądź tu mądry…

ŁG

PS: Wizerunek Maryji to reprodukcja obrazu ikony wykonanej przez wybitnego rosyjskiego mnicha, Andrieja Rublowa, o którym film recenzowałem na „DL”: LINK