Droga Legionisty

19.01.18 RECENZJE: 14 Sacred Words – „Not Alone” (USA, 2017).

Po rewelacyjnym mini-CD „Unbreakable” (2016), jasne było, że jednoosobowe komando Jasona Augustusa ma otwartą drogę do zrealizowania pierwszego pełniaka. Rękawicę ponownie podjął OPOS i  jesienią ubiegłego roku, debiutancki full-lenght 14 Sacred Words stał się faktem. Dodatkowo ukazały się dwie wersje – jedna podstawowa i druga  limitowana do 444 kopii z dodatkową płytą zawierającą bonusowe utwory, a podobno w przygotowaniu jest jeszcze specjalna edycja na rynek amerykański z nieocenzurowanymi tekstami. Niezłe tempo jak na tak młody projekt. Wracając do „Not Alone” – mi udało się zdobyć jedno-płytową wersję. Słucham tego krążka codziennie od tygodnia i mam wrażenie, że za każdym razem odnajduję w tej muzyce jakieś nowe detale…

Na początku wydawało mi się, że jest trochę chaotyczna i przekombinowana, ale tak to jest, że bardziej skomplikowane dźwięki nie wchodzą od pierwszego odsłuchu. Zresztą, zazwyczaj takie trudne krążki na dłużej zapadają w pamięci i dopiero po czasie dostrzega się geniusz takiego grania. „Not Alone” może genialną bym nie nazwał, ale jest to na pewno jedna z najlepszych płyt, jakie ukazały się w ubiegłym roku.

Kawałki są dość zróżnicowane, od trochę lżejszych (jak na metalcore) do ciężkich niczym kilkutonowy walec, gdzie wyraźnie słychać inspirację Death Metalem („The monster you made me”). W to wszystko wkomponowana jest muzyka klasyczna i trochę elektroniki, co daje świetny efekt! Wokal jest drapieżny, ciężki, momentami dodatkowo przesterowany.

Teksty nie ustępują muzyce, oscylują głównie wokół obrony tożsamości i Białej cywilizacji, piętnują postępową, tolerancyjną zgniliznę, globalizację, liberalizm i nawołują do walki z pociągającymi za sznurki w tym chorym systemie.

Na krążku znalazło się trzynaście utworów, w tym jeden instrumentalny i znane już ze wspomnianego wcześniej mini-CD – „A declaration of war” i „Unbreakable” (nie brałem ich pod uwagę przy ocenianiu tej płyty, żeby skupić się na nowych kawałkach). Całość trwa trochę ponad 46 minut.

Jeśli miałbym coś wyróżnić to byłyby to „To the fields of Elysium”, „I, Racist”, „Victim Wars” i „Europe arie”.

Co do oprawy graficznej to okładka nawet może się podobać, ale motyw panienki w stroju al’a pokojówka, ubabranej błotem, z siekierą z zakrwawionymi resztkami, w ręku, przewijający się przez większość stron książeczki, jakoś do mnie nie przemawia. Oprócz tego zamieszczone zostały wszystkie teksty + foto odpowiedzialnego za całe „zamieszanie” Jasona. Wszystko opakowane w tradycyjny plastik (podobno „wypasiona”, dwupłytowa wersja jest w digipacku).

Myślę, że 14SW to na dzień dzisiejszy najciekawszy projekt z USA, a album „Not Alone” tylko to potwierdza. Super pozycja dla fanów mocnego uderzenia!

                                                                               Antyanarcho